Rozdział 17 (Tommo na "ratunek")
< oczami Lousa>
-Mam dla was pokoje. Dwie dwójki i jedna
jedynka – odrzekł nasz menadżer. Styles szybko zabrał dla mnie i dla
niego dwójkę. Po czym nie czekając na resztę pognaliśmy do siebie. Ostatnio
bardzo miło spędzam czas z Harrym, więc nie myślałem brać pokój z kimś
innym.
Gdy byliśmy już w pokoju, jak zwykle odbyła się walka
o najlepsze łóżko. Nasze lokum było dość duże, ściany były pokolorowane na
bardzo przyjemny żółty kolor, a na podłodze leżał puchaty dywanik. Po prawej
stronie od wejścia znajdowały się drzwi prowadzące do łazienki. W pokoju mieściły
się dwa wyrka jedno przy oknie, a drugie koło drzwi wejściowych... Uznawaliśmy
tylko jedną zasadę w trakcie wybory łóżek. Ten który pierwszy na nie wejdzie
jest jego. Ani on ani ja nie lubimy spać przy oknie, więc gdy weszliśmy do
pokoju od razy rzuciliśmy się w tym samym kierunku. Styles ruszył
pierwszy, ale udało mi się złapać go w pasie i zatrzymać. Rozpoczęła się bójka.
Poszarpaliśmy się trochę, śmiejąc się przy tym jak głupi. W końcu jakimś cudem
udało mi się przewrócić Harrego i zdobyłem „szczyt”.
-Za nic w świecie nie będę spał przy oknie – usłyszałem
głos z podłogi.
-Możesz spać na dywaniku – odpowiedziałem i zaśmiałem
się cicho. Znając go pewnie przewrócił oczami, ale nie widziałem go więc mogłem
tylko zgadywać.
-Mam lepszy pomysł. – Widziałem jak chłopak w końcu podnosi się z
ziemi. Podszedł do mnie tak, że stykaliśmy się ze sobą nosami. Do moich nozdrzy
dochodził zapach silnych perfum Stylesa. Mhy… chłopak bardzo ładnie pachnie. Po
za tym czułem jego oddech na swojej twarzy, a w jego oczach widziałem czające
się iskierki.
-Może razem będziemy spać? – spytał. Wyszczerzył się jak głupi do
sera i poruszył parokrotnie brwiami w dość znaczącym geście.
-Haroldzie Edwardzie Styles czy ty mi coś proponujesz? –
próbowałem powiedzieć to poważnym tonem, ale chyba mi nie wyszło po chłopak od
razu zaczął się śmiać. Odszedł ode mnie kawałek i usiadł na łóżku .
-Jak bym był pedałem to pewnie tak, ale na razie to nie
jestem taki jak Zayn czy Liam.
-Ale oni nie są – zaprzeczyłem chociaż wiedziałem, że to nie jest
prawda.
-Przecież tylko żartuje. Ale ostatnio zachowują się
jakby naprawdę byli homo. - Już chciałem powiedzieć "a my to niby
nie" ale w ostatniej chwili ugryzłem się w język. Czasem go nie rozumiem
sam zachowuje się jak gej, ale nie jest zbyt przyjaźnie nastawiony do innych
gejów.
-Gdyby się okazało, że jednak nimi są to nie wiem, czy byłbym
w stanie być dłużej w zespole. Jeśli oni się tak zachowują bo są po
prostu dobrymi kumplami, to mi to w zupełności nie przeszkadza. Ale jeśli
okazałoby się, że to cioty.... Na wet nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić.
– Przez chwilę miałem wrażenie, że on sobie żartuje, ale zmieniłem zdanie po
jego następnych słowach.
-No bo jak niby facetowi może podobać się fiut innego mężczyzny.
To jest chore. Facet to facet, jemu muszą się podobać cipki, no nie? Naprawdę
nie rozumiem tych zboczeńców, którzy dotykają się i Bóg wie co jeszcze robią. –
Kurde, ale mamy problem. On to mówi zupełnie serio!! Jeśli dowie się, że Ziam
to prawda to będzie bardzo nie dobrze. BARDZO!
-To ja idę do toalety, muszę się odlać – powiedział jakby nigdy
nic i poszedł do łazienki. W szoku opadłem na łóżko.
Chyba powinienem pogadać o tym z Zaynem, ale nie wiem czy to
odpowiedni czas na to. Ostatnio jest trochę inny i na dodatek pokłócił się z Liamem.
Bardzo zdziwiło mnie zachowanie Malik w Tour-busie.
Rzucał się jak opętany i wrzeszczał na Harrego. Cóż na początku śmieszyło mnie
to, więc kiedy chłopak wybiegł z autokaru, bez skrupułów śmiałem się z
niego. Ale kiedy stając w recepcji z Niallem i Harrym usłyszałem jak kłóci się
ze swoim chłopakiem zacząłem się o niego porządnie martwić. Co ten chłopak
znowu odpierdziela? Ledwo zszedł się Liamem, a ten znowu co wymyśla. Nie mam
zielonego pojęcia o co chodzi. Możliwe , że jest to bardziej poważny
problem niż mi się wydaje, ale mam nadzieję, że był to jego jakiś kaprys..
Powinienem z nim po prosty porozmawiać, wypytać o wszystko i jeśli nie sprawię
jeszcze większego kłopotu to powiem mu o tym, że Styles ma problemy z tolera....
-Co się tak martwisz misiek? – spytał Styles, przerywając moje
myśli. Nawet nie zauważyłem kiedy skończył załatwiać swoje potrzeby.
-A nic, muszę pójść do kogoś.
-A mogę iść z tobą? – Chłopak zrobił oczy jak ten kot ze Shreka. Chciałem iść
do Zayna, więc na pewno chcę być sam, ale jego oczka były takie…
proszące, że trudno było mi odmówić
-Noo..ee.. – Wziąłem głęboki oddech i odpowiedziałem mu – ...nie.
-Szkoda. – wzruszył ramionami i walnął się znów na moje
łóżko. Nie marnując już więcej czasu udałem się do pokoju mulata.
< oczami Zayna>
Wcześniej
-Przecież ustaliliśmy, że będziemy się
trzymać z daleka. Nie sądzisz, że byłoby to trochę podejrzane, gdybyśmy wzięli
pokój razem? – powiedział cicho i poszedł do reszty chłopaków, a
mnie zamurowało. Stanąłem tam gdzie przed chwilą Liam mnie zostawił
i stałem tak nie mogąc uwierzyć. Patrzyłem jak czwórka moich najlepszych
przyjaciół odchodzi ode mnie i znika za rogiem. Żaden z nich się nie
odwrócił, żeby zobaczyć czemu nie idę. Żaden. Nawet Louis! Był tak zajęty
rozmową z Harrym, że mną się w ogóle nie zainteresował. Kurwa! Poczułem jak
ktoś ściska moje ramie, odwróciłem się i zobaczyłem naszego menadżera.
-Zayn, wszystko gra? - spytał
zmartwiony.
-Jasne – skłamałem. Aby uniknąć
kolejnych pytań od starszego mężczyzny ruszyłem do swojego tymczasowego
pokoju. Po drodze nie spotkałem już nikogo. Samotnie doczłapałem do
siebie.
Z jednej strony jestem cholernie wściekły na
Liama i mam ochotę rzucać wszystkim co wpadnie mi w ręce. A z drugiej jest mi
strasznie smutno, że nie potrafi mnie zrozumieć.
~*~
Po godzinie samotnego siedzenia w pokoju usłyszałem pukanie do
drzwi. Od razu pomyślałem, że to Liam. Podszedłem do drzwi i otworzyłem je.
Jednak moim oczom nie ukazał się mój skarb tylko Tommo.
-A ty tu czego?! - warknąłem nerwowo.
-Ledwo wszedłem a ten już na mnie wrzeszczy. - Przewróciłem teatralnie oczami i
przesunąłem się aby wpuścić mojego gościa.
-Zapraszam - powiedziałem sucho. Tommo ruszył do pokoju i nawet nie zamknął za
sobą drzwi. Zatrzymał się dopiero koło szafy. Oparł się o nią tyłkiem i ręce
skrzyżował na klatce piersiowej.
Podszedłem do niego.
-O co poszło? - Spytał. Widać było, że się martwi.
-Nie uważasz, że to sprawa pomiędzy mną a nim?
-Daj spokój. Obaj dobrze wiemy, że i tak w końcu przylecisz do mnie i wszystko
mi powiesz. Zawsze mi wszystko mówiłeś. - Od razu pomyślałem, że nie wszytko.
Bo przecież nie mówiłem mu o mojej i Liama zabawie w toalecie. Gdy tylko
przypomniałem sobie tą sytuację uśmiechnąłem się.
-Nie wszystko? Ty jednak coś ukrywasz. - powiedział pewnym siebie głosem.
-Ja...nieee. Skąd ci to przyszło do głowy? - Chcą bardzie uwiarygodnić moją
wypowiedź pokręciłem przecząco głową.
-Po pierwsze: Ten twój uśmiech przed chwilą w stylu "a ja coś wiem, ale ci
nie powiem". Po drugie: bardzo dobrze wiem kiedy kłamiesz i twoje
zaprzeczanie wcale nie było takie dobre jak myślisz. - Ze zdziwienie jęknąłem i
zrobiłem fecepalma. Louis zaczął się podśmiewywać ze mnie.
-No bracie spowiadaj się. - Westchnąłem. Wiedziałem, że chłopak nie odpuści i i
tak powiem mu. Chociaż może uda mi się go przechytrzyć. Powiem mu o kłótni i
może zapomni o tym drugim.
-Dobra powiem ci. Z Paynem pokłóciłem się, bo mieliśmy inne zdanie. On uważa,
że powinniśmy wam powiedzieć tobie, Niallerowi i Harremu, że jesteśmy razem -
gdy to powiedziałem, Tommo zrobił jakąś dziwną minę, jakby się czegoś
przestraszył. Nie wiedziałem o co mu chodzi, więc kontynuowałem. - Ja natomiast
nie uważam, żeby to był dobry pomysł. Poprosiłem, go żebyśmy trzymali się na
dystans. Jemu się to nie spodobało i się pokłóciliśmy. I jeszcze on wziął sobie
pokój z Niallem tłumacząc mi, że było by to podejrzane, skoro mamy trzymać się
na dystans. A i jeszcze coś poszło o tą kamerę, którą Niall nas nagrywał. Na
prawdę nie mogę uwierzyć, że Liam coś takiego odpierdziela...
< oczami Louisa>
Zayn skończył swoją opowieść i wyglądał jakby bardzo dziwiło go
zachowanie jego chłopaka. Jednak nie bardzo chciało mi się wierzyć, że głównym
winowajcą jest Payne. Widać było że cały dzisiejszy dzień Malik ma problemy z
sobą. W Tour-busie wrzeszczał na Harrego, zresztą słyszałem jak wyzywa Liama.
-Czyli uważasz, że to on zawinił?
-Oczywiście. I nawet nie przyszedł do mnie żeby mnie przeprosić -
Chwilami zastanawiam się, czy on nie jest dziewczyną.
-Wiesz.. zazwyczaj obie strony są winne - Nie chciałem się za bardzo narzucać,
bo wiedziałem, że jak strzelę prosto z mostu ”To chyba twoja wina"
to wyrzuci mnie za drzwi i więcej nie będzie chciał rozmawiać.
-Może masz trochę racji. Nie potrzebnie podnosiłem głos. Ale gdyby on nie robił
problemów to do niczego by nie doszło. - Westchnąłem głośno. Z chęcią posłuchał
bym wersji Liama. Ale on na pewno mi nie powie, bo on nawet nie wiem, że ja
jestem w to wtajemniczony.
-Wiesz co Zayn, uważam, że najpierw powinniście ochłonąć, uspokoić nerwy i
dopiero potem porozmawiać. Co ty na to obyśmy zagrali w fifę?
-Tak, możemy - odwarknął.
Ponieważ w pokoju Zayna był cały potrzebny nam sprzed do tego typy
zabawy, więc zostaliśmy u niego.
~*~
-Ha! Mam cię Tomlinson! Może w realu grasz dobrze, ale na joystick'u
to JA wymiatam!- krzyczał rozradowany mulat. Siedzieliśmy obaj na podłodze,
przed ekranem i młóciliśmy w gierkę. Mój szatański plan się udał i teraz
siedziałem z normalnym, wyluzowanym Malikiem. Oczywiście dawałem mu wygrać, ale
tylko po to, aby uspokoić przyjaciela.
-No nieźle młody 6 do 0.
-Nieźle? Chyba świetnie!
-To co jeszcze jeden meczy? Tym razem dam ci fory - zaproponował.
-Pfry... To ja ci je wcześniej dawałem.
-Nie marudź tylko graj. - I zaczęliśmy następną rundę. Fajnie się z nim
grało. Był wesoły, więc dało się z nim też pożartować.
Na chwilę przeniosłem swój wzrok z ekranu na niego. Był tak
pochłonięty grą. Tak, to będzie idealna chwila...
-No Zayn to przyznaj się - powiedziałem nadal grając.
-Do czego? - Nadal nie odrywał wzroku od gry.
-Wiem, że jeszcze czegoś mi nie powiedziałeś.
-Oh, nie odpuścisz? - W końcu oderwał się od ekranu i
spojrzał na mnie. Wykorzystałem ten moment i strzeliłem mu bramkę.
-No weź to się nie liczy - zaprotestował, ale nie był zły.
-Hihi, No to co, powiesz mi. - Chłopak wyłączył grę. Odwrócił się do mnie
i popatrzył w oczy.
-Ok. Ale nie powiesz o tym nikomu, nie będziesz się śmiał, ani mnie
wyzywał.
-Co jeszcze?
-I nie będziesz sobie z tego później żartował.
-Ok.
-Obiecaj - rozkazał.
-Obiecuję.
-Z ręką na sercu.
-Obiecuję - powiedziałem po czym przyłożyłem rękę do piersi.
-No to powiedz wreszcie - ponaglałem go.
-Kiedy byliśmy w Tour-busie, pewnego razu zaciągnąłem go do toalety i...
-..i dałeś się mu przelecieć - wtrąciłem się.
-NIE debilu. Mizialiśmy się trochę.
-E i to wszystko. Nie raz mi opowiadałeś jak to Liam świetnie całuje.
-Nie to nie wszystko - popatrzyłem na niego zaciekawiony. O chyba jednak
coś ciekawego się wydarzyło.
-No bo ja wiesz... - chłopak zrobił się cały czerwony na twarzy- ....
zrobiłem mu loda.- Fiu, fiu, fiu!
-Nie no Zayn szalejesz. - Popatrzył na mnie nie pewnym wzrokiem, jakby
jednak żałował, że mi to powiedział.
-I co podobało ci się? - Nie wiem, czy to możliwe, ale miałem wrażenie że
zrobił się jeszcze bardziej czerwony.
-Baaaardzo...
-No i tak trzymaj! Ja też bardzo lubię robić dobrze mojej Eleanor.
-Poklepałem go po plecach aby dodać mu otuchy. Podziałało od razu bo
Zayn bardzo się ożywił i ucieszył.
-Kurwa człowieku to mi się bardzo podobało! Z dziewczyną sex oralny był
do bani. Ale obciąganie komuś mnie strasznie podnieca. Czuć jego pulsującego
członka w swoich ustach...
-Heh tylko mi się tutaj nie podniecaj – zażartowałem, a mulat
zachichotał.
-Kurwa, co to ma być!! – usłyszeliśmy czyjś głos z
korytarza. Natychmiast odwróciliśmy się w tamtym kierunku. Drzwi od pokoju były
otwarte, no tak przecież nie zrobiłem tego jak wchodziłem do pokoju! Pewnie
wszystko było słychać na korytarzu!
Zły chłopak stał przy framudze i patrzył się z wściekłością w oczach na Zayna,
-Liam co ty tu robisz? – spytał przerażony mulat.
-No wiesz, przyszedłem, bo chciałem z tobą porozmawiać i wyjaśnić parę spraw.
Ale widzę, że masz już towarzystwo do rozmowy – tu popatrzył wściekle na mnie.
- Naprawdę nie jestem w stanie czegoś zrozumieć. Wstydzisz się mnie i nie
chcesz powiedzieć trójce twoich najlepszych kumpli, że jesteśmy razem. A tym
czasem okazuje się, że jednemu z nich opowiadasz nasze pierwsze zbliżenie.
Możesz mi to wyjaśnić. ZAYN!
________________________________________________________________
Dzięki bardzo za nominowanie mnie. Jest mi niezmiernie miło :D
I love you all :*
kocham tego bloga xd <3
OdpowiedzUsuńo ja pierdole ...........kocham <3
OdpowiedzUsuńPo tej akcji z tą nową 'Szopą' Liama , potrzebuje jak najszybciej nowego przesiąkniętego Ziamem rozdziału : c
OdpowiedzUsuńMatko, czemu przerwałaś w takim momencie ? Choć i tak lepiej, że Liam usłyszał niż Harry. Czekam na następny :)
OdpowiedzUsuńO ja.. ciekawe co zrobi Liam :D ♥
OdpowiedzUsuńoj Liam będzie zły :D ey a tak wgl.to czemu tak rzadko dodajesz te rozdziały? ;) a co do rozdziału to jednym słowem perfect! ♥
OdpowiedzUsuńsuper :) kiedy będzie następny rozdział?
OdpowiedzUsuńno Harry, Harry co ty wogóle wygadujesz? ugh... nie spodziewałam się takich słów po nim.
OdpowiedzUsuńRozdział ogólnie fajny, mam nadzieje że wszystko ułozy się dobrze :)
Harry co z Tobą nie tak? xD super rozdział ;) kiedy będzie następny? :)
OdpowiedzUsuńBoże jak ja kocham tego bloga *o*
OdpowiedzUsuńmatko dodaj ten następny rozdział,bo ja chyba zwariuję xd
OdpowiedzUsuńJEST TU KURWA KTO ;O NO ZIAM NO ..
OdpowiedzUsuńKurde kiedy rozdział? Ja tu zeświruje!! :(
OdpowiedzUsuńWspaniały jest ten twój blog *.* kiedy kolejny rozdział? ;p
OdpowiedzUsuńKocham twojego bloga *O* Łaknę następnego rozdziału! Czemu nie piszesz tak długo? ;(
OdpowiedzUsuńDługo po czasie już pewnie, ale czy mogę prosić o rozdział przynajmniej do zareczyn lmao
OdpowiedzUsuńNie no ale ten ff jest zajebisty <3
Szybko następny! @SillyDreamer_Me
OdpowiedzUsuńZostałaś nominowana do Liebster Awards :D pop-onedirectionblog-ff.blogspot.com
OdpowiedzUsuń