czwartek, 14 marca 2013

Rozdział 8 (Pocałunek)


<oczami  Zayna>

-Niall, podaj do mnie!!-Wrzasnąłem na całe gardło. Niall szybko zareagował i kopnął do mnie piłkę. Przyjąłem ją i  pobiegłem w stronę bramki najszybciej jak potrafiłem. Harry, który był w przeciwnej drużynie,  spróbował mi ją odebrać. Nie udało mu się to, sprytnie go ominąłem i biegłem dalej.  Spojrzałem przed siebie, bramka  robiła się coraz większa. Byłem coraz bliżej. Ktoś obok mnie coś do mnie wykrzykiwał-pewnie był to kibicujący mi Louis- ale przez emocje nie docierały do mnie jego słowa. Była to ostatnia akcja w tym meczu. Obecny wynik wynosił (drużyna Harrego) 3 do 2 (moja drużyna). To była ostatnia szansa na wyrównanie wyniku.

Za mną biegli już Harry i Liam,  Jeśli szybko czegoś nie zrobię to zaraz zabiorą mi piłkę. Nie myśląc dłużej kopnąłem w stronę bramki. Piłka z dużą prędkością wyleciała w powietrze jakieś 3 metry nad bramką. Mecz skończony.

Barwo Malik, ty to masz cela.

-Zayn Głucholcu!! Czy ty mnie w ogóle słuchasz!??- Odwróciłem się w stronę z której dochodził  dźwięk. Zły Louis podchodził do mnie.

-Wybacz nie słyszałem, co mówiłeś!!

-Żebyś Niallowi piłkę podał! Pamiętasz umawialiśmy się, że jak już ich okiwasz to masz mu s powrotem oddać piłkę. Bo on do niej może podbiegnąć a bramka z miejsca się nie ruszy. Wybacz Z, świetnie się kiwasz, ale cela to ty masz…. Nie ty go nie masz.

-Dzięki.-Powiedziałem i zrobiłem minkę naburmuszonego dziecka.

-oh tylko mi tu się nie gniewaj- Powiedział już wesoło. Podszedł do mnie i przytulił mnie. Jednak szybko się ode mnie odsunął.

-Śmierdzisz Malik, Powinieneś się umyć.- Po tych słowach,  obróciłem się od niego ‘obrażony’ i zacząłem udawać, że płacze.

-Bo powiem, mamusi, że mnie obrażasz.- Nie wytrzymałem i razem z Louisem parsknęliśmy śmiechem.

 Ostatnio strasznie się zżyłem z Tomlinsonem. Bardzo dobrze się dogadujemy, rozumie mnie jak nikt inny. Zawsze jest w stanie mnie wysłuchać i poradzić. Wie kiedy ma się zamknąć, a kiedy nie. Jest dla mnie jak starszy brat, którego nigdy nie miałem. Dziwie się, że wcześniej się tak dobrze nie dogadywaliśmy, chociaż nie wcześniej bardzo dużo czasu spędzałem z Liam(teraz on się do mnie w ogóle nie odzywa), a teraz prawie bez przerwy jestem przy Louisie. Często też spędzamy czas razem z Harrym. Ja i LouLou jesteśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi, ale Loczek i Tommmo to jest coś jeszcze więcej. Nie, że oni są razem bo nie są.  Po prostu dobrze się dogadują.

A co do Liama, to cóż jest mi cholernie przykro że to się tak skończyło. Nie mogę jednak nic na to poradzić. Bo Payne w ogóle mnie do siebie nie dopuszcza. Cały czas próbuję zapomnieć, ale jak na razie nie idzie mi za dobrze. Bo jak można z dnia na dzień przestać kogoś kochać, nawet jeśli ta osoba boleśnie cię rani.

-To był piękny mecz, musimy to jak najszybciej powtórzyć-Stwierdził Harry, przywołując mnie do rzeczywistości. Reszta chłopaków przyszła już, do nas i staliśmy piątką w kółeczku.

- Ok, ale w tedy ja gram z Ziallem- stwierdził- Mój ‘brat’

-Mam dość siedzenia na ławce i gapienie się jak gracie-Oburzył się

-Ale to będzie nie sprawiedliwie- pisnął Liam

-Oh wy przecież jesteście tacy dobrzy, że  na pewno dacie sobie radę- Spróbowałem ich przechytrzyć. Harry z Paynem popatrzyli po sobie, po czym buchnęli śmiechem.

-Ta jasne, jeśli Tommo będzie z wami grał to zmieciecie nas na miazgę. On mógłby grać sam na naszą czwórkę, i bez problemu nas pokonać.  O nie, nie ma mowy.

-Dobra nie ważne, później się do uzgodni teraz spadajcie pod prysznic po śmierdzicie jakbyście się nie myli od miesiąca.

Wszyscy zgodziliśmy się z Louisem i poszliśmy do naszej willi. Po prysznicu poszedłem do swojego pokoju aby się zdrzemnąć. Lubię sobie czasem pograć, ale jest to strasznie męczące. Tak więc po każdym meczu urządzam sobie małą drzemkę. Spojrzałem na zegarek była 15:00 o osiemnastej przyjeżdżają nasi ochroniarze, żeby zabrać na koncert. Nie sadzę, żebym miał spać dłużej nić pół godzinki, ale dla pewności nastawiłem budzik na 17:30.

Upewniłem się jeszcze raz, czy nastawiłem na dobrą godzinę, po czym położyłem się na łóżku i zasnąłem.
 

Ze snu obudziło mnie pukanie do drzwi. Chcąc nie chcąc musiałem w stać. Już miałem podchodzić do drzwi, aby je otworzyć gdy pewna osoba wparowała do mojego pokoju. Tą osobą okazał się Liam. Stał przede mną nic  nie mówił, tylko stał. Patrzył się dziwnie. Nie wiedziałem o co mu chodzi.

-Em, Liam?- Bąknąłem

-Ja…Przepraszam-Powiedział, chwilę później poczułem jego usta na swoich. Byłem tak zdziwiony, że nie wiedziałem co zrobić. Stałem jak głupi. Nie wykonałem żadnego ruchu. Liam jakby się tym nie przejmował, cały czas miażdżył mi usta. Kiedy dodarło do mnie, że on mnie całuje, oddałem mu pocałunek. W jednej chwili zrobiło mi się po prostu dobrze, ale ja chciałem więcej i sądząc po natarczywości Liama on też. Bez ostrzeżenia popchnął mnie na lóżko. Wsadziłem swoje ręce pod jego bluzkę. Poczułem jego idealnie wyrzeźbione ciało. które, aż się prosiło, aby zostało odkryte. Szybko pozbyliśmy się swojej górnej garderoby. Liam przestał całować moje usta, swoimi pocałunkami zjechał niżej, na moją szyję. Zaczął ją ssać robiąc mi malinki. Jęknąłem.

Jedną ręką gładził mój kark a drugą zjechał po kletce piersiowej. Złapał z moje krocze ścisnął.

-Oh, Li…- pisnąłem

Zapragnąłem znów poczuć jego malinowe usta na swoich, więc złapałem go za włosy i brutalnie go odciągnąłem od szyi. Znów się całowaliśmy, ale inaczej niż wcześniej. Ten pocałunek był bardziej brutalny i zachłanny. Przybliżyliśmy się do siebie, tak że stykaliśmy się prawie całym ciałem. Czułem jego erekcję. To mnie jeszcze bardzie nakręciło. Rękoma objąłem go od tyłu, położyłem swoje dłonie na jego pośladkach i zacząłem je miętosić. Li mruczał mi w moje usta. Wow to jest takie gorące. W spodniach robiło mi się coraz ciaśniej. Mój parter chyba też to zauważył bo szybko, dorwał się do moich spodni i zdjął je ze mnie. Byłem już tylko w bokserkach.

Oderwał się od moich ust. Znowu całował mi szyję, ale teraz nieco krócej, gdyż swoimi pocałunkami schodził coraz niżej i niżej. Całował moją szyje…., obojczyk….., ssał moje sutki… i znów całował moje ciało: brzuch….., pępek…., podbrzusze…, aż wreszcie natrafił na bokserki. Językiem przejechał po linii bokserek. Popatrzył się na mnie z pożądaniem, po czym polizał mojego członka przez cienki materiał. Całował go, jednak cały czas uwięziony był  w  ciasnych gaciach. Rękę włożył do bokserek i bawił się nią moimi jądrami

- Ugh….-Wyrwało się z moje gardła, gdy to zrobił. Nagle zaprzestał swoich  czynności. Podniósł  się na wysokość mojej twarzy i namiętnym głosem szepnął mi do ucha

-Wiem, że tego chcesz. Wystarczy, że ładnie poprosisz.- i ugryzł jego płatek.

Li, znów swoją ręką gładził moje klejnot. Moje bokserki zrobiły się tak cholernie ciasne.

-Proszee..-Sapnąłem

-To ma być ładnie? –

-Lam prosie zbub too..-

-No nie wiem.-Głupek, bawił się ze mną. Starałem się być spokojny, ale pożądanie wzięło górę.

-Do jasnej cholery Payne!! Masz to zrobić!!-Wrzasnąłem na całe gardło. Poskutkowało Liam zdął ze mnie bokserki. Widziałem jak głaszcze mojego penisa, który stał już na baczność.  Zadziornie się uśmiechnął i lubieżnie oblizał wargi. Boże on to robi tak cholernie seksownie…Otworzył usta i już miał go wziąć do buzi. Jeszcze 10 cm, 5 cm, 3cm, 2cm, 1cm….

-Boże Zayn, Ja myślałem, że ci się coś stało a ty…hihi..- Nagle ze snu, obudził mnie Louis, który stał w moim pokoju. Patrzył na mnie z nie dowierzaniem.

-Oh nie!!-Jęknąłem. Nie! To był sen! Ty był tylko sen! NIE!!!

-Hehe i jak było?-Spytał się Tommo, poruszając w prowokującym geście brwiami. Nie za bardzo wiedziałem o co mu chodzi, bo przed chwilą się obudziłem i jestem jeszcze zaspany.

-Dobra to ja ci już nie przeszkadzam. Dokończ to co zacząłeś. A i sorry, za najście myślałem, że coś ci się stało. Strasznie krzyczałeś. – Powiedział uśmiechnięty i wyszedł z pokoju. Boże jaki ja jestem porąbany cały czas próbuję wyrzucić Liama z głowy, a tu mi się taki sen śni i to nie pierwszy już raz…

-O Boże- Powiedziałem sam do siebie, gdy dotarło do mnie do o co chodziło Louisowi. Byłem cały spocony, nagi, mój penis stał jak by był w wojsku, a na dodatek krzyczałem dziwne rzeczy. W mordę mam nadzieję, że tylko on to słyszał.

Narzuciłem na siebie, lekko schodzone ubranie, a świeże wziąłem do ręki.  Wyszedłem z pokoju i udałem się w stronę łazienki. Chodziłem doszyć szybko, bo chciałem jak najszybciej pozbyć się swojej erekcji i nie chciałem nikogo po drodze spotkać.

 
                                                                            ~*~

Kiedy skończyłem wszystko co miałem zrobić, udałem się do swojego pokoju. Co mnie zaskoczyło to to, że ktoś już w nim tam był. Louis chciał ze mną pogadać.

-Ulżyło?- Spytał, gdy tylko wszedłem do pokoju.

-Weź się zamknij.

-To przyznaj się o kim fantazjowałeś?- Jak on może pytać się o takie rzeczy, zresztą pewnie i tak zna odpowiedź.

-Idź męcz Harrego. Nie mam ochoty drażnić się z tobą.- Odburknąłem i rzuciłem swoje brudne ubrania na podłogę. Wiem czyścioch ze mnie. 

-Ok dobra, nie chciałem cię złości. Sorry. A tak w ogóle to twoje krzyki cały dom słyszał.-Mój gość uśmiechnął się do mnie złośliwe, a ja myślałem że zaraz zapadnę się pod ziemię.

-Cały. –Spytałem niepewnie.- Na pewno?
-Tak wszyscy włącznie z Liamem.-

-Jesteś pewien, może miał słuchawki na uszach czy coś.-Wiedziałem że to bardzo mało prawdopodobne, ale cóż nadzieje matką głupich.

-Nie Zi. Byliśmy wszyscy w kuchni.

-W mordę.

-Nie martw się, nie jest aż tak źle.

-Nie

-No tak, wiesz zawsze mogło  być gorzej. W porównaniu z tym co wyprawiałeś ostatnio w klubie, to to jest nic.

-Weź mi nie przypominaj.-

-Czemu ja jestem tak do dupy. Wszystko za co się wezmę muszę spieprzyć.-Zacząłem się żalić

-Oh Zi, nie mów tak, to nie jest prawda- Tommo uśmiechną się do mnie i poklepał mnie pocieszająco po ramieniu.

-Tsaa.., to wymień choć jedną rzecz którą zrobiłem dobrze w czasie ostatniego tygodnia.- Przez chwilę LouLou  mocno nad czymś myślał. Po dwóch minutach bezradnie rozłożył ręce.

-No właśnie. Teraz nawet  osoba, którą kocham najbardziej na świecie mnie nienawidzi.- Na te słowa Lou dostał jakiegoś amoku, prawie na mnie krzyczał. Strasznie się zezłościł.

-Czy ty tu debity musisz cały czas o nim myśleć! Jest dużo innych interesujących chłopców, ale nie ty myślisz tylko o nim. Za co ty go tak uwielbiasz!? On cię traktuje jak śmiecia,  nie zwraca na ciebie w ogóle uwagi, a jak nikogo nie ma to ciebie obraża!

-Jeszcze nie dawno nie był taki. Był kochany, zawszy o mnie dbał i lubił ze mną spędzać ze mną czas.- Broniłem go.

-Tak ale się z mienił i teraz ciebie rani!!- Wrzasnął strasznie głośno.

-Nie możesz, żyć ciągle marzeniem o nim i się łudzić. Wiem, że bardzo chcesz być kochany, ale nie tak jak kochają cię Niall, czy Harry. Potrzebujesz prawdziwej miłości, ale hej! Może ona jest gdzieś bardzo blisko, gdzieś gdzie się w ogóle nie spodziewasz. -Powiedział już spokojnie i podszedł do mnie żeby mnie przytulić. Mocno wtuliłem się w jego silne ramiona. Swoją głowę położyłem w zagłębieniu jego szyi. Trwaliśmy tak chwilę. Odsunąłem swoja głowę z jego ramienia. Byłem na wprost jego twarzy. Popatrzyłem się w jego oczy w ten niesamowity ocean. Czas jakby się  zatrzymał, cały smutek gdzieś znikł. Wszystko inne przestało mieć znaczenie. Liczyły się tylko te lazurowe tęczówki. I w tedy zrobiłem coś czego nigdy bym się po sobie nie spodziewał.

Pocałowałem Louisa Tomlisona.

 


 

czwartek, 7 marca 2013

Rozdział 7 ("Może jednak nie jest z nim tak źle jak nam się wydaje")


[Polska; Budynek radia Eska (Wrocław)]
<oczami Zayna>

W moje głowie panował chaos.. Ciągle słyszałem słowa Louisa:
-Może po prostu, nie myśl o nim, spróbuj zapomnieć co do niego czujesz.

Zapomnieć. Te słowo słyszałem je bez przerwy. I na nowo. 

Zapomnieć, zapomnieć, zapomnieć…

-Ej, Zayn ocknij się musimy iść, zaraz zaczyna się wywiad .-Niall 
wyrwał mnie z moich przemyśleń chcąc  nie chcąc, musiałem przestać zamartwiać się swoimi sprawami, żeby skupić się na ‘przesłuchaniu’. Na pewno będą chcieli mnie wypytać o tą sprawę w klubie.

Jakiś mężczyzna w średnim wieku zaprowadził naszą piątkę do sali i 
kazał nam chwilę poczekać. Po ok. pięciu minutach przyszli do nas dwaj inni mężczyźni. Przedstawili się nam, ale i tak nie zapamiętałem jak mają na imię.

-Dobra chłopcy, teraz puszczamy waszą piosenkę, a po niej wchodzimy na antenę. Proszę stańcie przy mikrofonach, mamy dla tylko trzy mikrofony. Tak więc, Harry stań z Louisem. Liam będziesz z Zaynem, a ty Niall stań ze mną.-Powiedział prowadzony.

-Wszystkim wszystko pasuje? Tak, ok., Wchodzimy za..1..2..Witam s powrotem, a teraz….-Kontynuował. Drugi mężczyzna podał nam słuchawki i pod suną mam krzesła. Wow co za obsługa.

Przysunąłem się bliżej mikrofony, aby być gotowy od razu odpowiedzieć na pytanie. Kątem oka, zauważyłem Liama, który stał koło mnie. Bym cały czerwony. Czyżby się zarumienił? Obróciłem twarz w jego stronę, a kiedy popatrzyłem się mu w oczy ten szybko uciekł gdzieś wzrokiem. Boże on się mnie brzydzi! Mój kochany, wyrozumiały Liam! Wiedziałem, wiedziałem, że to się tak skończy. W końcu jak można lubić kogoś, kto jest jakimś popierdolonym gejem. Pod  moje oczy zaczęły podchodzić łzy. Chciałem się gdzieś schować, uciec gdzieś i zapomnieć o tym pojebanym życiu.

-Zayn, a jak tam ostatnia imprezka, dobrze się bawiłeś?-Nagle prowadzący  się do mnie odezwał.

-Eee. Tak.- odpowiedziałem. Czułem jak głos mi się łamał. Wszyscy popatrzyli się na mnie. Widziałem jak Louis patrzył się na mnie ze współczuciem. Postanowiłem się opanować. Wziąłem kilka głębokich wdechów. Kiedy poczułem, że już jest wszystko ok. odpowiadałem na pytania zadawane mi przez Polaka.

Reszta ‘przesłuchania’ poszła gładko,  Płotek (tak nazywał się Polak, który prowadził nasz wywiad) widząc, że za mną jest coś nie tak,  przyczepił się do Harrego i jego kolejnych romansów.

Postanowiłem pogadać z Paynem i dowiedzieć się czegoś od niego. Bo nie jestem w stanie żyć z niewiedzą. Kiedy wychodziliśmy z  pokoju nagrań, a reszta chłopaków już z niego wyszła zaczepiłem Liama żeby został tu na chwilę ze mną bo chcę się jego o coś spytać. Nie chcący zaczepiłem ręką i jego ramię. Kiedy Liam poczuł, że go dotykam wydarł się na mnie

-Nie dotykaj mnie Pedale!!-  I wybiegł z pokoju. Czułem jak moje serce rozpada się na milion kawałeczków. Do oczy podeszły mi łzy. Znowu. I to przez niego. Przez osobę którą kocham najmocniej na świecie, przez osobę która była moim przyjacielem. Była.

Nie wiedząc co ze sobą zrobić wybiegłem z sali, biegłem prosto do busa. Przypadkiem szturchnąłem kilka osób, Słyszałem jak Louis woła mnie. Ale nie zważałem na to nie chciałem teraz z nikim rozmawiać.

<oczami Louisa>

Nie mogę dłużej patrzeć jak Malik cierpi. Muszę coś z tym zrobić, tylko co?


<oczami Harrego>

Nie wiem co się dzieje z Zaynem, ale to na pewno nie jest nic dobrego. Może jeszcze cierpi po rozstaniu z Perrie. Biedny chłopak, na zewnątrz jest taki silny i w ogóle, a wewnątrz jest delikatny jak motylek.

Muszę mu jakoś pomóc.



<oczami Nialla>

Oj cos się dzieje z naszym BadBoyem. Mam nadzieje, że to nic 
poważnego.

Jestem głody,  muszę coś zjeść.

                                                                                  ~*~


<oczami Louisa>

Wywiad się skończył i jedziemy już w stronę hotelu w naszym luksusowym busie*. Harry i Niall zauważyli że z Zaynem coś się dzieje. Próbowaliśmy z nim rozmawiać, ale ten w ogóle nas do siebie nie dopuszcza. Uważam, że trzeba trochę poczekać. Nich chłopak trochę odpocznie.  

-Psyt Louis choć ze mną na chwilę do kibla.-Szepnął mi Harry, kiedy byliśmy w naszym busie.

-A co sam nie dasz sobie rady –Nie wiem czemu ale zawsze po ‘przesłuchaniu’ jestem taki trochę ‘zużyty’ i nie wszystko odbieram tak jak powinienem.

-No, chcę żebyś mi potrzymał- Warknął sarkastycznie Loczkowaty. Liam popatrzył się na san dziwnie i zrobił się cały czerwony. Niall zaśmiał się a Zayn pisnął cicho coś nie zrozumiałego.

-Nie debilu, chcę z tobą pogadać.

-A tu nie możesz.

-Ktoś ci mózg wyprał, na osobności bym chciał.

-Aaa.- Kiedy dotarło do mnie o co chodzi Harremu, powlekłem się za nim do kibla. Było trochę ciasno mieścić się tam w dwójkę, ale jakoś daliśmy radę.

-Wiesz co się dzieję z Malikiem.-To nie brzmiało jak pytanie to raczej było stwierdzenie .

-Ehm…- Nie wiedziałem co powiedzieć, przecież  nie mogłem powiedzieć mu prawdy.

-Wiem, że jestem trochę wścibski, ale naprawdę chciałbym mu pomóc i wiedzieć co się dzieje.  Wiem ,że Malik jest dość delikty, no ale bez przesady. Coś złego musiało się stać żeby Zayn poryczał się w stacji radiowej.

-On nie płakał tylko, łzy podeszły mu do oczu.- Zauważyłem.

-O tak, to jest duża różnica… Zrozum naprawdę chcę mu pomóc.

-Wierze ci, ale lepiej będzie jak sam ci wyzna prawdę. Zresztą on by się chyba załamał jakbyś się dowiedział o co w tym wszystkim chodzi.

-To jest aż tak poważne?

-Nie wiem Harry, nie wiem. Ale mu na pewno jest ciężko.

-Ej! Louis przestań obciągać Harremu i chodźcie tu, jesteśmy już na miejscu!!.- Krzyknął Niall zza drzwi do kibla. Ta to było całkowicie na miejscu. Pewnie Zayn też to słyszał, uhm nie dobrze.

Tak więc wygramoliliśmy się z kibelka i poszliśmy do naszego nowego miejsca zamieszkania. Hotel w Niemczech chował się przy tym co mamy tutaj. Na pewno hotelem tego nie można by nazwać to była raczej jakaś willa czy pałacyk. Nie wiem dokładnie. Ale i tak jest niesamowite. Ja  Loczek, Głodomorek i BadBoy wbiegliśmy z entuzjazmem do budynku i zaczęliśmy biegać po nim jak oszalali, oglądając niezwykłe pokoje. Zdziwiło mnie to że Zayn się tak ożywił i oczy wiliście cieszyło mnie to. Może jednak nie jest z nim tak źle jak nam się wydaje.

Daddy wlókł się za nami, nie zbyt zainteresowany otaczającym go światem.. Cóż nie wie co traci.

-Dobra chłopcy na dzisiaj macie wolne, jutro macie koncert. 

Wszystko ma być tak jak zawsze wpadniemy do was jutro koło osiemnastej. A do tej pory macie się grzecznie zachowywać.- Powiedział jeden z naszych menadżerów. Widziałem jak zza jego placami szli nasi ochroniarze wnosząc nasze bagaże do budynku. 
Mówiłem to już, że kocham być gwiazdą.
                                                                            ~*~

<oczami Zayna>

(Polska,Wrocław,‘Pałacyk’)

Siedzimy sobie wszyscy w salonie i oglądamy jakąś głupią komedie. Czas tutaj naprawdę dobrze upływa mimo, że jestem tu dopiero od 4 godzin.

-Podoba mi się to miejsce naprawdę mi się podoba. Chyba tu zamieszkam.- Stwierdziłem, żeby zacząć rozmowę, bo nudziło mi się. Ten film był strasznie głupi.

-O widzę, że komuś tu się polepszył humor.- Zaczepił mnie Niall.

-Już, wszystko z tobą ok.? Strasznie kiepsko z tobą było- Kontynuował.

- Tak już jest wszystko ok.-Powiedziałem i ciepło się do niego uśmiechnąłem. Nie mam zamiaru dłużej się zasmucać. Mam piękne życie i chcę to wykorzystać. Jeśli Liamowi przeszkadza moja orientacja, trudno. Nie mam zamiaru, stracić przez to najpiękniejszych chwil w swoich życiu. Postanowiłem nie przejmować się opinią innych i iść przez życie z podniesioną głową. Może się wydawać, że to bardzo szybka decyzja, ze ludzie się tak szybko zmieniają, ale cóż jestem młody, piękny, sławny, mam nieziemski głos i wspaniałych trzech przyjaciół którzy się o mnie troszczą.   Po co mam sobie głowę zatruwać smutkiem. Postanowiłem zapomnieć o tym głupim uczuciu do Liama.

Zapomnieć…

_
___________________________________________________

*Jak ktoś nie wiem jak wygląda ‘luksusowy bus’ chłopaków. To on jest dosyć duży ma w sobie łóżka, telewizor, ubikacje, kanapę i inne pierdoły.
Rozdział mi się jakoś nie podoba, wydaje mi się, że coś w nim brakuje, ale nie mam zielonego pojęcia czego. Zresztą sami oceńcie.