piątek, 21 grudnia 2012

Rozdział 1 (Kociaki Harrego)


Kiedy obudziłem się, zauważyłem, że koło mnie ktoś leży. Przewróciłem się na drugą stronę aby zobaczyć kto to. Był to Liam. Patrzył się na mnie z iskrą w oku ,a na jego twarzy malował się zadziorny uśmiech. Leżał na boku, był przykryty, jednak gdy zobaczył, że nie śpię zrzucił z siebie kołdrę odsłaniając swoje nagie ciało. Serce mi zamarło. to był cudowny widok. Pierwszy raz widziałem go w stroju Adama, czasem dawał przyłapać się bez koszulki, ale to rzadko się zdarzało bo Liam nie lubił się przed nami obnażać. Nie to co Harry, ten to całe życie mógłby przeżyć bez ubrań. Co ranek Loczek schodził do kuchni nagi i tak też jadł śniadanie. Na początku trochę się dziwiłem ale Harrego nie dało się przekonać by tego nie robił, więc w końcu się przyzwyczaiłem. Nigdy jednak nie czułem pożądania do jego ciała. Nie to co do ciała Liama. ono jest piękne jak żadne inne, pociąga mnie, kusi nawet bardziej od ciała kobiecego. Co mnie trochę przeraża, ale nic z tym nie mogłem zrobić. Nagle z rozmyślań wyciągnął mnie cichy lecz namiętny glos.- i jak podoba ci się? -powiedział Daddy wskazując na siebie. Dopiero po chwili dotarło do mnie, że on tu jest na prawdę . Nie odpowiedziałem, bo zauważyłem, że ja też jestem bez ubrań .
- Czy my.. no wiesz… zrobiliśmy to ? -spytałem cicho nie mogą uwierzyć, że to czego tak bardzo pragnąłem mogło się spełnić, jednocześnie trochę żałując, że tego nie pamiętam.
- nie ... jeszcze nie - odpowiedział wyraźnie akcentując 2 ostatnie słowa. Uśmiechnął się jeszcze szerzej po czym zbliżył się do mnie i lekko musnął swoimi wargami o moje usta. Poczułem naglą fale ciepła i miłe ukucie w podbrzuszu. Liam zaczął mnie całować a ja zamarłem nie mogłem uwierzyć w to co się dzieje. Zamknąłem oczy i powoli zacząłem oddawać mu pocałunek. Było mi naprawdę przyjemnie lecz on nie zamierzał na tym skończyć. Lewą rękom wziął moje przyrodzenie i zaczął wykonywać z początku powolne ruch, jednak z czasem przybierały na sile. Odpłynąłem było mi naprawdę dobrze. Otworzyłem oczy i od razu tego pożałowałem . Bo na de mną nie zobaczyłem Liama tylko kota liżącego mnie po ustach. Szybko go odepchnąłem. Zastanawiałem się gdzie jest Liam. Rozejrzałem się ale oczywiście w pokój nie było nikogo. Spojrzałem no swoje ciało, miałem na brzuchu pełno białej substancji. No tak to był tylko sen. sam sobie robiłem dobrze ,a całowałem się z kotem. Pomyślałem. Harry to na pewno wina Harrego, niby jak inaczej wytłumaczyć to ze w moim pokoju jest kociak a jeszcze wczoraj go tam nie było, a on ma bzika na punkcie kotów. Wytarłem sobie brzuch, założyłem na siebie czyste bokserki i wyszedłem z swojego pokoju, aby poszukać Hazze. Jednak nim wyszedłem rozejrzałem się czy ktoś nie czai się na korytarzu jestem przecież w hotelu morze się tu kręcić wielu ludzi, a jeszcze tego brakowało żeby mnie ktoś przyłapał biegającego po piętrach w samych gaciach. Na szczęście nikogo nie było więc czmychnąłem do pokoju Loczka. Wparowałem do niego, zostając go śpiącego w łóżku, jednak nie spał on sam, koło niego leżał kociak a jeszcze 2 biegały po pokoje rozrzucając wszystko co napotkały. W pokoju był straszny syf .W duchu się uśmiechnąłem. Cudownie wyglądały bawiąc się ze sobą. Szybko wyrzuciłem ten obraz z głowy, i zająłem się tym po co tu przyszedłem. Szybko ściągnąłem kołdrę z Hazzy. On nawet tego nie zauważył, więc wskoczyłem na jego łóżko i zacząłem śpiewać piosenkę której nienawidził

-I’m a Barbie girl…- Ledwo wydobyłem z siebie pierwsze wersy, a Loczek od razu zareagował. Zerwał się na równe nogi, nie wiedząc co się dzieje. Wyglądał strasznie, musiał wczoraj naprawdę dużo imprezować
-C-co się dzieje?- Spytał nie przytomny, ja nie zwracałem na to uwagi tylko dalejśpiewałem cieniutkim tonem.
-…Life In plastic it’s fantastic…-
-Przestańgłowa mnie boli- Ryknął Harry- Ja chcę spać, o co ci chodzi?- Spytał , ale chyba nie oczekiwał, że mu odpowiem. Bo narzucił na siebie kołdrę i próbowałdalej spać.
-…Come on Barbie, let’s go party…- Nie dawałem za wygraną
-Dobra, czego chcesz- Syknął Loczek. Przestałem śpiewać i usiadłem na łóżku.
-Możesz mi powiedzieć co do diabła kot robi w moim pokoju?-
- Eee kot jaki kot?- Spytał z nie udawanym zdziwieniem. Ja tylko machnąłem rękom wskazując mu zwierzaki bawiące się na jego dywan-
-A te…No wiesz wracaliśmy wczoraj z klubu, no i zaczęliśmy błądzić, trafiliśmy do jakiegoś dziwnego zaułka. Tam było tyle kotów. Zaczęły się z nami bawić , no i ostatecznie zabrałem je ze sobą, żeby nie zmarzły w nocy.
- A czemu jeden wylądował u mnie?-
-No bo Tomuś gryzł Puszka, Musiałem je jakoś rozdzielić , chyba rozumiesz- Boże nie mogłem uwierzyć w to co Styles mówił. Chociaż on zawsze dziecinniał przy kotach.
- To teraz mogę już iść spać? Która w ogóle jest godzina?- Sięgnął po komórkę, która leżała na szafce nocnej.
-Jest 4:03, po cholerę budzisz mnie w środku nocy!?.- Wrzasnął na mnie, był nieźle zdenerwowany. Nie zamierzałem się z nim wykłócać. Już zrobiłem to po co tu przyszedłem, więc wystawiłem mu język i poszedłem do swojego pokoju. Kidy do niego wszedłem zobaczyłem kota śpiącego na moim łóżku. Nagle zachciało mi się okropnie spać. Położyłem się koło kociaka i momentalnie zasnąłem.

---------------------------------

-Zayn wstawaj coś ty w nocy robił?- usłyszałem głos Daddy'ego, który wyrwał mnie ze snu.
-bffr- odpowiedziałem tylko bo nie chciało mi się wstawać
- Zayn do cholery, przez ciebie się spóźnimy na wywiad. - odpowiedział , trochę poddenerwowany.
Wywiad, hmmyy co to jest wywiad. do mojej rozespanej głowy jeszcze nie docierały słowa wypowiedziane prze kolegę. Niechętnie się podniosłem. Zobaczyłem postać stojącą nade mną z założonymi rękoma. Ujrzawszy Liam'a przypomniał mi się mój sen. Na wspomnienie o jego pocałunku zrobiło mi się ciepło w podbrzuszu.
- Na co czekasz, masz 15 min. aby się ogarnąć i wyjść przed hotel. tam już czekają na nas samochody.- rzucił po czym wyszedł pokoju
. 15 min on chyba żartuje przecież dobrze wie, że potrzebuje przynajmniej godziny. Westknąłem. Nie mogłem dużej zwlekać. Wziąłem szybki prysznic ( który zajęło mi 10 min, wow jestem z siebie dumny nigdy bym nie pomyślał ze mogę to zrobić tak szybko.) i podszedłem do szafy szukając czegoś do narzucenia. mhhy i co ja mam niby założyć . Przeczesałem swoją szafę . Wyciągnąłem jakieś spodnie i zacząłem dopierać do nich pasujące ubrania. po jakimś czasie w końcu się ubrałem . znów poszedłem do łazienki by ułożyć włosy. Nie wiem ile czas mi to zajęło. ale musiałem je przecież jakoś wyglądać. Gdy już miałem wychodzić Niall wparował do pokoju, wrzeszcząc że mam się pośpieszyć. Kiedy byliśmy w aucie Niall oznajmił mi, że zjadł moje śniadanie bo nie przyszedłem na czas do kuchni. No pięknie pół dnia będę głodny siedział, jakby nie mogli mi wsiąść jedzenie do samochodu. Reszta chłopaków nie odzywała się do mnie, byli źli ,że przeze mnie się spóźnimy. Niespecjalnie się tym przejąłem wiedziałem że zaraz o tym zapomnął i znów będziemy kochającą się piątkom braci. Jechaliśmy około godziny. Byłem strasznie głodny. Burczało mi w brzuchu jednak zjeść mogłem coś dopiero po wywiadzie. Sam wywiad odbył się tak jak zawsze czyli oni (osoby prowadzące program)zadawali pytania a ja odpowiadałem tylko wtedy jak nie miałem innego wyjścia. Zazwyczaj dawałem mówić moim kolegą z zespołu mi się nigdy jakoś nie chce gadać. Czasem się zdarzało że mówiłem naprawdę dużo, ale teraz mi się nie chciało byłem za bardzo głodny. Na początku wywiadu musiałem przeprosić za spóźnienie ( spóźniliśmy się jakieś 30 min), przez resztę czasu prawie w ogóle nie mówiłem, poświęciłem go na gapienie się na Liam'a, jednak cały czas byłem skupiony na tym co do mnie mówiono, jego nieziemska uroda mnie rozpraszała, ale nie aż tak jak wczorajszego wieczoru. Nigdy jeszcze Liam nie zawładnął moim umysłem tak jak wtedy. Mam nadzieję, że to się nie będzie zbyt często powtarzać. bo miałbym wtedy problem z odzywaniem się do niego. Normalnie, kiedy podziwiam jego uroki, jestem wstanie z nim rozmawiać, czy wygłupiać się. O śnie starałem się w ogóle nie myśleć, chciałem o tym jak najszybciej zapomnieć. Nie to żeby mi to się nie podobało, tylko czy normalnemu facetowi powinny się podobać takie obrazy. Odpowiedź jest oczywista, dlatego pozwoliłem sobie jedynie na podziwianie postaci Liam'a. Po wywiadzie chłopaki już nie pamiętali za co się na mnie gniewali, wiec wszystko wróciło do normy. Namówiłem ich nawet na wypad do KFC, Nie było z ty dużych problemów bo Niall'owi także ten pomysł przypadł do gustu. Czasem się dziwie ile ten farbowany pajac potrafi zjeść. Kiedy już napełniłem swój biedny brzuszek całą piątką wróciliśmy do samochodu. Podczas drogi powrotnej atmosfera była bardzo rozluźniona.
-Co się działo w nocy, słyszałem jakieś rozmowy -Spytał Louis Hazzę.
- ah nic takiego, Zayn do mnie wpadł, o coś się pytał, nie pamiętam już o co chodziło-Odpowiedział mu. Ja uśmiechnąłem się na wspomnienie jego zdziwionej miny, kiedy mu śpiewałem. Ciekawe czy naprawnie pamięta czy tylko udaje.
-aha - burknął Loi.
- a Harry co z zrobiłeś z kotami, nadal są w twoim pokoju?- Spytałem, nie zapytałem co zrobił z tym co jest w moim pomieszczeniu, bo zostawiłem go tam samego, mam nadzieje, że mi pokoju nie rozwali(w sensie że kot).
-Wyrzuciłem je na podwórko, a co miałem zrobić-
-Ty potworze jęk mogłeś im to zrobić, przez ciebie będą biedactwa marznąć w nocy- zacząłem mu wytykać
-Hahaha....-Styles buchną śmiechem. aha czyli jednak pamięta. Pozostała trójka patrzyła na nas dziwnie, nie wiedzieli o co chodzi, ja dołączyłem do Loczka i zaniosłem się donośnym śmiechem.

---------------------------

Pół godziny później wróciliśmy do hotelu. Musiałem szybko pobiec do siebie aby zając się kotem. Kiedy Otworzyłem drzwi od pokoju usłyszałem miałczenie. Biedactwo był zamknięty w jednym pomieszczeniu już od nocy. Widać było, że mu to nie pasuje, Zabrałem go na rączki. Kitek strasznie mi się wyrywał, ale jakoś udało mi się go wynieść na dwór. ledwo go puściłem na chodnik, a on wystartował jak z procy i zniknął gdzieś za budynkiem. Odwróciłem się aby wrócić do siebie. Zobaczyłem idącego w moją stronę Liam'a. On Uśmiechnął się do mnie Boże jak ja kocham jego uśmiech.
-Pójdziesz ze mną na zakupy mamy wolne i dzisiaj wracam do domu .Muszę kupić coś rodzince.-Spytał się. Na samą myśl o spędzeniu z nim kilka godzin sam na sam zrobiło mi się ciepło.
- Z wielką chęciom - Odpowiedziałem i uśmiechnąłem się do niego- A gdzie chcesz iść?
- Myślałem o jakiejś galerii, tylko musimy założyć kaptur, żeby na nikt nie zawarzył.- Powiedział Liam. Jednak jego pomysł nie był idealny, ledwo weszliśmy do jakiegoś sklepu w galerii a 2 fanki przybiegły do nas krzycząc nasze nazwiska. Wszystko się wydało i po chwili cały stos dziewczyn okrążył nas prosząc o autograf. Byłem wściekły miałem ochotę wydrzeć się na nie żeby nas zostawiły. Ale nie mogłem tego zrobić. Bardzo liczyłem na przeżycie z Liam'em paru fajnych chwil, jednak nasza sława nam to uniemożliwiła. Lubiłem nasze fanki, ale czasem były po prostu nie znośne. Tak było tym razem. Oczywiście nic nie kupiliśmy. a w towarzystwie piszczących dziewczyn nie dało się rozmawiać . Cały nasz wpatrywał 30 min. i okazał się wielką klapą.
Jak wspominał Liam dostaliśmy wolne (cały tydzień), także po nie udanych zakupach, poszedłem do pokoju się pakować. Wieczorem wszyscy się pożegnaliśmy i każdy poszedł w swoją stronę. Tak ja reszta chłopaków chciałem przeznaczyć wolny czas na odwiedziny rodziny. Bardzo się za nią, stęskniłem. Choć trochę będzie mi brakować widoku Liam to bardzo się cieszę że w końcu jadę do Bradford. Chciałbym z siostrami pogadać o moim problemie związanym z Daddym, wiem że mogę im powiedzieć wszystko, one na pewno mnie zrozumieją.

____________________________

Nie jestem zadowolona z tego rozdziału, nie wyszedł tak jak chciałam, ale jest to dopiero pierwszy rozdział, może następne pójdą lepiej. Przepraszam za błędy i proszę komentujcie.

1 komentarz:

  1. Super! Fajnie piszesz i podoba mi się to..
    Tylko jest strasznie dużo błędów ;/

    OdpowiedzUsuń