czwartek, 14 marca 2013

Rozdział 8 (Pocałunek)


<oczami  Zayna>

-Niall, podaj do mnie!!-Wrzasnąłem na całe gardło. Niall szybko zareagował i kopnął do mnie piłkę. Przyjąłem ją i  pobiegłem w stronę bramki najszybciej jak potrafiłem. Harry, który był w przeciwnej drużynie,  spróbował mi ją odebrać. Nie udało mu się to, sprytnie go ominąłem i biegłem dalej.  Spojrzałem przed siebie, bramka  robiła się coraz większa. Byłem coraz bliżej. Ktoś obok mnie coś do mnie wykrzykiwał-pewnie był to kibicujący mi Louis- ale przez emocje nie docierały do mnie jego słowa. Była to ostatnia akcja w tym meczu. Obecny wynik wynosił (drużyna Harrego) 3 do 2 (moja drużyna). To była ostatnia szansa na wyrównanie wyniku.

Za mną biegli już Harry i Liam,  Jeśli szybko czegoś nie zrobię to zaraz zabiorą mi piłkę. Nie myśląc dłużej kopnąłem w stronę bramki. Piłka z dużą prędkością wyleciała w powietrze jakieś 3 metry nad bramką. Mecz skończony.

Barwo Malik, ty to masz cela.

-Zayn Głucholcu!! Czy ty mnie w ogóle słuchasz!??- Odwróciłem się w stronę z której dochodził  dźwięk. Zły Louis podchodził do mnie.

-Wybacz nie słyszałem, co mówiłeś!!

-Żebyś Niallowi piłkę podał! Pamiętasz umawialiśmy się, że jak już ich okiwasz to masz mu s powrotem oddać piłkę. Bo on do niej może podbiegnąć a bramka z miejsca się nie ruszy. Wybacz Z, świetnie się kiwasz, ale cela to ty masz…. Nie ty go nie masz.

-Dzięki.-Powiedziałem i zrobiłem minkę naburmuszonego dziecka.

-oh tylko mi tu się nie gniewaj- Powiedział już wesoło. Podszedł do mnie i przytulił mnie. Jednak szybko się ode mnie odsunął.

-Śmierdzisz Malik, Powinieneś się umyć.- Po tych słowach,  obróciłem się od niego ‘obrażony’ i zacząłem udawać, że płacze.

-Bo powiem, mamusi, że mnie obrażasz.- Nie wytrzymałem i razem z Louisem parsknęliśmy śmiechem.

 Ostatnio strasznie się zżyłem z Tomlinsonem. Bardzo dobrze się dogadujemy, rozumie mnie jak nikt inny. Zawsze jest w stanie mnie wysłuchać i poradzić. Wie kiedy ma się zamknąć, a kiedy nie. Jest dla mnie jak starszy brat, którego nigdy nie miałem. Dziwie się, że wcześniej się tak dobrze nie dogadywaliśmy, chociaż nie wcześniej bardzo dużo czasu spędzałem z Liam(teraz on się do mnie w ogóle nie odzywa), a teraz prawie bez przerwy jestem przy Louisie. Często też spędzamy czas razem z Harrym. Ja i LouLou jesteśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi, ale Loczek i Tommmo to jest coś jeszcze więcej. Nie, że oni są razem bo nie są.  Po prostu dobrze się dogadują.

A co do Liama, to cóż jest mi cholernie przykro że to się tak skończyło. Nie mogę jednak nic na to poradzić. Bo Payne w ogóle mnie do siebie nie dopuszcza. Cały czas próbuję zapomnieć, ale jak na razie nie idzie mi za dobrze. Bo jak można z dnia na dzień przestać kogoś kochać, nawet jeśli ta osoba boleśnie cię rani.

-To był piękny mecz, musimy to jak najszybciej powtórzyć-Stwierdził Harry, przywołując mnie do rzeczywistości. Reszta chłopaków przyszła już, do nas i staliśmy piątką w kółeczku.

- Ok, ale w tedy ja gram z Ziallem- stwierdził- Mój ‘brat’

-Mam dość siedzenia na ławce i gapienie się jak gracie-Oburzył się

-Ale to będzie nie sprawiedliwie- pisnął Liam

-Oh wy przecież jesteście tacy dobrzy, że  na pewno dacie sobie radę- Spróbowałem ich przechytrzyć. Harry z Paynem popatrzyli po sobie, po czym buchnęli śmiechem.

-Ta jasne, jeśli Tommo będzie z wami grał to zmieciecie nas na miazgę. On mógłby grać sam na naszą czwórkę, i bez problemu nas pokonać.  O nie, nie ma mowy.

-Dobra nie ważne, później się do uzgodni teraz spadajcie pod prysznic po śmierdzicie jakbyście się nie myli od miesiąca.

Wszyscy zgodziliśmy się z Louisem i poszliśmy do naszej willi. Po prysznicu poszedłem do swojego pokoju aby się zdrzemnąć. Lubię sobie czasem pograć, ale jest to strasznie męczące. Tak więc po każdym meczu urządzam sobie małą drzemkę. Spojrzałem na zegarek była 15:00 o osiemnastej przyjeżdżają nasi ochroniarze, żeby zabrać na koncert. Nie sadzę, żebym miał spać dłużej nić pół godzinki, ale dla pewności nastawiłem budzik na 17:30.

Upewniłem się jeszcze raz, czy nastawiłem na dobrą godzinę, po czym położyłem się na łóżku i zasnąłem.
 

Ze snu obudziło mnie pukanie do drzwi. Chcąc nie chcąc musiałem w stać. Już miałem podchodzić do drzwi, aby je otworzyć gdy pewna osoba wparowała do mojego pokoju. Tą osobą okazał się Liam. Stał przede mną nic  nie mówił, tylko stał. Patrzył się dziwnie. Nie wiedziałem o co mu chodzi.

-Em, Liam?- Bąknąłem

-Ja…Przepraszam-Powiedział, chwilę później poczułem jego usta na swoich. Byłem tak zdziwiony, że nie wiedziałem co zrobić. Stałem jak głupi. Nie wykonałem żadnego ruchu. Liam jakby się tym nie przejmował, cały czas miażdżył mi usta. Kiedy dodarło do mnie, że on mnie całuje, oddałem mu pocałunek. W jednej chwili zrobiło mi się po prostu dobrze, ale ja chciałem więcej i sądząc po natarczywości Liama on też. Bez ostrzeżenia popchnął mnie na lóżko. Wsadziłem swoje ręce pod jego bluzkę. Poczułem jego idealnie wyrzeźbione ciało. które, aż się prosiło, aby zostało odkryte. Szybko pozbyliśmy się swojej górnej garderoby. Liam przestał całować moje usta, swoimi pocałunkami zjechał niżej, na moją szyję. Zaczął ją ssać robiąc mi malinki. Jęknąłem.

Jedną ręką gładził mój kark a drugą zjechał po kletce piersiowej. Złapał z moje krocze ścisnął.

-Oh, Li…- pisnąłem

Zapragnąłem znów poczuć jego malinowe usta na swoich, więc złapałem go za włosy i brutalnie go odciągnąłem od szyi. Znów się całowaliśmy, ale inaczej niż wcześniej. Ten pocałunek był bardziej brutalny i zachłanny. Przybliżyliśmy się do siebie, tak że stykaliśmy się prawie całym ciałem. Czułem jego erekcję. To mnie jeszcze bardzie nakręciło. Rękoma objąłem go od tyłu, położyłem swoje dłonie na jego pośladkach i zacząłem je miętosić. Li mruczał mi w moje usta. Wow to jest takie gorące. W spodniach robiło mi się coraz ciaśniej. Mój parter chyba też to zauważył bo szybko, dorwał się do moich spodni i zdjął je ze mnie. Byłem już tylko w bokserkach.

Oderwał się od moich ust. Znowu całował mi szyję, ale teraz nieco krócej, gdyż swoimi pocałunkami schodził coraz niżej i niżej. Całował moją szyje…., obojczyk….., ssał moje sutki… i znów całował moje ciało: brzuch….., pępek…., podbrzusze…, aż wreszcie natrafił na bokserki. Językiem przejechał po linii bokserek. Popatrzył się na mnie z pożądaniem, po czym polizał mojego członka przez cienki materiał. Całował go, jednak cały czas uwięziony był  w  ciasnych gaciach. Rękę włożył do bokserek i bawił się nią moimi jądrami

- Ugh….-Wyrwało się z moje gardła, gdy to zrobił. Nagle zaprzestał swoich  czynności. Podniósł  się na wysokość mojej twarzy i namiętnym głosem szepnął mi do ucha

-Wiem, że tego chcesz. Wystarczy, że ładnie poprosisz.- i ugryzł jego płatek.

Li, znów swoją ręką gładził moje klejnot. Moje bokserki zrobiły się tak cholernie ciasne.

-Proszee..-Sapnąłem

-To ma być ładnie? –

-Lam prosie zbub too..-

-No nie wiem.-Głupek, bawił się ze mną. Starałem się być spokojny, ale pożądanie wzięło górę.

-Do jasnej cholery Payne!! Masz to zrobić!!-Wrzasnąłem na całe gardło. Poskutkowało Liam zdął ze mnie bokserki. Widziałem jak głaszcze mojego penisa, który stał już na baczność.  Zadziornie się uśmiechnął i lubieżnie oblizał wargi. Boże on to robi tak cholernie seksownie…Otworzył usta i już miał go wziąć do buzi. Jeszcze 10 cm, 5 cm, 3cm, 2cm, 1cm….

-Boże Zayn, Ja myślałem, że ci się coś stało a ty…hihi..- Nagle ze snu, obudził mnie Louis, który stał w moim pokoju. Patrzył na mnie z nie dowierzaniem.

-Oh nie!!-Jęknąłem. Nie! To był sen! Ty był tylko sen! NIE!!!

-Hehe i jak było?-Spytał się Tommo, poruszając w prowokującym geście brwiami. Nie za bardzo wiedziałem o co mu chodzi, bo przed chwilą się obudziłem i jestem jeszcze zaspany.

-Dobra to ja ci już nie przeszkadzam. Dokończ to co zacząłeś. A i sorry, za najście myślałem, że coś ci się stało. Strasznie krzyczałeś. – Powiedział uśmiechnięty i wyszedł z pokoju. Boże jaki ja jestem porąbany cały czas próbuję wyrzucić Liama z głowy, a tu mi się taki sen śni i to nie pierwszy już raz…

-O Boże- Powiedziałem sam do siebie, gdy dotarło do mnie do o co chodziło Louisowi. Byłem cały spocony, nagi, mój penis stał jak by był w wojsku, a na dodatek krzyczałem dziwne rzeczy. W mordę mam nadzieję, że tylko on to słyszał.

Narzuciłem na siebie, lekko schodzone ubranie, a świeże wziąłem do ręki.  Wyszedłem z pokoju i udałem się w stronę łazienki. Chodziłem doszyć szybko, bo chciałem jak najszybciej pozbyć się swojej erekcji i nie chciałem nikogo po drodze spotkać.

 
                                                                            ~*~

Kiedy skończyłem wszystko co miałem zrobić, udałem się do swojego pokoju. Co mnie zaskoczyło to to, że ktoś już w nim tam był. Louis chciał ze mną pogadać.

-Ulżyło?- Spytał, gdy tylko wszedłem do pokoju.

-Weź się zamknij.

-To przyznaj się o kim fantazjowałeś?- Jak on może pytać się o takie rzeczy, zresztą pewnie i tak zna odpowiedź.

-Idź męcz Harrego. Nie mam ochoty drażnić się z tobą.- Odburknąłem i rzuciłem swoje brudne ubrania na podłogę. Wiem czyścioch ze mnie. 

-Ok dobra, nie chciałem cię złości. Sorry. A tak w ogóle to twoje krzyki cały dom słyszał.-Mój gość uśmiechnął się do mnie złośliwe, a ja myślałem że zaraz zapadnę się pod ziemię.

-Cały. –Spytałem niepewnie.- Na pewno?
-Tak wszyscy włącznie z Liamem.-

-Jesteś pewien, może miał słuchawki na uszach czy coś.-Wiedziałem że to bardzo mało prawdopodobne, ale cóż nadzieje matką głupich.

-Nie Zi. Byliśmy wszyscy w kuchni.

-W mordę.

-Nie martw się, nie jest aż tak źle.

-Nie

-No tak, wiesz zawsze mogło  być gorzej. W porównaniu z tym co wyprawiałeś ostatnio w klubie, to to jest nic.

-Weź mi nie przypominaj.-

-Czemu ja jestem tak do dupy. Wszystko za co się wezmę muszę spieprzyć.-Zacząłem się żalić

-Oh Zi, nie mów tak, to nie jest prawda- Tommo uśmiechną się do mnie i poklepał mnie pocieszająco po ramieniu.

-Tsaa.., to wymień choć jedną rzecz którą zrobiłem dobrze w czasie ostatniego tygodnia.- Przez chwilę LouLou  mocno nad czymś myślał. Po dwóch minutach bezradnie rozłożył ręce.

-No właśnie. Teraz nawet  osoba, którą kocham najbardziej na świecie mnie nienawidzi.- Na te słowa Lou dostał jakiegoś amoku, prawie na mnie krzyczał. Strasznie się zezłościł.

-Czy ty tu debity musisz cały czas o nim myśleć! Jest dużo innych interesujących chłopców, ale nie ty myślisz tylko o nim. Za co ty go tak uwielbiasz!? On cię traktuje jak śmiecia,  nie zwraca na ciebie w ogóle uwagi, a jak nikogo nie ma to ciebie obraża!

-Jeszcze nie dawno nie był taki. Był kochany, zawszy o mnie dbał i lubił ze mną spędzać ze mną czas.- Broniłem go.

-Tak ale się z mienił i teraz ciebie rani!!- Wrzasnął strasznie głośno.

-Nie możesz, żyć ciągle marzeniem o nim i się łudzić. Wiem, że bardzo chcesz być kochany, ale nie tak jak kochają cię Niall, czy Harry. Potrzebujesz prawdziwej miłości, ale hej! Może ona jest gdzieś bardzo blisko, gdzieś gdzie się w ogóle nie spodziewasz. -Powiedział już spokojnie i podszedł do mnie żeby mnie przytulić. Mocno wtuliłem się w jego silne ramiona. Swoją głowę położyłem w zagłębieniu jego szyi. Trwaliśmy tak chwilę. Odsunąłem swoja głowę z jego ramienia. Byłem na wprost jego twarzy. Popatrzyłem się w jego oczy w ten niesamowity ocean. Czas jakby się  zatrzymał, cały smutek gdzieś znikł. Wszystko inne przestało mieć znaczenie. Liczyły się tylko te lazurowe tęczówki. I w tedy zrobiłem coś czego nigdy bym się po sobie nie spodziewał.

Pocałowałem Louisa Tomlisona.

 


 

6 komentarzy:

  1. N ow takim momencie skończyć T.T
    Zabiję Cię !


    A nie... bo wtedy nie dowiem się co będzie dalej <3

    OdpowiedzUsuń
  2. zajebisty rozdział ciekawe co będzie dalej :D czekam na następny :D zapraszam do siebie :) Domi xx

    OdpowiedzUsuń
  3. O w morde ;D Liam jaki napaleniec (tylko szkoda, że we śnie ;c ) Totalnie mnie zaskoczyłaś. Louis i Zayn? No jestem ciekawa jak to dalej się potoczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. OMG, Zayn, jaki sen o_o
    Ogólnie rozdział bardzo fajny, ale czegoś mi w nim brakowało. I nie chodzi bynajmniej o scenę +18 (If you know what I mean xdd), ale chyba o poprawność. Literówki, interpunkcja, powtórzenia (nie za często, ale są) oraz najgorsze na koniec - składnia i budowa zdań. W dodatku masz wielki problem z tworzeniem dialogów... Przed myślnikiem, oznaczającym koniec wypowiedzi, pod żadnym pozorem nie wolno stawiać znaków interpunkcyjnych (oprócz wykrzyknika lub znaku zapytania), a po nim - cały czas mówię o nieszczęsnym myślniku - nigdy nie zaczynamy dużą literą. I to są święte zasady dialogu, które każdy twórca powinien znać.
    To była konstruktywna krytyka, więc mam nadzieję, że przyjmiesz ją po prostu jako opinię tzw. "osób trzecich" i postarasz się poprawić błędy, nie obrażając się na mnie ;) Lepiej to usłyszeć teraz niż po 30 rozdziałach. A szkoda byłoby marnować Twój styl, bo masz naprawdę wielki talent! Fabuła mnie powaliła. A przede wszystkim zaimponowałas mi bezposrednoscia wyrażania opinii przez Twoich bohaterów. Niemal czuję wszystkie emocje ukazywane w Twoim opowiadaniu.
    A na koniec: jak mogłaś skończyć w takim momencie?!?!??!?!?!?! Podziwiam Cie za wymyślenie tej końcówki! Nie mówiąc, że kompletnie się tego nie spodziewałam, a to rzadko się zdarza ;) Dodam, że przez Ciebie obgryzam teraz paznokcie i myślę, co będzie w następnym rozdziale. Dawaj mi go tutaj jak najszybciej, bo nie wytrzymam!
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :>
    Merr
    percyiannabeth.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Dalej, dalej, dalej! Co będzie dalej?!
    A w ogóle świetna robota :)

    OdpowiedzUsuń