<oczami
Zayna>
(Niemcy;
6:00; Dzień wyjazdu)
Kiedy
wstałem , wszyscy jeszcze spali było wcześnie, ale wolałem zrobić wszystko jak
najszybciej, żeby później nie latać jak głupi, i zastanawiać się czy wszystko wziąłem.
Po
porannym prysznicy, zacząłem się pakować. Chodziłem jak na szpilkach, żeby
tylko nie obudzić Liama i Nialla.
Po
wielkich staraniach, udało mi się jakoś spakować i nikogo nie obudzić.
Klapnąłem bez sił na swoim łóżku, bez celu wgapiając się w sufit.
Wczoraj
nie udało mi się pogadać z Paynem, sam w ogóle się do mnie nie odzywał i tak
dziwnie patrzył na mnie. Nie wiem co mu chodzi po głowie i trochę się martwię. Co
jeśli on wie? Co jam mam niby zrobić?
Coś
uwierało mnie w plecy więc przewróciłem się na bok. Naprzeciwko mnie chrapał sobie smacznie mój słodziak. Wyraz
jego twarzy ciągle się zmieniał i mruczał coś pod nosem. Najwyraźniej śniło mu się
coś. Nagle jego czy otworzyły się, popatrzył zdziwiony na mnie, ale nic nie
mówił. Powoli podniósł się i usiadł na kolanach. Zerknął no chwilę na Nialla,
który smacznie chrapał, po czym nieśmiało odezwał się..
-Pamiętasz
naszą nocną rozmowę?- Serce zabiło mi szybciej, gdy to usłyszałem, bo
wiedziałem do czego ta rozmowa prowadzi, a nie byłem gotowy na to teraz. Z szoku
nie byłem w stanie wydobyć z siebie żadnego
dźwięku, więc na odpowiedź
pokiwałem przecząco głową.
-Louis
z tobą gadał?- I znów odpowiedziałem mu kiwnięciem głowy, tym razem na znak
potwierdzenia.
-Zi,
ja ciebie przepraszam nie miałem pojęcia że ty tak naprawdę, trochę dziwnie się
zachowywałem, wiem i za to też przepraszam. Po prostu musiałem to przemyśleć, I
to nie chodzi że mi to przeszkadza. Broń boże! Wiedz że popieram każdą twoją decyzję.-
-ee
fajnie, tylko ja nie wiem co ja ci powiedziałem i czy to w ogóle jest prawdą.
Więc jak byś mógł to przybliż mi naszą rozmowę.
-A
no tak, zapomniałem, że ty nic nie pamiętasz. Tak więc, wyznałeś mi, że
zerwałeś z Periee bo tak naprawdę jesteś gejem i zakochałeś się w taki jednym
chłopaku, ale nie wiesz co powinieneś zrobić bo ten chłopak ma dziewczynę.
-O,
wow.-Nie no takiego obrotu spraw to bym się nie spodziewał, jednak jak się
upiję to mam całkiem niezłe pomysły.
-Czyli..?
To prawda?-Spytał się mnie i miałem wrażenie, że…że w jego głosie dało się
usłyszeć nutkę nadziei. Nie to nie możliwe przecież on nie mógłby… A może
jednak?
-Taa-
Sapnąłem
-Zayn,
kocham cię!!-Wykrzyknął i rzucił się na mnie jak wygłodniałe zwierzę. Obioł
mnie całego i mocno przytulił. Nie wiedziałem co się dzieje. Miałem mętlik w
głowie. Czułem się jakbym był w jakimś dziwnym programie typu, ‘ukryta kamera’,
czy ‘mamy cię’. A może ja po prostu śnię.
-Kocham
cię bracie.-Powiedział to jeszcze raz. Dopiero w tedy dotarło do mnie w jakim sensie
on wypowiadał te słowa. Pff a ja głupi myślałam, że on mnie kocha.
-Taaa
-jeszcze
raz przepraszam za swoje dziwne zachowanie.
-Nic
się nie stało. Ważne, wszystko będzie jak było, tak?
-Jasne
Zi.-
-O,
a ty już spakowany.
-Nom.
Jak chcesz to mogę ci pomóc z twoim pakowaniem.
-Nie
dzięki, poradzę sobie…. Idę pod prysznic, a ty jak możesz to to pobudź już
chłopaków.
-Jasne.-Odprowadziłem,
Liama wzrokiem jak wędrował od łóżka do szafy, a na koniec do łazienki. Po czym
zacząłem cieszyć się jak głupi.
Wskoczyłem
na swoje wyrko i zacząłem po nim skakać
-O
tak! O tak!-Krzyczałem. Nie mogąc uwierzyć, że Liamowi nie przeszkadza moja
orientacja. Boże jak ja się bałem tej rozmowy, a tu taki surprise.
-Zayn,
jeśli chciałeś mnie obudzić to ci się udało. Ale serio mogłeś to zrobić w inny
sposób.-Oj przez moje krzyki, przypadkiem obudziłem Nialla, no cóż i tak miałem
go budzić.
-A
ty z czego się tak cieszyć?
-Chciałbyś
wiedzieć.- odparłem i wystawiłem Głodomorkowi język.
-Ja
idę do reszty chłopaków, a ty już się pakuj.
-Tak
tatusiu.-Powiedział piskliwym głosikiem. Przewróciłem teatralnie oczami i
wyszedłem z pokoju.
~*~
Od
godziny siedzieliśmy w naszym busie i jechaliśmy w stronę Polski.
Niall
z Harrym bez przerwy młócili jakieś gry na plejstejszyn. Louis spał, a Liam
ganił się zza okno. Od godziny nie oderwał od niego spojrzenia. Ja natomiast
zatracałem się w niezwykłej książce. Droga mijała bardzo spokojnie, a chłopaki
siedzieli też w miarę cicho. Co mi bardzo odpowiadało, bo inaczej nie mógł bym
czytać.
Bardzo
lubiłem to robić. Przez chwile zatracić się w innym świecie i odciąć się od
wszystkich problemów jakie mnie otaczały. Czytanie (tak jak palenie) były moją
odskocznią od rzeczywistości.
Pochłaniając
kolejne strony lektury, otaczającą mnie błogą ciszę przerwał dzwoniący telefon.
Odruchowo
sięgnąłem do kieszeni. Nie odczułem wibracji. Czyli to nie był moja komórka. Rozglądałem
się, dźwięki dochodziły z strony Liama, ten w ogóle nie reagował. Siedział jak zahipnotyzowany, gapiąc się na
okno. Szturchnąłem go lekko w ramię, aby
się ocknął. Jednak to nie poskutkowało, więc trzasnąłem go mocno w twarz tak zwanym liściem.
-Jezu
Zayn, nie mogłeś po prostu mnie zawołać.-Burknął oburzony, tym że ktoś mu
przeszkodził i tym że go uderzyłem.
-Taaa
jasne…. Telefon ci dzwoni, odbierzesz?-Chłopak zaskoczony szybko wziął komórkę
i odebrał połączenie.
-Dześć
skarbie…tak…. Zapomniałem, przeprasza…
no…. Nie …oczywiście…. Nie …tak wszystko w porządku… nie, nie zachowuję się
dziwnie.. tak wiem… ok pa. ..tak zadzwonię…cześć.
-Po tym jak Liam zakończył rozmowę z jego
cholernym ‘skarbem’ znowu nastał cisza, więc z powrotem wróciłem do czytania
książki. Nie było mi to jednak dane, bo Liam po obudzeniu się z transu nabrał
nagła ochotę na rozmowę i ciągle się o mnie coś dopytywał.
-Nie,
nie wiem jak długo jeszcze będziemy jechać i nie, nie wiem gdzie dokładnie
jedziemy.
-Byłeś
kiedyś w Polsce? Ładnie tam jest?-Gadał jak nakręcony.
-Nie,
nie byłem i nie wiem jak tam jest? Liam czy ty się dobrze czujesz.
-Tak,
czemu pytasz?
-Brałeś
coś?
-Zayn?
-No
co już się nie można o nic spytać. Po prostu dziwnie się zachowujesz, dlatego
pytam.
-Wszystko
u mnie w porządku, naprawdę
-Mam
nadzieję.
Zatrzymaliśmy
się na chwilę, żeby rozprostować nogi. Nie powiem ucieszyłem się bo będę miał okazje
zapalić ( w busie chłopaki mi na to nie pozwalają :( . Szkoda tylko że nie
byliśmy już na miejscu, nie lubię długo jeździć.
Stanęliśmy
na jakieś nie zatłoczonej stacji, więc spokojnie mogliśmy się po niej
przemieszczać bez obaw, że rzesza fanów się na nas rzuci.
-No
chłopcy zostały nam jeszcze tylko 3 godziny jazdy i będziemy na miejscy!- Krzyknął
nasz kierowca. Tylko trzy godziny! Tylko!? Wspaniale. Będę musiał jeszcze się
trochę pomęczyć. No ale cóż poradzić. Mam nadzieję, że Liam się trochę uspokoił,
bo strasznie mu dzisiaj odbija. Po naszej porannej rozmowie wnioskowałem, że
wszystko będzie po staremu. Jednak jak zawsze świat obraca się w drugą stronę
nisz powinien.
Chciałbym
pogadać o tym wszystkim z Louisem, on jedyny zna całą prawdę i wspiera mnie w
stu procentach. Teraz jednak nie mogę tego zrobić, mógłby ktoś nas podsłuchać.
A tego baaardzo nie chcę.
<Oczami
Louisa>
(Polska;
Budynek radia Eski (Wrocław); godzinę przed wywiadem)
Martwię
się o Zayna, od pewnego czasu siedzi taki smutny. Liamowi coś odbija i
zachowuję się jakby miał okres. Najpierw omija BadBoya jak tylko się da, później
lgnie do niego i nie opuszcza go na krok. Nie wiem co się z nimi dzieje,
przypuszczam jednak że to jest przyczyną zmartwień chłopaka.
Nie
wiem czy oni już rozmawiali czy nie. Muszę się go wszytko dopytać nie mogę
patrzeć jak Malik cierpi.
Kiedy
byliśmy już w budynku radia, pojawiła się ku temu okazja. Bowiem przyjechaliśmy
o godzinę za wcześnie i musieliśmy tam siedzieć i czekać. Tak więc nie marnując
ani chwili, zaciągnąłem Malika do kibla
aby wszystko wyjaśnić.
-Gadaliście
już?
-Taa
-I?
-Stwierdził,
że nie przeszkadza mu moja orientacja, a i on nie wiem o tym że mi się podoba.
-Oohh.
To niby dobrze.
-Taa
-
Zayn?
-Taa
-Nie
mów „taa” to jest wkurzające. A tak na serio to nie przejmuj się jego
zachowaniem. Na pewno zaraz mu przejdzie i będzie normalnie.
-Taa
jasne..-skrzywiłem się gdy usłyszałem kolejne ‘taa’ nienawidziłem tego zwrotu,
a Malik zawsze nadmiernie go używał, gdy był smutny, czy zły.
-…ciągle
słyszę, że ‘będzie normalnie’, albo ‘tak jak wcześniej’. A tak nie jest! Do
jasnej cholery! Czemu wszystko musi się pieprzyć. Cokolwiek bym nie zrobił,
cokolwiek bym planował, zawsze wyjdzie na odwrót. Mam już tego dość. Czy choć
raz nie może być po mojej myśli.-Krzyczał, nie panując już nad swoimi emocjami.
-Spokojnie Zayn. To jest dopiero pierwszy dzień daj
mu ochłonąć, on musi to po prostu zrozumieć.
-Ale co tu jest do rozumienia bo ja nie łapię! Naprawdę
czy tak trudno jest zrozumieć, że ja wolę fiuta od cipki!
-Ciiho bądź, pewnie cię cały budynek słyszy.-I nagle
coś w nim pękło cała złość jaka w nim przed chwilą była, zniknęła a w jej
miejsce pojawił się smutek. Chłopak się załamał.
-Przytul mnie ….-jego głos był słaby, łamał się. Widać
było, że to wszystko go przerasta. Było mi go żal, cholernie żal. Nie wiedziałem
jednak jak mogę mu pomóc. Jedynie co mogłem to przytulić go i powiedzieć mu, że
wszystko będzie dobrze. Tak też zrobiłem, jednak czułem, że to się tak nie skończy,
a nie chciałem Malika okłamywać więc zamiast tamtego powiedziałem mu jedynie..
-Może po prostu, nie myśl o nim, spróbuj zapomnieć
co do niego czujesz.
Rozdział wszyszedł jako taki. No, ale wkońcu go napisałm z czego się bardzo cieszę.
I chciałabym BARDZO pocięgować za nominację do liber adwards.To dla mnie bardzo dużo znaczy, nawet nie wiecie jak się ucieszyłam jak ją zoabczyłam(nominację).

Liam coś dziwnie się zachowuje... ciekawe czemu c;
OdpowiedzUsuńojeju czekam na następne :D rozdział super :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam Twojego bloga <3 Jest w mojej czołówce :D
OdpowiedzUsuńJest jednym z tych nielicznych blogów, które odróżniają się od reszty, po prostu są oryginalne :D
Z niecierpliwością czekam na następny rozdział ;)
czyżby Liam, czuł coś do Zayna?c:
OdpowiedzUsuńohoho czekam na dalej♥
i zapraszam do siebie!:3