czwartek, 28 lutego 2013

Rozdział 6 (Polska)


<oczami Zayna>

(Niemcy; 6:00; Dzień wyjazdu)

Kiedy wstałem , wszyscy jeszcze spali było wcześnie, ale wolałem zrobić wszystko jak najszybciej, żeby później nie latać jak głupi, i zastanawiać się czy wszystko wziąłem.

Po porannym prysznicy, zacząłem się pakować. Chodziłem jak na szpilkach, żeby tylko nie obudzić Liama i Nialla.

Po wielkich staraniach, udało mi się jakoś spakować i nikogo nie obudzić. Klapnąłem bez sił na swoim łóżku, bez celu wgapiając się w sufit.

Wczoraj nie udało mi się pogadać z Paynem, sam w ogóle się do mnie nie odzywał i tak dziwnie patrzył na mnie. Nie wiem co mu chodzi po głowie i trochę się martwię. Co jeśli on wie? Co jam mam niby zrobić?

Coś uwierało mnie w plecy więc przewróciłem się na bok. Naprzeciwko mnie  chrapał sobie smacznie mój słodziak. Wyraz jego twarzy ciągle się zmieniał i mruczał coś pod nosem. Najwyraźniej śniło mu się coś. Nagle jego czy otworzyły się, popatrzył zdziwiony na mnie, ale nic nie mówił. Powoli podniósł się i usiadł na kolanach. Zerknął no chwilę na Nialla, który smacznie chrapał, po czym nieśmiało odezwał się..

-Pamiętasz naszą nocną rozmowę?- Serce zabiło mi szybciej, gdy to usłyszałem, bo wiedziałem do czego ta rozmowa prowadzi, a nie byłem gotowy na to teraz. Z szoku nie byłem w stanie wydobyć z siebie żadnego  dźwięku, więc na odpowiedź  pokiwałem przecząco głową.

-Louis z tobą gadał?- I znów odpowiedziałem mu kiwnięciem głowy, tym razem na znak potwierdzenia.

-Zi, ja ciebie przepraszam nie miałem pojęcia że ty tak naprawdę, trochę dziwnie się zachowywałem, wiem i za to też przepraszam. Po prostu musiałem to przemyśleć, I to nie chodzi że mi to przeszkadza. Broń boże! Wiedz że popieram każdą twoją decyzję.-

-ee fajnie, tylko ja nie wiem co ja ci powiedziałem i czy to w ogóle jest prawdą. Więc jak byś mógł to przybliż mi naszą rozmowę.

-A no tak, zapomniałem, że ty nic nie pamiętasz. Tak więc, wyznałeś mi, że zerwałeś z Periee bo tak naprawdę jesteś gejem i zakochałeś się w taki jednym chłopaku, ale nie wiesz co powinieneś zrobić bo ten chłopak ma dziewczynę.

-O, wow.-Nie no takiego obrotu spraw to bym się nie spodziewał, jednak jak się upiję to mam całkiem niezłe pomysły.

-Czyli..? To prawda?-Spytał się mnie i miałem wrażenie, że…że w jego głosie dało się usłyszeć nutkę nadziei. Nie to nie możliwe przecież on nie mógłby… A może jednak?

-Taa- Sapnąłem

-Zayn, kocham cię!!-Wykrzyknął i rzucił się na mnie jak wygłodniałe zwierzę. Obioł mnie całego i mocno przytulił. Nie wiedziałem co się dzieje. Miałem mętlik w głowie. Czułem się jakbym był w jakimś dziwnym programie typu, ‘ukryta kamera’, czy ‘mamy cię’. A może ja po prostu śnię.

-Kocham cię bracie.-Powiedział to jeszcze raz. Dopiero w tedy dotarło do mnie w jakim sensie on wypowiadał te słowa. Pff a ja głupi myślałam, że on mnie kocha.

-Taaa

-jeszcze raz przepraszam za swoje dziwne zachowanie.

-Nic się nie stało. Ważne, wszystko będzie jak było, tak?

-Jasne Zi.-

-O, a ty już spakowany.

-Nom. Jak chcesz to mogę ci pomóc z twoim pakowaniem.

-Nie dzięki, poradzę sobie…. Idę pod prysznic, a ty jak możesz to to pobudź już chłopaków.

-Jasne.-Odprowadziłem, Liama wzrokiem jak wędrował od łóżka do szafy, a na koniec do łazienki. Po czym zacząłem cieszyć się jak głupi.

Wskoczyłem na swoje wyrko i zacząłem po nim skakać

-O tak! O tak!-Krzyczałem. Nie mogąc uwierzyć, że Liamowi nie przeszkadza moja orientacja. Boże jak ja się bałem tej rozmowy, a tu taki surprise.

-Zayn, jeśli chciałeś mnie obudzić to ci się udało. Ale serio mogłeś to zrobić w inny sposób.-Oj przez moje krzyki, przypadkiem obudziłem Nialla, no cóż i tak miałem go budzić.

-A ty z czego się tak cieszyć?

-Chciałbyś wiedzieć.- odparłem i wystawiłem Głodomorkowi język.

-Ja idę do reszty chłopaków, a ty już się pakuj.

-Tak tatusiu.-Powiedział piskliwym głosikiem. Przewróciłem teatralnie oczami i wyszedłem z pokoju.

 

                                                           ~*~

Od godziny siedzieliśmy w naszym busie i jechaliśmy w stronę Polski.

Niall z Harrym bez przerwy młócili jakieś gry na plejstejszyn. Louis spał, a Liam ganił się zza okno. Od godziny nie oderwał od niego spojrzenia. Ja natomiast zatracałem się w niezwykłej książce. Droga mijała bardzo spokojnie, a chłopaki siedzieli też w miarę cicho. Co mi bardzo odpowiadało, bo inaczej nie mógł bym czytać.

Bardzo lubiłem to robić. Przez chwile zatracić się w innym świecie i odciąć się od wszystkich problemów jakie mnie otaczały. Czytanie (tak jak palenie) były moją odskocznią od rzeczywistości.

Pochłaniając kolejne strony lektury, otaczającą mnie błogą ciszę przerwał dzwoniący telefon.

Odruchowo sięgnąłem do kieszeni. Nie odczułem wibracji. Czyli to nie był moja komórka. Rozglądałem się, dźwięki dochodziły z strony Liama, ten w ogóle nie reagował.  Siedział jak zahipnotyzowany, gapiąc się na okno. Szturchnąłem  go lekko w ramię, aby się ocknął. Jednak to nie poskutkowało, więc trzasnąłem  go mocno w twarz tak zwanym  liściem. 

-Jezu Zayn, nie mogłeś po prostu mnie zawołać.-Burknął oburzony, tym że ktoś mu przeszkodził i tym że go uderzyłem.

-Taaa jasne…. Telefon ci dzwoni, odbierzesz?-Chłopak zaskoczony szybko wziął komórkę i odebrał połączenie.

-Dześć skarbie…tak…. Zapomniałem,  przeprasza… no…. Nie …oczywiście…. Nie …tak wszystko w porządku… nie, nie zachowuję się dziwnie.. tak wiem… ok pa. ..tak zadzwonię…cześć.

 -Po tym jak Liam zakończył rozmowę z jego cholernym ‘skarbem’ znowu nastał cisza, więc z powrotem wróciłem do czytania książki. Nie było mi to jednak dane, bo Liam po obudzeniu się z transu nabrał nagła ochotę na rozmowę i ciągle się o mnie coś dopytywał.

-Nie, nie wiem jak długo jeszcze będziemy jechać i nie, nie wiem gdzie dokładnie jedziemy.

-Byłeś kiedyś w Polsce? Ładnie tam jest?-Gadał jak nakręcony.

-Nie, nie byłem i nie wiem jak tam jest? Liam czy ty się  dobrze czujesz.

-Tak, czemu pytasz?

-Brałeś coś?

-Zayn?

-No co już się nie można o nic spytać. Po prostu dziwnie się zachowujesz, dlatego pytam.

-Wszystko u mnie w porządku, naprawdę

-Mam nadzieję.

 

Zatrzymaliśmy się na chwilę, żeby rozprostować nogi. Nie powiem ucieszyłem się bo będę miał okazje zapalić ( w busie chłopaki mi na to nie pozwalają :( . Szkoda tylko że nie byliśmy już na miejscu, nie lubię długo jeździć.

Stanęliśmy na jakieś nie zatłoczonej stacji, więc spokojnie mogliśmy się po niej przemieszczać bez obaw, że rzesza fanów się na nas rzuci.

-No chłopcy zostały nam jeszcze tylko 3 godziny jazdy i będziemy na miejscy!- Krzyknął nasz kierowca. Tylko trzy godziny! Tylko!? Wspaniale. Będę musiał jeszcze się trochę pomęczyć. No ale cóż poradzić. Mam nadzieję, że Liam się trochę uspokoił, bo strasznie mu dzisiaj odbija. Po naszej porannej rozmowie wnioskowałem, że wszystko będzie po staremu. Jednak jak zawsze świat obraca się w drugą stronę nisz powinien.

Chciałbym pogadać o tym wszystkim z Louisem, on jedyny zna całą prawdę i wspiera mnie w stu procentach. Teraz jednak nie mogę tego zrobić, mógłby ktoś nas podsłuchać. A tego baaardzo nie chcę.

 

<Oczami Louisa>

(Polska; Budynek radia Eski (Wrocław); godzinę przed wywiadem)

Martwię się o Zayna, od pewnego czasu siedzi taki smutny. Liamowi coś odbija i zachowuję się jakby miał okres. Najpierw omija BadBoya jak tylko się da, później lgnie do niego i nie opuszcza go na krok. Nie wiem co się z nimi dzieje, przypuszczam jednak że to jest przyczyną zmartwień chłopaka.

Nie wiem czy oni już rozmawiali czy nie. Muszę się go wszytko dopytać nie mogę patrzeć jak Malik cierpi.

Kiedy byliśmy już w budynku radia, pojawiła się ku temu okazja. Bowiem przyjechaliśmy o godzinę za wcześnie i musieliśmy tam siedzieć i czekać. Tak więc nie marnując ani chwili, zaciągnąłem  Malika do kibla aby wszystko wyjaśnić.

-Gadaliście już?

-Taa

-I?

-Stwierdził, że nie przeszkadza mu moja orientacja, a i on nie wiem o tym że mi się podoba.

-Oohh. To niby dobrze.

-Taa

- Zayn?

-Taa

-Nie mów „taa” to jest wkurzające. A tak na serio to nie przejmuj się jego zachowaniem. Na pewno zaraz mu przejdzie i będzie normalnie.

-Taa jasne..-skrzywiłem się gdy usłyszałem kolejne ‘taa’ nienawidziłem tego zwrotu, a Malik zawsze nadmiernie go używał, gdy był smutny, czy zły.

-…ciągle słyszę, że ‘będzie normalnie’, albo ‘tak jak wcześniej’. A tak nie jest! Do jasnej cholery! Czemu wszystko musi się pieprzyć. Cokolwiek bym nie zrobił, cokolwiek bym planował, zawsze wyjdzie na odwrót. Mam już tego dość. Czy choć raz nie może być po mojej myśli.-Krzyczał, nie panując już nad swoimi emocjami.

-Spokojnie Zayn. To jest dopiero pierwszy dzień daj mu ochłonąć, on musi to po prostu zrozumieć.

-Ale co tu jest do rozumienia bo ja nie łapię! Naprawdę czy tak trudno jest zrozumieć, że ja wolę fiuta od cipki!

-Ciiho bądź, pewnie cię cały budynek słyszy.-I nagle coś w nim pękło cała złość jaka w nim przed chwilą była, zniknęła a w jej miejsce pojawił się smutek. Chłopak się załamał.

-Przytul mnie ….-jego głos był słaby, łamał się. Widać było, że to wszystko go przerasta. Było mi go żal, cholernie żal. Nie wiedziałem jednak jak mogę mu pomóc. Jedynie co mogłem to przytulić go i powiedzieć mu, że wszystko będzie dobrze. Tak też zrobiłem, jednak czułem, że to się tak nie skończy, a nie chciałem Malika okłamywać więc zamiast tamtego powiedziałem mu jedynie..

-Może po prostu, nie myśl o nim, spróbuj zapomnieć co do niego czujesz.

 
Rozdział wszyszedł jako taki. No, ale wkońcu go napisałm z czego się bardzo cieszę.
I chciałabym BARDZO pocięgować za nominację do liber adwards.To dla mnie bardzo dużo znaczy, nawet nie wiecie jak się ucieszyłam jak ją zoabczyłam(nominację).

 

 

czwartek, 21 lutego 2013

Rozdział 5 cz. 2 (Wybryk)


<oczami Harry’ego>

Niall zaczynał powoli mnie wkurzać. Oddałem już mu jednego naleśnika, a teraz dobiera się do kolejnego. Zjadł już swój posiłek, ale nie temu żarłokowi zawsze jest mało.

-Oddaj to jest mój naleśnik!!-

-Ale ty tego i tak nie zjesz!- Buntował się Nialler.

-Ale on jest mój i należy się on MI! Zresztą nie prosiłeś mnie o pozwolenie!- odwarknąłem mu, na co on zrobił naburmuszoną minę.

-Zamknijcie się ,łeb mi pęka.- Rozległ się czyjś głos, odwróciłem się w stronę z której dochodził, aby dowiedzieć się do kogo on należy. Gdy zobaczyłem, że to Zayn na moją twarz wkradł się uśmiech.

-Oooo proszę proszę, kogo my tu mamy. Gwiazda wczorajszego wieczoru.-Przywitałem go z cwaniackim uśmieszkiem.

-G-gwiazda?-Spytał się z słyszalnym strachem w głośnie, aha najwidoczniej on nic nie pamięta hehe.. w sumie to się nie dziwie, był wczoraj tak schlany, że nie ma prawa cokolwiek pamiętać. Tak więc postanowiłem się z nim trochę zabawić..

-Ile z wczoraj pamiętasz?

-Poszliśmy do klubu, trochę wypiłem, pogadałem z barmanem i…

-i?-Spytałem z nadzieją w głosie, mam nadzieję, że nie pamięta zbyt dużo bo mam ochotę trochę go powkręcać.

-I nic. Dalej mam pustkę. Błagam powiedzcie, że nie zrobiłem niczego głupiego.-O tak! Zapowiada się ciekawy ranek.

-yhm. Nie chyba nic takiego nie zrobiłeś, bo przecież przelecenie barmana i uprawianie publicznie seksu z dwoma gorącymi laskami nie jest czymś głupim prawda?-

-oii.-Pisnął Badboy i zrobił się blady jak ściana. A ja nie wytrzymałem i zacząłem śmiać się jak głupi.

-Harry!!-Nagle do rozmowy wtrącił się Louis.

-No co?-Spytałem a ten popatrzył się na mnie z mordem w oczach. Nie no myślałem, że kto jak kto ale on również będzie chciał zemścić się na Maliku. Nie to że ja mulata nie lubię, bo kocham go jak brata, serio, ale za to co odwalił wczoraj Danielle, należy mu się kara.

-Zayn nie przejmuj się, nie zrobiłeś nic takiego.-Pocieszał go Lou

-Nieee, zrobiłeś coś jeszcze gorszego.-Spróbowałem jeszcze raz. I podziałało, Zayn bez sił opadł na krzesło przy stole.

-Harry na litość boską, przestań mu miesza w głowie.

-No ale taka prawda. Przecież jak to wyjdzie na jaw to będziemy mieć przerąbane.-

-Błagam was przestańcie się kłócić i wytłumaczcie mi co się tak naprawdę stało.

-no ty….-Zacząłem, lecz Tommo brutalnie mi przerwał.

-Harry! Nie odzywaj się lepiej, ja ci wszystko wytłumaczę...Tak więc, wczoraj po tym jak się upiłeś, stwierdziłeś że twoje życie jest do bani i musisz to zmienić, na początek wspiąłeś się na bar, zdejmowałeś z siebie ubrania i tańczyłeś w taki sposób…no w taki…wiesz w jaki.

-O Boże.-Pisną Zayn, był przerażony i to cholernie, a mi chciało się śmiać, widać było, że Louisowi też zrobiło się wesoło, na wspomnienie o tym co Malik wczoraj wyprawiał.

-Problem w tym, że dużo osób obserwowało cię i robiła ci zdjęcia. Simon dzwonił do Liam’a jest wściekły bo znalazł rano w intranecie filmik jak tańczysz półnagi i podrywasz laski. Przyjdzie do nas o 16:00 aby obgadać co z tym zrobimy…A wracając do tego co było wcześniej ..hihi..po tym jak cię w końcu ściągnęliśmy z baru i zaciągnęliśmy do hotelu to zacząłeś się do nas dobierać. Krzyczałeś, że jesteś gejem i chcesz abyśmy cię przelecieli.. hihi..No i ten tego..hihi.. Później rzuciłeś się na Liam’a i błagałeś go..hih.. o to aby pozwolił ci zrobić jemu loda….-Louis nie wytrzymał i po skończonej przemowie wybuchnął śmiechem, od razu do niego dołączyłem, po chwili nawet Niall i Zayn zaczęli rechotać. Jedynie Liam nie śmiał się z nami.

 

<oczami Zayna>

Boże ,co ja najlepszego zrobiłem?!Już nigdy nie wypiję alkoholu, nigdy, obiecuję.

Wszyscy śmiali się z mojego zachowania i chcąc wyjść obronnie z tej sytuacji, również to robiłem, chociaż do śmiechu wcale mi nie było. Muszę to wszystko jakoś w żart obrócić, bo jeśli wyjdzie na jaw, że to jest prawdą to jestem skończony.

                                                                                ~*~

Po tym jak już zjedliśmy obiad chłopaki poszli do swoich pokoi a ja na dwór żeby zapalić, oczywiście najpierw musiałem pójść się ubrać i wziąć papierosy.

Stałem sobie spokojnie za budynkiem i zaciągałem się nikotynowym powietrzem, rozkoszując się ciszą jaka mnie otaczała, kiedy ktoś mi ją przerwał.

-Nie powinieneś aż tyle pić.-Usłyszałem głos Louisa, odwróciłem się w jego kierunku i zrobiłem minę typu „no co ty nie powierz”.

-Spostrzegawczy jesteś, uwierz mi nie planowałem tego.-starszy popatrzył na mnie i uśmiechnął się.

-No ale śmiesznie było.

-Może dla was to było śmieszne. Dla mnie w ogóle.-sapnąłem i zaciągnąłem się papierosem-

-Eh, dawno nie paliłem

-Noo..-Po słowach Lou, żaden z nas nie odzywał się przez pewien czas. Widziałem że Tommo bardzo intensywnie o czymś myśli, postaliśmy chwilę w milczeniu, a ja w między czasie dopalałem kolejnego papierosa. Nie była to niezręczna cisza,  ona po prostu była.

-Zayn, gadałem z chłopakami , Harry i Niall myślą, że ty się po prostu wygłupiałeś kiedy się do nas przystawiałeś..

-Emm- Zmieszałem się.

_...Jednak Liam bardzo dziwnie na to zareagował, myślę że on to wziął na poważnie. Payne powiedział mi że ty się w nocy obudziłeś, nie byłeś już aż tak pijany i odbyłeś z nim bardzo poważną rozmowę. Nie wiem czego ona dotyczyła… Kazał mi tego tobie nie mówić, ale uważam, że powinieneś o tym cos wiedzieć. Ty pamiętasz żeby coś takiego miało miejsce?

-Nie

-Zayn, wiesz ze masz moje wsparcie i jeżeli ten …

-Tak wiem Tommo, dzięki że mi to powiedziałeś, ale był bym wdzięczny jakbyś  zostawił mnie na chwilę samego, muszę to przemyśleć. -Było mi trochę głupio kiedy kazałem Louisemu spadać, ale naprawdę potrzebowałem teraz samotności.  Myślałem, że już gorszego nie może mnie spotkać, ale oczywiście myliłem się. To głupie żeby Li dowiedział się o moich uczuciach do niego w taki sposób. Chciałem mu to powiedzieć i pamiętać to , ale oczywiście jak zwykle musi być na odwrót. Muszę z nim porozmawiać… tylko co ja mu powiem. Nie mam pojęcia jak dużo się wczoraj dowiedział i czy w ogóle cokolwiek wie. A jeżeli wie to czy nadal, będzie dla mnie tym kim był, czy zacznie się mnie brzydzić i nie będzie się chciał do mnie zbliżać. Boże, co ja najlepszego zrobiłem. Muszę jak najszybciej pogadać z Liamem i to wyjaśnić. Spojrzałem na zegar w telefonie była za piętnaście szesnasta, a o szesnastej miał do nas przyjść Simon. No cóż teraz nie zdążę tego zrobić, więc pogadam z nim póżniej.

Po stałem jeszcze chwile na dworze, a później poszedłem do środka na zebranie.

Cała czwórka była już w świetlicy, kiedy przyszedłem czekaliśmy już tylko na Simona.

 

                                                      ~*~

-Oh Zayn i co ja mam z tobą zrobić? Na wet nie wiesz jak się wściekłem  jak zobaczyłem ten filmik co krąży w intrenecie, ale po przemyśleniach stwierdziłem, że to było świetne!!-Na skoczył na mnie entuzjastycznie Simon. Czasem nie rozumiem tego człowieka.

-No bo wiecie, ostatnio jest o waszej 4 strasznie cicho, jak już to piszą tylko o Harrym.

 A ty nagle wyskakuje Zayn i tańczy na stole! Już wyobrażam sobie te nagłówki.!!-Kontynuował. Spojrzałem po chłopakach, widać było, że zdziwili się tak jak ja reakcją naszego przełożonego.

-To to chyba wszystko jasne. A o dziewiątej rano jedziemy w dalszą trasę, do 8:30 macie być już spakowani, I nie życzę sobie żadnych spóźnień, co prawda nie jedziemy zbyt daleko, ale od razu po przyjeździe macie mieć wywiad.

-A gdzie jedziemy?-Spytał się obojętnym głosem Niall.

-Do Polski.
 
 
 
 

niedziela, 17 lutego 2013

LIEBSTER AWARDS


Nominacja od http://narry-storan.blogspot.com/ :>

1. Skąd bierzesz inspiracje do pisania?

Sama nie wiem, jakoś tak mnie nachodzą.

2. Lubisz pisać swojego bloga? Dlaczego?

Kocham!!

Bo mogę się podzielić z innymi swoimi pomysłami.

3. Do jakich fandomów należysz?

Directioner

4. Twoje postanowienie noworoczne?

Nie mam żadnego. Cokolwiek sobie zaplanuję i tak nigdy nie wychodzi, więc staram się żyć chwilą.

5. Twoje największe marzenie?

Przestać być nieśmiałą

6. Lubisz czytać inne blogi?

No jasne. :)

7. Twoje zalety?

eee a bo ja wiem, trudno mi je wymienić, nigdy nie umiałam znaleźć w sobie zalet, za zwyczaj znajduję same wady :(

8. Twój talent/uzdolnienia oprócz pisania?

Granie na instrumentach. Gram na gitarze a obecnie uczę się gry na skrzypcach

9. Co robisz w wolnych chwilach?

Piszę bloga, czytam inne blogi, bawię się ze swoim kochanym Franiem (szynszylą),słucham muzyki, śpiewam, gram na skrzypcach/gitarze, spotykam się ze znajomymi itp..

10. Masz twittera? Jak tak to podaj.

Mam, ale nie używam.

11. Czytasz moje opowiadanie? Co o nim sądzisz?

Czytam i uważam że jest naprawdę dobre ;) bardzo mi się podoba to że cała historia jest przedstawiona oczami obydwu chłopaków.

 

 

Moje pytania:
1.Dlaczego piszesz swojego bloga?
2.Jaki bromance lubisz najbardziej?
3. Gdybyś mogła/mógł zmienić coś w swoim życiu, lub w sobie, co by to było?
4.Gdybyś mogła /mógł zażyczyć sobie trzy rzeczy, co by to było i dlaczego?
5.Jaka jest twoja ulubiona piosenka?
6.Jak zaczęła się twoja przygoda z One Direction?
7. Którego członka z One Direction lubisz najbardziej, dlaczego?
8.Twoja najlepsza cecha?
9.Twój ulubiony film?
10.Jaki jest twój ulubiony blog?
11.Co robisz najczęściej w wolnym czasie?

Moje nominacje:
(Narazie jest tylko tyle, jednak niedułgo dodam resztę.)

 

czwartek, 14 lutego 2013

Rozdział 5 cz.1 (Wybryk)


<oczami Zayn'a>
(Niemcy; klub Five; Ten sam dzień)
No to chłopcy czas na zabawę!-Krzyknął Harry, kiedy weszliśmy do klubu Five*. Był do klub jak każdy inny. Głośna muzyka, oślepiające światła i mnóstwo alkoholu.
Całą piątką podeszliśmy do baru i zamówiliśmy sobie drinki. Zamówiłem od razu najmocniejszy napój jaki tu sprzedawali, chciałem szybko się upić i zapomnieć o wszystkim. Wiem, że to wcale nie jest mądre posunięcie, ale w chwili obecnej jest wszystko jedno (czyli mam wszystkich w dupie) i  będę robił co mi się żywnie podoba, a o konsekwencje będę martwił się później.
Chłopaki siorbali sobie powoli napoje, gawędząc o czymś, a  od czasu do czasu podchodziła do nich jakaś dziewczyna prosząca o autograf czy zdjęcie. Ja siedziałem sobie trochę z boczku, zasłonięty kapturem i piłem już kolejny kieliszek. Nie wiem o czym rozmawiali, nie interesowało mnie to nazbyt.
Gdy zauważyłem, iż moje naczynie jest puste, ruchem ręki zawołałem barmana do siebie i poprosiłem o kolejną kolejkę. Ten grzecznie nalał mi. Myślałem że sobie od razu gdzieś pójdzie, on jednak stał nade mną i wgapiał się we mnie.
-Ciężki dzień, co? –Spytał, po chwili. Dziwny był ten barman, zamiast zajmować się pracą ten sobie pogawędki urządza. Miałem ochotę mu wygarnąć to i powiedzieć żeby się ode mnie odpiepszył. Wiedziałem jednak, że procenty zrobiły już swoje i nie byłbym wstanie powiedzieć ani jednego sensownego zdania, więc zamierzałem się poddać i mu odpowiedzieć. Swoja drogą to ten koleś bardzo dobrze mówi po angielsku, dziwiło mnie tylko skąd ten koleś wie że ja też mówię tym językiem.
-Tsaaa…-Barman popatrzył się na mnie i uśmiechną pocieszająco.
-Dziewczyna?- I kolejne pytanie, czy temu człowiekowi naprawdę aż tak się nudzi, że chce gadać z podpitym człowiekiem? Ja ludzi z tej planety chyba nigdy nie zrozumiem, ale cóż się dziwić, przecież ja jestem Inny.
-Noo…-Stwierdziłem zgodnie z prawdą, bo to przecież przez Danielle.
-A dobra była chociaż łóżku?- Wow takiego pytania to się w życiu nie spodziewałem
-Ehmm.-
-Aaa, prawiczek. Jesteście razem czy już nie?
-Jesccce ni
-Znacie się
-Taaa, jeeźtemy przyjacolni (tłumaczenie na polski: Tak, jesteśmy przyjaciółmi)
-Kochasz ją?- Nie miałem ochoty walczyć z swoim językiem, więc kiwnąłem w potwierdzeniu głową.
-To spróbuj jej to jakoś pokazać, nie musisz od razu jej wyznawać miłość. Wiesz, zacznij od drobnych podarunków, później zaproś na romantyczną kolację.-Barman cały czas podtrzymywał tą dziwną rozmowę i nie powiem zaczęło mnie ciekawić co mi takiego może doradzić. Nie mogłem mu jednak wyznać, że jestem gejem, wiec odwróciłem sytuację- gdzie ja jestem normalny a ta druga osoba która mi się podoba jest homoseksualna. HEHE jak na pijaczka to mam świetne pomysły.
-Tylco ona est leżbijąkooo (tł: Tylko ona jest lesbijką)-Nagle na twarzy barmana pojawił się uśmiech, ale nie taki jak wcześniej który przekazywał mi że wszystko będzie dobrze, teraz mówił o tym jaki jestem żałosny. To bolało i to bardzo
-Hehe, no to wdepnąłeś, nie powiem… Może znajdź sobie kogoś innego po tak to ty daleko nie zajdziesz. –Mój towarzysz zaśmiał się dość głośno i bez pożegnania oddalił się ode mnie. Zrobiło mi się jeszcze smutniej niż było przed rozmową z tym typem. Po cholerę mu to mówiłem.
                                                                                               ~*~


(Hotel w Niemczech; Pokój Zayn’a, Niall’a, Liam’a; Dzień po ‘Dyskotece’)
O kurwa!- Wymknęło się z moich ust kiedy się obudziłem. Głowa tak mnie bolała jakby podeptało ją stado koni. Przez chwilę leżałem w zupełnej ciszy, która była dla mojej głowy kojącym lekarstwem, zastanawiając się co ja robie w tym pokoju. Szybko sobie przypomniałem, iż wczoraj była impreza i trochę się upiłem. Nie pamiętałem jednak jak ja się znalazłem w swoim pokoju. No cóż chyba będę musiał się o to dopytać chłopaków.
Powoli podniosłem się  z pozycji leżącej podpierając się wyprostowanymi rękoma za plecami. Rozejrzałem się po pokoju, nigdzie nie było widać chłopaków. Musieli już zejść na śniadanie.
Wziąłem komórkę aby sprawdzić która jest godzina. Gdy odblokowałem ekran przekląłem w duchu była 14:03.
Zerwałem się z łóżka i spróbowałem pobiec do stołówki na obiad. Niestety wstałem za szybko i nie zdążyłem zrobić dwóch kroków i glebnąłem jak długi.
Moja głowa eksplodowała.
Podniosłem się powoli doczołgałem się na miejsce. Byłem ubrany tak jak spałem. Miałem na sobie tylko bokserki, nie przeszkadzało mi to. Wiedziałem, że stołówka jest wynajęta tylko dla nas i nikt nie będzie tam łazić. Chłopaków się nie wstydziłem, nie raz widzieli mnie tak ubranego.
A swoją drogą to okropne tu są warunki, zawsze jak gdzieś  nocowaliśmy mieliśmy w hotelu takie jakby mieszkanie, własne pokoje, własne łazienki, własny salon, własne jacuzzi, własne wszystko! A tutaj!? Tutaj wszystko jest wspólne. Mamy pokoje na jednym piętrze z innymi klientami. Ale cóż poradzić nie wszystko można mieć.
-Oddaj to jest mój naleśnik!!- Ledwo wszedłem do stołówki i usłyszałem droczących się chłopaków.
Cała czwórka siedziała przy jednym stole z talerzami wypełnionymi naleśnikami. Liam i Louis siedzieli cichutko powoli przeżuwając swój posiłek. Po ich minach wywnioskowałem, że wczoraj też nieźle zabalowali.
Natomiast Harry i Niall droczyli się ze sobą. Niall zabrał ostatniego naleśnika Harry’emu. Ten  natomiast krzyczał na niego, domagając się zwrotu jego pożywienia.
-Ale ty tego i tak nie zjesz!- Buntował się Nialler.
-Ale on jest mój i należy się on MI! Zresztą nie prosiłeś mnie o pozwolenie!- Śmiesznie to wszystko wyglądało, ale nie mogłem pozwolić im żeby to dłużej trwało bo moja głowa za bardo cierpiała przez ich wrzaski
-Zamknijcie się ,łeb mi pęka.- Poprosiłem ich cichym głosem. Wszystkie głowy zwróciły się w moim kierunku. Chłopaki patrzyli na mnie dość dziwnym spojrzeniem, nie jestem wstanie powiedzieć co ono miało znaczyć, zaniepokoiłem się trochę
-Oooo proszę proszę, kogo my tu mamy. Gwiazda wczorajszego wieczoru.-Powiedział Harry  z dziwnym uśmieszkiem  na ustach. Gwiazda? Jaka gwiazda? Nie powiem wczoraj w nocy trochę film mi się urwał. Pamiętam tylko rozmowę z barmanem i to że dość dużo wypiłem. Ale co działo się dalej tego za Chiny nie jestem wstanie sobie przypomnieć. Mam tylko nadzieję, że za bardzo nie narozrabiałem.
 http://24.media.tumblr.com/tumblr_m2bl2a6BDP1qin0p8o1_500.jpg
*Taki klub nie istnieje, nazwa została wymyślona przeze mnie.
Rozdział trochę krótki ale dwu częściowy, więc druga część powinna pojawić się niedługo.