czwartek, 28 lutego 2013

Rozdział 6 (Polska)


<oczami Zayna>

(Niemcy; 6:00; Dzień wyjazdu)

Kiedy wstałem , wszyscy jeszcze spali było wcześnie, ale wolałem zrobić wszystko jak najszybciej, żeby później nie latać jak głupi, i zastanawiać się czy wszystko wziąłem.

Po porannym prysznicy, zacząłem się pakować. Chodziłem jak na szpilkach, żeby tylko nie obudzić Liama i Nialla.

Po wielkich staraniach, udało mi się jakoś spakować i nikogo nie obudzić. Klapnąłem bez sił na swoim łóżku, bez celu wgapiając się w sufit.

Wczoraj nie udało mi się pogadać z Paynem, sam w ogóle się do mnie nie odzywał i tak dziwnie patrzył na mnie. Nie wiem co mu chodzi po głowie i trochę się martwię. Co jeśli on wie? Co jam mam niby zrobić?

Coś uwierało mnie w plecy więc przewróciłem się na bok. Naprzeciwko mnie  chrapał sobie smacznie mój słodziak. Wyraz jego twarzy ciągle się zmieniał i mruczał coś pod nosem. Najwyraźniej śniło mu się coś. Nagle jego czy otworzyły się, popatrzył zdziwiony na mnie, ale nic nie mówił. Powoli podniósł się i usiadł na kolanach. Zerknął no chwilę na Nialla, który smacznie chrapał, po czym nieśmiało odezwał się..

-Pamiętasz naszą nocną rozmowę?- Serce zabiło mi szybciej, gdy to usłyszałem, bo wiedziałem do czego ta rozmowa prowadzi, a nie byłem gotowy na to teraz. Z szoku nie byłem w stanie wydobyć z siebie żadnego  dźwięku, więc na odpowiedź  pokiwałem przecząco głową.

-Louis z tobą gadał?- I znów odpowiedziałem mu kiwnięciem głowy, tym razem na znak potwierdzenia.

-Zi, ja ciebie przepraszam nie miałem pojęcia że ty tak naprawdę, trochę dziwnie się zachowywałem, wiem i za to też przepraszam. Po prostu musiałem to przemyśleć, I to nie chodzi że mi to przeszkadza. Broń boże! Wiedz że popieram każdą twoją decyzję.-

-ee fajnie, tylko ja nie wiem co ja ci powiedziałem i czy to w ogóle jest prawdą. Więc jak byś mógł to przybliż mi naszą rozmowę.

-A no tak, zapomniałem, że ty nic nie pamiętasz. Tak więc, wyznałeś mi, że zerwałeś z Periee bo tak naprawdę jesteś gejem i zakochałeś się w taki jednym chłopaku, ale nie wiesz co powinieneś zrobić bo ten chłopak ma dziewczynę.

-O, wow.-Nie no takiego obrotu spraw to bym się nie spodziewał, jednak jak się upiję to mam całkiem niezłe pomysły.

-Czyli..? To prawda?-Spytał się mnie i miałem wrażenie, że…że w jego głosie dało się usłyszeć nutkę nadziei. Nie to nie możliwe przecież on nie mógłby… A może jednak?

-Taa- Sapnąłem

-Zayn, kocham cię!!-Wykrzyknął i rzucił się na mnie jak wygłodniałe zwierzę. Obioł mnie całego i mocno przytulił. Nie wiedziałem co się dzieje. Miałem mętlik w głowie. Czułem się jakbym był w jakimś dziwnym programie typu, ‘ukryta kamera’, czy ‘mamy cię’. A może ja po prostu śnię.

-Kocham cię bracie.-Powiedział to jeszcze raz. Dopiero w tedy dotarło do mnie w jakim sensie on wypowiadał te słowa. Pff a ja głupi myślałam, że on mnie kocha.

-Taaa

-jeszcze raz przepraszam za swoje dziwne zachowanie.

-Nic się nie stało. Ważne, wszystko będzie jak było, tak?

-Jasne Zi.-

-O, a ty już spakowany.

-Nom. Jak chcesz to mogę ci pomóc z twoim pakowaniem.

-Nie dzięki, poradzę sobie…. Idę pod prysznic, a ty jak możesz to to pobudź już chłopaków.

-Jasne.-Odprowadziłem, Liama wzrokiem jak wędrował od łóżka do szafy, a na koniec do łazienki. Po czym zacząłem cieszyć się jak głupi.

Wskoczyłem na swoje wyrko i zacząłem po nim skakać

-O tak! O tak!-Krzyczałem. Nie mogąc uwierzyć, że Liamowi nie przeszkadza moja orientacja. Boże jak ja się bałem tej rozmowy, a tu taki surprise.

-Zayn, jeśli chciałeś mnie obudzić to ci się udało. Ale serio mogłeś to zrobić w inny sposób.-Oj przez moje krzyki, przypadkiem obudziłem Nialla, no cóż i tak miałem go budzić.

-A ty z czego się tak cieszyć?

-Chciałbyś wiedzieć.- odparłem i wystawiłem Głodomorkowi język.

-Ja idę do reszty chłopaków, a ty już się pakuj.

-Tak tatusiu.-Powiedział piskliwym głosikiem. Przewróciłem teatralnie oczami i wyszedłem z pokoju.

 

                                                           ~*~

Od godziny siedzieliśmy w naszym busie i jechaliśmy w stronę Polski.

Niall z Harrym bez przerwy młócili jakieś gry na plejstejszyn. Louis spał, a Liam ganił się zza okno. Od godziny nie oderwał od niego spojrzenia. Ja natomiast zatracałem się w niezwykłej książce. Droga mijała bardzo spokojnie, a chłopaki siedzieli też w miarę cicho. Co mi bardzo odpowiadało, bo inaczej nie mógł bym czytać.

Bardzo lubiłem to robić. Przez chwile zatracić się w innym świecie i odciąć się od wszystkich problemów jakie mnie otaczały. Czytanie (tak jak palenie) były moją odskocznią od rzeczywistości.

Pochłaniając kolejne strony lektury, otaczającą mnie błogą ciszę przerwał dzwoniący telefon.

Odruchowo sięgnąłem do kieszeni. Nie odczułem wibracji. Czyli to nie był moja komórka. Rozglądałem się, dźwięki dochodziły z strony Liama, ten w ogóle nie reagował.  Siedział jak zahipnotyzowany, gapiąc się na okno. Szturchnąłem  go lekko w ramię, aby się ocknął. Jednak to nie poskutkowało, więc trzasnąłem  go mocno w twarz tak zwanym  liściem. 

-Jezu Zayn, nie mogłeś po prostu mnie zawołać.-Burknął oburzony, tym że ktoś mu przeszkodził i tym że go uderzyłem.

-Taaa jasne…. Telefon ci dzwoni, odbierzesz?-Chłopak zaskoczony szybko wziął komórkę i odebrał połączenie.

-Dześć skarbie…tak…. Zapomniałem,  przeprasza… no…. Nie …oczywiście…. Nie …tak wszystko w porządku… nie, nie zachowuję się dziwnie.. tak wiem… ok pa. ..tak zadzwonię…cześć.

 -Po tym jak Liam zakończył rozmowę z jego cholernym ‘skarbem’ znowu nastał cisza, więc z powrotem wróciłem do czytania książki. Nie było mi to jednak dane, bo Liam po obudzeniu się z transu nabrał nagła ochotę na rozmowę i ciągle się o mnie coś dopytywał.

-Nie, nie wiem jak długo jeszcze będziemy jechać i nie, nie wiem gdzie dokładnie jedziemy.

-Byłeś kiedyś w Polsce? Ładnie tam jest?-Gadał jak nakręcony.

-Nie, nie byłem i nie wiem jak tam jest? Liam czy ty się  dobrze czujesz.

-Tak, czemu pytasz?

-Brałeś coś?

-Zayn?

-No co już się nie można o nic spytać. Po prostu dziwnie się zachowujesz, dlatego pytam.

-Wszystko u mnie w porządku, naprawdę

-Mam nadzieję.

 

Zatrzymaliśmy się na chwilę, żeby rozprostować nogi. Nie powiem ucieszyłem się bo będę miał okazje zapalić ( w busie chłopaki mi na to nie pozwalają :( . Szkoda tylko że nie byliśmy już na miejscu, nie lubię długo jeździć.

Stanęliśmy na jakieś nie zatłoczonej stacji, więc spokojnie mogliśmy się po niej przemieszczać bez obaw, że rzesza fanów się na nas rzuci.

-No chłopcy zostały nam jeszcze tylko 3 godziny jazdy i będziemy na miejscy!- Krzyknął nasz kierowca. Tylko trzy godziny! Tylko!? Wspaniale. Będę musiał jeszcze się trochę pomęczyć. No ale cóż poradzić. Mam nadzieję, że Liam się trochę uspokoił, bo strasznie mu dzisiaj odbija. Po naszej porannej rozmowie wnioskowałem, że wszystko będzie po staremu. Jednak jak zawsze świat obraca się w drugą stronę nisz powinien.

Chciałbym pogadać o tym wszystkim z Louisem, on jedyny zna całą prawdę i wspiera mnie w stu procentach. Teraz jednak nie mogę tego zrobić, mógłby ktoś nas podsłuchać. A tego baaardzo nie chcę.

 

<Oczami Louisa>

(Polska; Budynek radia Eski (Wrocław); godzinę przed wywiadem)

Martwię się o Zayna, od pewnego czasu siedzi taki smutny. Liamowi coś odbija i zachowuję się jakby miał okres. Najpierw omija BadBoya jak tylko się da, później lgnie do niego i nie opuszcza go na krok. Nie wiem co się z nimi dzieje, przypuszczam jednak że to jest przyczyną zmartwień chłopaka.

Nie wiem czy oni już rozmawiali czy nie. Muszę się go wszytko dopytać nie mogę patrzeć jak Malik cierpi.

Kiedy byliśmy już w budynku radia, pojawiła się ku temu okazja. Bowiem przyjechaliśmy o godzinę za wcześnie i musieliśmy tam siedzieć i czekać. Tak więc nie marnując ani chwili, zaciągnąłem  Malika do kibla aby wszystko wyjaśnić.

-Gadaliście już?

-Taa

-I?

-Stwierdził, że nie przeszkadza mu moja orientacja, a i on nie wiem o tym że mi się podoba.

-Oohh. To niby dobrze.

-Taa

- Zayn?

-Taa

-Nie mów „taa” to jest wkurzające. A tak na serio to nie przejmuj się jego zachowaniem. Na pewno zaraz mu przejdzie i będzie normalnie.

-Taa jasne..-skrzywiłem się gdy usłyszałem kolejne ‘taa’ nienawidziłem tego zwrotu, a Malik zawsze nadmiernie go używał, gdy był smutny, czy zły.

-…ciągle słyszę, że ‘będzie normalnie’, albo ‘tak jak wcześniej’. A tak nie jest! Do jasnej cholery! Czemu wszystko musi się pieprzyć. Cokolwiek bym nie zrobił, cokolwiek bym planował, zawsze wyjdzie na odwrót. Mam już tego dość. Czy choć raz nie może być po mojej myśli.-Krzyczał, nie panując już nad swoimi emocjami.

-Spokojnie Zayn. To jest dopiero pierwszy dzień daj mu ochłonąć, on musi to po prostu zrozumieć.

-Ale co tu jest do rozumienia bo ja nie łapię! Naprawdę czy tak trudno jest zrozumieć, że ja wolę fiuta od cipki!

-Ciiho bądź, pewnie cię cały budynek słyszy.-I nagle coś w nim pękło cała złość jaka w nim przed chwilą była, zniknęła a w jej miejsce pojawił się smutek. Chłopak się załamał.

-Przytul mnie ….-jego głos był słaby, łamał się. Widać było, że to wszystko go przerasta. Było mi go żal, cholernie żal. Nie wiedziałem jednak jak mogę mu pomóc. Jedynie co mogłem to przytulić go i powiedzieć mu, że wszystko będzie dobrze. Tak też zrobiłem, jednak czułem, że to się tak nie skończy, a nie chciałem Malika okłamywać więc zamiast tamtego powiedziałem mu jedynie..

-Może po prostu, nie myśl o nim, spróbuj zapomnieć co do niego czujesz.

 
Rozdział wszyszedł jako taki. No, ale wkońcu go napisałm z czego się bardzo cieszę.
I chciałabym BARDZO pocięgować za nominację do liber adwards.To dla mnie bardzo dużo znaczy, nawet nie wiecie jak się ucieszyłam jak ją zoabczyłam(nominację).

 

 

4 komentarze:

  1. Liam coś dziwnie się zachowuje... ciekawe czemu c;

    OdpowiedzUsuń
  2. ojeju czekam na następne :D rozdział super :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam Twojego bloga <3 Jest w mojej czołówce :D
    Jest jednym z tych nielicznych blogów, które odróżniają się od reszty, po prostu są oryginalne :D
    Z niecierpliwością czekam na następny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. czyżby Liam, czuł coś do Zayna?c:
    ohoho czekam na dalej♥
    i zapraszam do siebie!:3

    OdpowiedzUsuń