<oczami
Zayna>
-Niall, podaj do mnie!!-Wrzasnąłem na całe gardło.
Niall szybko zareagował i kopnął do mnie piłkę. Przyjąłem ją i pobiegłem w stronę bramki najszybciej jak
potrafiłem. Harry, który był w przeciwnej drużynie, spróbował mi ją odebrać. Nie udało mu się to,
sprytnie go ominąłem i biegłem dalej.
Spojrzałem przed siebie, bramka
robiła się coraz większa. Byłem coraz bliżej. Ktoś obok mnie coś do mnie
wykrzykiwał-pewnie był to kibicujący mi Louis- ale przez emocje nie docierały
do mnie jego słowa. Była to ostatnia akcja w tym meczu. Obecny wynik wynosił
(drużyna Harrego) 3 do 2 (moja drużyna). To była ostatnia szansa na wyrównanie
wyniku.
Za mną biegli już Harry i Liam, Jeśli szybko czegoś nie zrobię to zaraz
zabiorą mi piłkę. Nie myśląc dłużej kopnąłem w stronę bramki. Piłka z dużą
prędkością wyleciała w powietrze jakieś 3 metry nad bramką. Mecz skończony.
Barwo Malik, ty to masz cela.
-Zayn Głucholcu!! Czy ty mnie w ogóle słuchasz!??-
Odwróciłem się w stronę z której dochodził
dźwięk. Zły Louis podchodził do mnie.
-Wybacz nie słyszałem, co mówiłeś!!
-Żebyś Niallowi piłkę podał! Pamiętasz umawialiśmy
się, że jak już ich okiwasz to masz mu s powrotem oddać piłkę. Bo on do niej
może podbiegnąć a bramka z miejsca się nie ruszy. Wybacz Z, świetnie się
kiwasz, ale cela to ty masz…. Nie ty go nie masz.
-Dzięki.-Powiedziałem i zrobiłem minkę naburmuszonego
dziecka.
-oh tylko mi tu się nie gniewaj- Powiedział już
wesoło. Podszedł do mnie i przytulił mnie. Jednak szybko się ode mnie odsunął.
-Śmierdzisz Malik, Powinieneś się umyć.- Po tych
słowach, obróciłem się od niego
‘obrażony’ i zacząłem udawać, że płacze.
-Bo powiem, mamusi, że mnie obrażasz.- Nie
wytrzymałem i razem z Louisem parsknęliśmy śmiechem.
Ostatnio
strasznie się zżyłem z Tomlinsonem. Bardzo dobrze się dogadujemy, rozumie mnie
jak nikt inny. Zawsze jest w stanie mnie wysłuchać i poradzić. Wie kiedy ma się
zamknąć, a kiedy nie. Jest dla mnie jak starszy brat, którego nigdy nie miałem.
Dziwie się, że wcześniej się tak dobrze nie dogadywaliśmy, chociaż nie
wcześniej bardzo dużo czasu spędzałem z Liam(teraz on się do mnie w ogóle nie
odzywa), a teraz prawie bez przerwy jestem przy Louisie. Często też spędzamy
czas razem z Harrym. Ja i LouLou jesteśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi, ale
Loczek i Tommmo to jest coś jeszcze więcej. Nie, że oni są razem bo nie
są. Po prostu dobrze się dogadują.
A co do Liama, to cóż jest mi cholernie przykro że
to się tak skończyło. Nie mogę jednak nic na to poradzić. Bo Payne w ogóle mnie
do siebie nie dopuszcza. Cały czas próbuję zapomnieć, ale jak na razie nie
idzie mi za dobrze. Bo jak można z dnia na dzień przestać kogoś kochać, nawet
jeśli ta osoba boleśnie cię rani.
-To był piękny mecz, musimy to jak najszybciej
powtórzyć-Stwierdził Harry, przywołując mnie do rzeczywistości. Reszta
chłopaków przyszła już, do nas i staliśmy piątką w kółeczku.
- Ok, ale w tedy ja gram z Ziallem- stwierdził- Mój
‘brat’
-Mam dość siedzenia na ławce i gapienie się jak
gracie-Oburzył się
-Ale to będzie nie sprawiedliwie- pisnął Liam
-Oh wy przecież jesteście tacy dobrzy, że na pewno dacie sobie radę- Spróbowałem ich
przechytrzyć. Harry z Paynem popatrzyli po sobie, po czym buchnęli śmiechem.
-Ta jasne, jeśli Tommo będzie z wami grał to
zmieciecie nas na miazgę. On mógłby grać sam na naszą czwórkę, i bez problemu
nas pokonać. O nie, nie ma mowy.
-Dobra nie ważne, później się do uzgodni teraz
spadajcie pod prysznic po śmierdzicie jakbyście się nie myli od miesiąca.
Wszyscy zgodziliśmy się z Louisem i poszliśmy do
naszej willi. Po prysznicu poszedłem do swojego pokoju aby się zdrzemnąć. Lubię
sobie czasem pograć, ale jest to strasznie męczące. Tak więc po każdym meczu
urządzam sobie małą drzemkę. Spojrzałem na zegarek była 15:00 o osiemnastej
przyjeżdżają nasi ochroniarze, żeby zabrać na koncert. Nie sadzę, żebym miał
spać dłużej nić pół godzinki, ale dla pewności nastawiłem budzik na 17:30.
Upewniłem się jeszcze raz, czy nastawiłem na dobrą
godzinę, po czym położyłem się na łóżku i zasnąłem.
Ze snu obudziło mnie pukanie do drzwi. Chcąc nie
chcąc musiałem w stać. Już miałem podchodzić do drzwi, aby je otworzyć gdy
pewna osoba wparowała do mojego pokoju. Tą osobą okazał się Liam. Stał przede
mną nic nie mówił, tylko stał. Patrzył
się dziwnie. Nie wiedziałem o co mu chodzi.
-Em, Liam?- Bąknąłem
-Ja…Przepraszam-Powiedział, chwilę później poczułem
jego usta na swoich. Byłem tak zdziwiony, że nie wiedziałem co zrobić. Stałem
jak głupi. Nie wykonałem żadnego ruchu. Liam jakby się tym nie przejmował, cały
czas miażdżył mi usta. Kiedy dodarło do mnie, że on mnie całuje, oddałem mu
pocałunek. W jednej chwili zrobiło mi się po prostu dobrze, ale ja chciałem
więcej i sądząc po natarczywości Liama on też. Bez ostrzeżenia popchnął mnie na
lóżko. Wsadziłem swoje ręce pod jego bluzkę. Poczułem jego idealnie wyrzeźbione
ciało. które, aż się prosiło, aby zostało odkryte. Szybko pozbyliśmy się swojej
górnej garderoby. Liam przestał całować moje usta, swoimi pocałunkami zjechał
niżej, na moją szyję. Zaczął ją ssać robiąc mi malinki. Jęknąłem.
Jedną ręką gładził mój kark a drugą zjechał po
kletce piersiowej. Złapał z moje krocze ścisnął.
-Oh, Li…- pisnąłem
Zapragnąłem znów poczuć jego malinowe usta na
swoich, więc złapałem go za włosy i brutalnie go odciągnąłem od szyi. Znów się
całowaliśmy, ale inaczej niż wcześniej. Ten pocałunek był bardziej brutalny i
zachłanny. Przybliżyliśmy się do siebie, tak że stykaliśmy się prawie całym
ciałem. Czułem jego erekcję. To mnie jeszcze bardzie nakręciło. Rękoma objąłem
go od tyłu, położyłem swoje dłonie na jego pośladkach i zacząłem je miętosić.
Li mruczał mi w moje usta. Wow to jest takie gorące. W spodniach robiło mi się
coraz ciaśniej. Mój parter chyba też to zauważył bo szybko, dorwał się do moich
spodni i zdjął je ze mnie. Byłem już tylko w bokserkach.
Oderwał się od moich ust. Znowu całował mi szyję,
ale teraz nieco krócej, gdyż swoimi pocałunkami schodził coraz niżej i niżej.
Całował moją szyje…., obojczyk….., ssał moje sutki… i znów całował moje ciało:
brzuch….., pępek…., podbrzusze…, aż wreszcie natrafił na bokserki. Językiem
przejechał po linii bokserek. Popatrzył się na mnie z pożądaniem, po czym
polizał mojego członka przez cienki materiał. Całował go, jednak cały czas
uwięziony był w ciasnych gaciach. Rękę włożył do bokserek i
bawił się nią moimi jądrami
- Ugh….-Wyrwało się z moje gardła, gdy to zrobił.
Nagle zaprzestał swoich czynności.
Podniósł się na wysokość mojej twarzy i
namiętnym głosem szepnął mi do ucha
-Wiem, że tego chcesz. Wystarczy, że ładnie
poprosisz.- i ugryzł jego płatek.
Li, znów swoją ręką gładził moje klejnot. Moje
bokserki zrobiły się tak cholernie ciasne.
-Proszee..-Sapnąłem
-To ma być ładnie? –
-Lam prosie zbub too..-
-No nie wiem.-Głupek, bawił się ze mną. Starałem się
być spokojny, ale pożądanie wzięło górę.
-Do jasnej cholery Payne!! Masz to
zrobić!!-Wrzasnąłem na całe gardło. Poskutkowało Liam zdął ze mnie bokserki.
Widziałem jak głaszcze mojego penisa, który stał już na baczność. Zadziornie się uśmiechnął i lubieżnie oblizał
wargi. Boże on to robi tak cholernie seksownie…Otworzył usta i już miał go
wziąć do buzi. Jeszcze 10 cm, 5 cm, 3cm, 2cm, 1cm….
-Boże Zayn, Ja myślałem, że ci się coś stało a
ty…hihi..- Nagle ze snu, obudził mnie Louis, który stał w moim pokoju. Patrzył
na mnie z nie dowierzaniem.
-Oh nie!!-Jęknąłem. Nie! To był sen! Ty był tylko
sen! NIE!!!
-Hehe i jak było?-Spytał się Tommo, poruszając w
prowokującym geście brwiami. Nie za bardzo wiedziałem o co mu chodzi, bo przed
chwilą się obudziłem i jestem jeszcze zaspany.
-Dobra to ja ci już nie przeszkadzam. Dokończ to co
zacząłeś. A i sorry, za najście myślałem, że coś ci się stało. Strasznie
krzyczałeś. – Powiedział uśmiechnięty i wyszedł z pokoju. Boże jaki ja jestem
porąbany cały czas próbuję wyrzucić Liama z głowy, a tu mi się taki sen śni i
to nie pierwszy już raz…
-O Boże- Powiedziałem sam do siebie, gdy dotarło do
mnie do o co chodziło Louisowi. Byłem cały spocony, nagi, mój penis stał jak by
był w wojsku, a na dodatek krzyczałem dziwne rzeczy. W mordę mam nadzieję, że
tylko on to słyszał.
Narzuciłem na siebie, lekko schodzone ubranie, a
świeże wziąłem do ręki. Wyszedłem z
pokoju i udałem się w stronę łazienki. Chodziłem doszyć szybko, bo chciałem jak
najszybciej pozbyć się swojej erekcji i nie chciałem nikogo po drodze spotkać.
Kiedy skończyłem wszystko co miałem zrobić, udałem
się do swojego pokoju. Co mnie zaskoczyło to to, że ktoś już w nim tam był.
Louis chciał ze mną pogadać.
-Ulżyło?- Spytał, gdy tylko wszedłem do pokoju.
-Weź się zamknij.
-To przyznaj się o kim fantazjowałeś?- Jak on może
pytać się o takie rzeczy, zresztą pewnie i tak zna odpowiedź.
-Idź męcz Harrego. Nie mam ochoty drażnić się z
tobą.- Odburknąłem i rzuciłem swoje brudne ubrania na podłogę. Wiem czyścioch
ze mnie.
-Ok dobra, nie chciałem cię złości. Sorry. A tak w
ogóle to twoje krzyki cały dom słyszał.-Mój gość uśmiechnął się do mnie złośliwe,
a ja myślałem że zaraz zapadnę się pod ziemię.
-Cały. –Spytałem niepewnie.- Na pewno?
-Tak wszyscy włącznie z Liamem.-
-Tak wszyscy włącznie z Liamem.-
-Jesteś pewien, może miał słuchawki na uszach czy
coś.-Wiedziałem że to bardzo mało prawdopodobne, ale cóż nadzieje matką
głupich.
-Nie Zi. Byliśmy wszyscy w kuchni.
-W mordę.
-Nie martw się, nie jest aż tak źle.
-Nie
-No tak, wiesz zawsze mogło być gorzej. W porównaniu z tym co wyprawiałeś
ostatnio w klubie, to to jest nic.
-Weź mi nie przypominaj.-
-Czemu ja jestem tak do dupy. Wszystko za co się
wezmę muszę spieprzyć.-Zacząłem się żalić
-Oh Zi, nie mów tak, to nie jest prawda- Tommo
uśmiechną się do mnie i poklepał mnie pocieszająco po ramieniu.
-Tsaa.., to wymień choć jedną rzecz którą zrobiłem
dobrze w czasie ostatniego tygodnia.- Przez chwilę LouLou mocno nad czymś myślał. Po dwóch minutach
bezradnie rozłożył ręce.
-No właśnie. Teraz nawet osoba, którą kocham najbardziej na świecie
mnie nienawidzi.- Na te słowa Lou dostał jakiegoś amoku, prawie na mnie
krzyczał. Strasznie się zezłościł.
-Czy ty tu debity
musisz cały czas o nim myśleć! Jest dużo innych interesujących chłopców, ale
nie ty myślisz tylko o nim. Za co ty go tak uwielbiasz!? On cię traktuje jak
śmiecia, nie zwraca na ciebie w ogóle
uwagi, a jak nikogo nie ma to ciebie obraża!
-Jeszcze nie dawno nie
był taki. Był kochany, zawszy o mnie dbał i lubił ze mną spędzać ze mną czas.-
Broniłem go.
-Tak ale się z mienił i
teraz ciebie rani!!- Wrzasnął strasznie głośno.
-Nie możesz, żyć ciągle marzeniem o nim i się łudzić.
Wiem, że bardzo chcesz być kochany, ale nie tak jak kochają cię Niall, czy
Harry. Potrzebujesz prawdziwej miłości, ale hej! Może ona jest gdzieś bardzo
blisko, gdzieś gdzie się w ogóle nie spodziewasz. -Powiedział już spokojnie i
podszedł do mnie żeby mnie przytulić. Mocno wtuliłem się w jego silne ramiona.
Swoją głowę położyłem w zagłębieniu jego szyi. Trwaliśmy tak chwilę. Odsunąłem
swoja głowę z jego ramienia. Byłem na wprost jego twarzy. Popatrzyłem się w
jego oczy w ten niesamowity ocean. Czas jakby się zatrzymał, cały smutek gdzieś znikł.
Wszystko inne przestało mieć znaczenie. Liczyły się tylko te lazurowe tęczówki.
I w tedy zrobiłem coś czego nigdy bym się po sobie nie spodziewał.
Pocałowałem
Louisa Tomlisona.
N ow takim momencie skończyć T.T
OdpowiedzUsuńZabiję Cię !
A nie... bo wtedy nie dowiem się co będzie dalej <3
zajebisty rozdział ciekawe co będzie dalej :D czekam na następny :D zapraszam do siebie :) Domi xx
OdpowiedzUsuńO w morde ;D Liam jaki napaleniec (tylko szkoda, że we śnie ;c ) Totalnie mnie zaskoczyłaś. Louis i Zayn? No jestem ciekawa jak to dalej się potoczy ;)
OdpowiedzUsuńOMG, Zayn, jaki sen o_o
OdpowiedzUsuńOgólnie rozdział bardzo fajny, ale czegoś mi w nim brakowało. I nie chodzi bynajmniej o scenę +18 (If you know what I mean xdd), ale chyba o poprawność. Literówki, interpunkcja, powtórzenia (nie za często, ale są) oraz najgorsze na koniec - składnia i budowa zdań. W dodatku masz wielki problem z tworzeniem dialogów... Przed myślnikiem, oznaczającym koniec wypowiedzi, pod żadnym pozorem nie wolno stawiać znaków interpunkcyjnych (oprócz wykrzyknika lub znaku zapytania), a po nim - cały czas mówię o nieszczęsnym myślniku - nigdy nie zaczynamy dużą literą. I to są święte zasady dialogu, które każdy twórca powinien znać.
To była konstruktywna krytyka, więc mam nadzieję, że przyjmiesz ją po prostu jako opinię tzw. "osób trzecich" i postarasz się poprawić błędy, nie obrażając się na mnie ;) Lepiej to usłyszeć teraz niż po 30 rozdziałach. A szkoda byłoby marnować Twój styl, bo masz naprawdę wielki talent! Fabuła mnie powaliła. A przede wszystkim zaimponowałas mi bezposrednoscia wyrażania opinii przez Twoich bohaterów. Niemal czuję wszystkie emocje ukazywane w Twoim opowiadaniu.
A na koniec: jak mogłaś skończyć w takim momencie?!?!??!?!?!?! Podziwiam Cie za wymyślenie tej końcówki! Nie mówiąc, że kompletnie się tego nie spodziewałam, a to rzadko się zdarza ;) Dodam, że przez Ciebie obgryzam teraz paznokcie i myślę, co będzie w następnym rozdziale. Dawaj mi go tutaj jak najszybciej, bo nie wytrzymam!
Pozdrawiam i zapraszam do siebie :>
Merr
percyiannabeth.blogspot.com
Omg.. <3
OdpowiedzUsuńDalej, dalej, dalej! Co będzie dalej?!
OdpowiedzUsuńA w ogóle świetna robota :)