czwartek, 20 czerwca 2013

Rozdział 15

<oczami Liama>

-Choć – powiedział wyciągając do mnie rękę. Chwyciłem ją i ze splecionymi palcami powędrowaliśmy do jadalni.

To co zobaczyłem.. Boże wyglądało to jakbym był w filmie romantyczny. Stół, jedzenie, świece, półmrok i delikatna muzyka płynąca wprost do moich uszu. To było nie do opisania.

Malik patrzył na mnie z zaciekawieniem.

-Chyba ci odbiło – stwierdziłem i rzuciłem mu się na szyję. Chłopka złapał mnie w tali i przytulił mocno. Staliśmy tak chwilę wsłuchując się w bicia naszych serc.

-Wiesz, fajnie mi się tak stoi, ale rybka nam stygnie. – Chłopak z Bardford  położył rękę na moim policzku i pocałował mnie czule.

-A teraz chodź, jestem bardzo głodny i mam nadzieję, że ty też bo zrobiłem baaardzo dużo  żaryłka. – powędrowaliśmy do stołu. Usiadłem po jednej jego stronie a Zayn przyniósł jedzenie.

Nałożył nam po trochu i poprosił, abym pierwszy spróbował i powiedział, czy mi smakuje. Ukroiłem kawałek ryby i bez zastanawiania włożyłem go do ust. Cóż… danie jakie nam podał  bardzo ładnie wyglądało, ale gorzej było ze smakiem. To było po prostu wstrętne. Nie mam pojęcia jak można tak zepsuć rybę.

Nie chciałem zrobić przykrości Zaynowi, więc powiedziałem, że bardzo mi to smakuje i próbowałem jeść dalej. Jednak z każdym kolejnym kęsem, smak wydawał się coraz gorszy, a Malik wcale nie pomagał, gapiąc się we mnie jak zaczarowany. Jego oczy pobłyskiwały ze szczęścia. W końcu nie wytrzymałem i powiedziałem coś, czego za pewne nie powinienem mówić.

-Louis ci pomagał w robieniu posiłku? – Chłopka popatrzył na mnie zdziwiony.

-Nie sam robiłem. A co, coś nie tak?

-Nie  wszystko w porządku – odpowiedziałem szybko, ale chyba mi nie uwierzył.

-No to może w końcu spróbuję swojego dzieła. Zaraz z głodu umrę, jak czegoś nie zjem. – Nie wiedziałem czy mam go ostrzec, czy od razu zabrać mu talerz i zabronić tego jeść. Nie zrobiłem jednak nic. Patrzyłem tylko jak chłopak wrzuca w siebie sporą porcję i zaczyna przeżuwać. Uśmiech jaki przed chwilą gościł na jego twarzy znikł, pojawił się za to grymas. Chyba mu nie posmakowało.

-Ehm…chyba się najadłem. - Zayn oparł się plecami o oparcie krzesła i odsunął od siebie talerz. Chłopka zrobił się smutny.

-Kurde to jest wstrętne, tyle się starałem. Chciałem cię jakoś….  – oczywiście musiał zacząć ględzić  i użalać się nad sobą.

-Czy ja muszę wszystko spieprzyć – podsumował.

-Wiesz między innymi przez to cię pokochałem – powiedziałem z wielkim bananem na twarzy. Chłopak  przewrócił oczami.

-I pewnie jeszcze powiesz, że to jest moja największa zaleta – stwierdził sarkastycznie.

-Może nie największa, ale jedna z wielu.- Wstałem  i podszedłem do niego. Patrzyłem na niego z góry, więc uklęknąłem przed nim i ucałowałem jego usta.

-Wiesz Zayn, naprawdę doceniam twoje starania. To jest niesamowite co zrobiłeś, ale jestem bardzo głodny. Co ty na to żebyśmy zamówili pizze?

-Ta, dobry pomysł.

-I uśmiechnij się to jest piękne co dla mnie zrobiłeś. Nie wiedziałem, że z ciebie taki romantyk.

-Nie jest, ale pomyślałem, że ci się to spodoba.

-Baaardzo mi się spodobało.

-Dzięki.

Zamówiliśmy 2 pizze i dość szybko je spałaszowaliśmy. Rozmawialiśmy chwilę, później udało mi się nawet wyciągnąć go do tańca. Ciągle narzekał, że wygląda idiotycznie kiedy tańczy i ani trochę go to nie bawi. Jednak szybko złapał rytm i z radością wywijał ze mną w salonie. Tak też zastała nas reszta 1D. Chwilę się z nas pośmiali, ale szybko skończyli ten temat gdy zobaczyli stół ze świeczkami i tymi innymi. Wyglądało to dość jedno znacznie, ale nic nie powiedzieli tylko spojrzeli po sobie i poszli do siebie. Pół godziny później przyszedł Paul i musieliśmy iść na koncert. Szkoda, że ten wieczór z Zaynem tak szybko się skończył. Był wspaniały (nie licząc małej wpadki z rybą).  Nigdy nie przeżyłem czegoś równie romantycznego. Malik mnie ogromnie zdziwił. Oczywiście na plus, chłopak potrafi zaskakiwać.

Mam nadzieję, że jeszcze sporo takich wieczorów przeżyjemy.

                                                                        ~*~

<Oczami Zayna>

Jej jak ten czas szybko płynie. Minął już miesiąc odkąd jestem z Liamem. Z całą pewnością mogę stwierdzić, że jest to najpiękniejszy okres jaki przeżywam. Nigdy nie czułem się bardziej szczęśliwy.

Danielle nie dawała znaku życia i nic nie powiedziała mediom. Chłopcy chyba zapomnieli o romantycznej kolacji, bo nic nie komentowali. Oczywiście Louisowi powiedziałem, o tym że jestem z Liamem. Jednak  Paynowi nie mówiłem tego, że zwierzyłem się Louisemu, nie widzę potrzeby informowanie go o tym.

Trasa koncertowa powoli dobiega końca. Z tego też się bardzo cieszę, bo jestem już zmęczony tym szumem. Mamy wystąpić jeszcze w jednym państwie, we Francji, a później  21 dni wolnego. Niby nie dużo, ale ja tam się cieszę z każdej przerwy.  Tak bardzo chciałbym zobaczyć znów swoją rodzinkę, cholernie się za nią stęskniłem.

 -O czym myślisz? – z moich rozmyślań wyrwał mnie głos Daddyego.  Spojrzałem w jego oczy , patrzył na mnie z zaciekawieniem .  Miałem wielką ochotę rzucić się mu na usta i gwałcić je przez kolejną dobę, ale nie mogłem, bo byliśmy  w Tour-busie z resztą chłopaków.  Uzgodniliśmy, że na razie im o sobie nie powiemy. W sumie to ja uzgodniłem, bo Liamam bardzo chciał im powiedzieć, ale ze względu na mnie  zgodził trzymać się nas w tajemnicy. Wiem, że jestem tchórzem, bo jestem ale ja po prosu nie umiem mówić wszystkim  dokoła co we mnie siedzi. Boję się tego jak zareagują, a szczególnie reakcji Harolda.  Z tego co zauważyłem nie przepada za osobami homoseksualnymi, najprawdopodobniej przez to całe zamieszanie z Larrym . Niall jak to Niall,  pewnie najpierw zacząłby się śmiać , a później życzyłby nam szczęścia – tak na pewno by tak zrobił.

- O pewnym bromansie – powiedziałem tak cicho, aby tylko on mógł mnie usłyszeć. Chłopak uśmiechnął się lekko i poczochrał mnie po włosach.

- Ej – zgłosiłem sprzeciw i zabrałem jego rękę z swojej głowy.

Byliśmy w głównym pomieszczeniu w busie.  Liam siedział na sofie, a ja leżałem w tulony w jego tors. Nigdy nie wstydziliśmy się ukazywać względem siebie  drobnych czułości, w obecności innych. Zawsze to robiliśmy, więc nie było to coś dziwnego. Jednak z całowaniem  czy mówieniem bezpośrednich uczuć ,wstrzymywaliśmy się.

Reszta 1D siedziała przy Xbox’sie  i grali w jakąś durną grę.

-Kiedy będziemy na miejscu? – spytałem znudzony podróżą.

-Za jakieś 5-6 godzin, a postój będzie za godzinę – opowiedział mi wszystko wiedzący Nialler. Sapnąłem głośno i mocniej wtuliłem tors mojego chłopaka.

-Bo mnie udusisz – zajęczał Liam. Popatrzyłem na niego, miał jakiś dziwny wzrok. Od chylił głowę do tyły i odetchnął głęboko. Nie wiem po kiego grzyba na jego kolanach  leżała poduszka.

-Skoro ci przeszkadzam to położę się obok. – Tak też zrobiłem, zszedłem z niego i położyłem się na kanapie. Jednak było mi trochę twardo pod głową, więc sięgnąłem po poduszkę, którą mój chłopak miał na kolanach. Podniosłem poduchę, jednak szybko odstawiłem ją na miejsce.  

-Liam – pisnąłem. Daddy zrobił się cały czerwony, po czym zakrył twarz w dłoniach. Kiedy podniosłem poduszkę, ujrzałem dość duży namiocik, w jego spodniach. 

Jak do tond nie mieliśmy z Liamem jakiś zbliżeń, chociaż  widzieliśmy się już nago, to nigdy nie dotykaliśmy się w jakikolwiek erotyczny sposób. Payne bardzo mnie pociąga i sam nie wiem czemu, nic w tych sprawach jeszcze nie zadziałaliśmy. Hmyy.... może dzisiaj się to zmieni.  Nie mogę biedaka tak męczyć,  trzeba pomóc mu pozbyć się jego problemu w bokserkach. Uśmiechnąłem się do niego chytrze.
-Chodź!- powiedziałem stanowczo. Łapiąc go za rękę pociągnąłem go w stronę kibelka. Reszta ekipy była tak zajęta grą, że nie zwrócili na nas najmniejszej uwagi. Przynajmniej tak mi się wydaje.  
Kiedy udało mi się wepchnąć przestraszonego i podnieconego Payna do ciasnej kabiny…. c.d.n.




8 komentarzy:

  1. K.U.R.W.A *-* Wreszcie jest !!! OMG <3 Już straciłam nadzieję :-) świety :-* Czekam na kolejny <3 Kochaaam <3

    OdpowiedzUsuń
  2. O mój Boże!!!O mój Boże!!!O mój Boże!!!O mój Boże!!!O mój Boże!!!O mój Boże!!!O mój Boże!!!O mój Boże!!!O mój Boże!!! TAK, nareszcie jest jestem taka szczęśliwa....
    Ale jak można w takim momencie kończyć?! Ja tu umre zastanawiając się jak to będzie wyglądać ... Musisz jak najszybciej napisać nowy rozdział !!!!

    PS. Rozdział super ;P

    OdpowiedzUsuń
  3. ahh ten romantyczny Zayn... słodkoo :)
    No i końcowa sytuacjaa ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak zwykle kończysz w nieodpowiednim momencie -.- <3

    OdpowiedzUsuń
  5. J.A.P.I.E.R.D.O.L.E Tak to ja, ta od pierwszego komentarzu ;-) Ale tak się jaram, że muszę napisać drugi :-P Omg, no poprostu niesamowita jesteś !! <3 Ale w TAKIM MOMENCIE przerwać ?? Wchodzę sb na twojego bloga. Jak co wieczór. Właściwie to z przyzwyczajenia. Zero nadzieji na nowy rozdział. I wtedy widzę napis "oczami Liama". I takie "o kurwa, sen" *-* Kocham cb i tą historię i Ziam i wszystko <3

    OdpowiedzUsuń
  6. ;((( Nie lubie tego że masz 2 opowiadania ,rozdziałów długo nie ma

    OdpowiedzUsuń
  7. YO NIGGA ! LEGGO !

    OdpowiedzUsuń