czwartek, 23 maja 2013

Rozdział 14

<oczami Zayna>

-Boże! Co ci się stało!? – wydarłem się gdy go zobaczyłem.

-Danielle – szepnął w odpowiedzi. W jego oczach widziałem
smutek. Musiało stać się coś bardzo złego. Jeszcze nigdy nie
widziałem go w tak złym stanie. Szybko podszedłem do niego i
przytuliłem. Niall patrzył na nas przerażony. Słyszałem ciche
pochlipywanie. Biedny chłopak. Jeszcze parę godzin temu był taki
szczę śliwy, a teraz… Jak sobie pomyśle co ta dziewczyna musiała
mu zrobić.

-Bardzo cię skrzywdziła?

-Nic mi nie jest.

-Jasne. Ty zawsze masz podbite oko – powiedziałem sarkastycznie
niezbyt  miłym tonem.  Byłem zły, nie zły to mało powiedziany,
byłem wściekły na to co zrobiła

-No to chociaż powiedz co się stało – poprosiłem.

- Choć do pokoju. – Pokiwałem głową . Wziąłem jego rękę i już
miałem iść, gdy zatrzymał mnie  Niall.

-Mogę jakoś pomóc ? – Wydawał się całkowicie zbity z tropy, 
 widać było że się martwi.

-Mógłbyś przynieś lody i jakiś opatrunek. – Horan kiwnął głową,
że rozumie i poszedł po odpowiednie rzeczy, a my poszliśmy do
lokum Daddy’ego.         

Liam usiadł na łóżku, a ja ukląkłem przed nim, by przyjrzeć się
jego twarzy.  Musnąłem lekko palcem rozcięcie na wardze. Nie
było duże, ale wymagało przemycia.

-Śmiem przypuszczać, że Danielle nie  za bardzo spodobało się, to
co jej powiedziałeś.

-No… Nigdy bym nie przypuszczał, że tak na to zareaguje

-A co się stało? – Nie chciałem na niego naciskać, ale bardzo
chciałem wiedzieć co się stało. Mówiłem więc powoli, głaszcząc
jego rękę.

-Jeśli nie chcesz teraz mówić, zrozumiem. – Chłopak zaprzeczył
potrącając głową.

-Nie martw się tak. Nie jest ze mną aż tak źle jestem po prostu w
lekkim szoku. Gdy do niej przyszedłem już była w nie najlepszym
humorze.  Cały czas na coś zmyślała. Chodziła cała
podenerwowana. Kiedy powiedziałem jej, po co chciałem się 
spodkać, wpadła w szał. Zaczęła krzyczeć: ‘ja nie rozumiem’ ,
‘czemu teraz’ ,’chyba ciebie pogięło’ i inne takie. Niszczyła
wszystko co wpadło jej w ręce. Kiedy  spytała się ‘która to’
odpowiedziałem, że to chłopak. Od razu zgadła, że chodzi o ciebie.
Sam nie wiem czemu jej to wyznałem.  Chyba przez emocje się
wygadałem. Przepraszam.

-Głupiutki, nie masz mnie za co mnie przepraszać.

-Boję się, że może pochwalić się tym dziennikarzom – dodał
smutno, a we mnie coś pękło. Kurwa,  dopiero co zaczynamy z
nasz związek, a już jest możliwość żeby to wszystko legło w
gruzach. Co z zespołem jak się wyda,  że jesteśmy gejami. Co z
fanami? Co naszymi rodzinami? Co będzie z nami?

-Wszystko będzie dobrze. Danielle nie jest taka, przejdzie jej złość
i jeszcze się pogodzicie – powiedziałem miłym tonem, uśmiechając
się do niego pogodnie. Sam nie wierzyłem w to co mówię, ale
musiałem. Co jeśli, on stwierdzi że to dla niego za trudne i zostawi
mnie? Na kurwa, naszym wspólnym początku…

- Opowiadaj co było dalej?

-Zła, że zostawiam ją dla faceta szczeliła mi liścia, a później
popchnęła. Złożyło się tak feralnie, że zahaczyłem o kabel i
uderzyłem głową o kand komody.  Jak zorientowała się co mi
zrobiła, zaczęła mnie przepraszać.  Byłem zły, więc nie słuchałem
jej tylko pobiegłem do ciebie. Mam jej dość. -Gdy Liam skończył
swoje opowiadanie do pokoju wparował Niall z apteczką i lodem.
Za nim podążał Larry. No tak, Blondynek na pewno pobiegł do 
chłopaków, aby poinformować ich o zdarzeniu.

Przez chwilę wszyscy trzej przyglądali się z zaciekawieniem
twarzy Payna.

-No stary, przyznaj się z kim się biłeś? – dopytywał się Harry.

- To raczej był nokaut - stwierdziłem, na co spiorunował mnie
wzrok mojego chłopaka.

-No powiedz kto to.

-Ehm Danielle – W pokoju słychać było donośny śmiech.

-No wiecie co. On przecież cierpi – upomniałem ich, ale nie wiele
to dało.

-Zamknijcie się!!! – wydarłem się najgłośniej jak potrafiłem. Cisza
zapanowała natychmiast. Podszedłem do Nialla i zabrałem od
niego apteczkę.

-Jeśli macie się tak zachowywać, to lepiej idźcie sobie. Ja się nim
zajmę – Nikt więcej nic nie mówił. Chłopcy grzeczni jak baranki
wykonali moje polecenie. 

Usiadłem  na łóżku i zająłem się twarzą poszkodowanego. Był
smutny. Chłopak nie raz dostał po mordzie, ale nigdy tego tak nie
przeżywał.

-Kocham cię – usłyszałem.

- I proszę nie martw się tym, – tu wskazał na swoje podbite oko –
to nic. Danielle dla mnie jest już nikim.  Myślałem, że chodź trochę
mnie zrozumie, ale nic. Teraz mamy siebie i to jest najważniejsze –
powiedział i ucałował moje usta.

-Teraz wszystko będzie – dodał. Widać było, że jest już zmęczony.
Nie dziwię się przeżył dużo jak na jeden ranek. Jego oczy kleiły mu
się i co chwilę ziewał.

                                                                              ~*~

Zmęczony chłopak zasnął. Nie chciało mi się spać, więc
postanowiłem pójść do reszty zespołu.  Znając ich pewnie urzędują
w salonie. Nie myliłem się. Głodomorek, Loczek i Tommo
siedzieli na kanapie w tym że pokoju i oglądali jakiś film.

-Co oglądacie? – Chłopaki zajmowali całą kanapę. Wbiłem się
więc na kolana Louisa.

-Nie za wygodnie Ci?

-Nie, jest tak w sam raz.

- Oglądamy Nietykalnych – odpowiedział mi na wcześniejsze
pytanie Blondynek - ale to już jest samiutka końcówka.

-Aha .

-Liam powiedział ci czemu Danielle go pobiła? – spytał się Harry.
No tak, zapomniałem, że oni nic nie wiedzą.

-On z nią zerwał, dziewczyna wściekła się i … dalej się
domyślacie.

-Aaaa. Zastanawiałem się kiedy to nastąpi. Ostatnio kiepsko
między nimi było – stwierdził Harry.

-Noo .– Później siedzieliśmy w spokoju i oglądaliśmy końcówkę
tego filmu.  Jak się skończył, chłopcy poszli do miasta. 
Oczywiście namawiali mnie, żebym poszedł z nimi, ale
odmówiłem. Wolałem zostać z Paynem. Ktoś musi się nim zająć.

Było już dobrze po porze obiadowej, a ja jeszcze nic nie jadłem
(tak samo Daddy). Podniosłem się z kanapy i poczłapałem do
kuchni. Otworzyłem lodówkę i wgapiałem się w nią. Jedzenia było
od cholery, ale nie było to nic gotowego do zjedzenia. Trzeba było
coś zrobić.  Niby mogłem  wezwać jakiegoś kucharza, żeby mi coś
zrobił, albo zamówić przez telefon, ale nie chciałem. Miałem jakoś
dziwną ochotę pogotować sobie sam. Tylko co? Może jakąś zupę?
Nie chyba nie. O już wiem! Zrobię łososia z ziemniakami. Liam
kocha jeść ryby, więc jak się obudzi to sobie zje.  Jeśli chłopak nie
obudzi się w między czasie to zrobię coś ekstra. Na pewno się
ucieszy.

Wyjąłem rybę z  lodówki i zabrałem się za przyprawianie jej…
Gotową rybę postawiłem na stole w  jadalni. Stały już na nim
półmisek z ziemniakami i sałatką, talerze, wszystkie sztuczce, 
róże,  serwetki, świece (zapalone), kieliszki i dobre wino.
Brakowało tam tylko jednego Liama. Już miałem po niego iść, gdy
przypomniałem sobie o  jeszcze  jednym. Podbiegłem do okna i
zasłoniłem zasłony.Teraz w pokoju światło pochodziło tylko od
świeczek.
Cudownie!!

 
<oczami Liama>

 Pierwszy raz się tak obudziłem. Była to najprzyjemniejsza
pobudka, jaką doznałem. Kurde, mógłbym codziennie się tak
budzić.

-Cudownie całujesz – powiedziałem do mojego chłopaka, który
leżał koło mnie. Zayn przed chwilą wyswobodził mnie z objęć
Morfeusza całując mnie delikatnie w usta.

-Wiem

-Ależ ty skromny jesteś.

-To też wiem – powiedział szczerząc się jak głupi do sera.

-Długo tak leżysz?

-Nie przed chwilą się położyłem, a teraz wstawaj.

-Nie chcę mi się, tu jest tak ciepło i ty tu jesteś czego chcieć więcej.

-No wstawaj, mam coś dla ciebie

-A to w takim razie wstanę - oznajmiłem i wygramoliłem się z
łóżka. Brry, jak zimno. Szybko znalazłem w szafie jakąś bluzę i
założyłem ją. Mulat również wstał lecz podszedł do drzwi.

-Choć – powiedział wyciągając do mnie rękę. Chwyciłem ją i ze
splecionymi palcami powędrowaliśmy do jadalni.

To co zobaczyłem.. boże wyglądało to jakbym był w filmie
romantyczny. Stół, jedzenie, świece, półmrok i delikatna muzyka
płynąca wprost do moich uszu. To było nie do opisania.

Mówiłem już, że kocham tego kolesia?

Bo kocham, jak nikogo wcześniej…

























Tak więc jest czternastka i nawet dotrzymałam terminu :D Nie wiem, kiedy dodam następny. Na pewno nie wcześniej niż we wtorek, bo nie będzie mnie parę dni.





6 komentarzy:

  1. Wow jak wcześnie dodałaś :)
    Oj podoba mi się, podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  2. o boże..tylko tyle jestem w stanie wykrztusić :) kocham <3 i przepraszam za brak u mnie rozdziału ale mam trudną sytułację więc zrozum..mówiłam że kocham cb i to opowiadanie..? Tak to jeszcze raz mówię: KOCHAM TO OPOWIADANIE I CB <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział <3 ZIAM wreszcie naprawdę razem :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ohy i ahy ! <3
    Aż się wzruszyłem :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowy!!! Kocham, kocham, KOCHAM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  6. 21 year old Administrative Officer Harlie Vowell, hailing from Drumheller enjoys watching movies like Melancholia and Video gaming. Took a trip to Rock Art of the Mediterranean Basin on the Iberian Peninsula and drives a Ferrari 340 MM Competition Spyder. mozna sprobowac tutaj

    OdpowiedzUsuń