niedziela, 14 kwietnia 2013

Rozdział 11 (Wyjaśnień ciąg dalszy)


<oczami Zayna>

-Młody wstawaj, śniadanko czeka – z błogiego sny wyrwał mnie
głos mojego przyjaciela . Obróciłem się tylko na drugi bok i
próbowałem  spać dalej, jednak nie było mi to dane, gdyż chłopak
zaczął dźgać mnie w plecy.

-Czego – warknąłem, chciałem tylko żeby dał mi spokój. Moim
planem na dzisiejszy dzień jest lenienie się w łóżku, jak tylko się
da.

-No wiesz, takim tonem, ja tu ci pyszne śniadanko zrobiłem, a ty
jak się zachowujesz. Nie ładnie Malik, nie ładnie – w końcu się
przemogłem i obróciłem się w stronę Louis.  W rękach trzymał
talerz pełen naleśników.

- Ty je zrobiłeś? – spytałem się go ,  z całych sił próbowałem się
nie śmiać. On przy kuchni, dobre sobie. Ostatnio jak próbował
zrobić sobie jajecznice , trzeba było wzywać straż pożarną, bo
spalił pół kuchni.

-Nooo… tak jakby – widziałem, że Lo się zmieszał.

-Tak jakby? Lo przecież ty nie umiesz ugotować ziemniaków, a co
dopiero zrobić naleśniki

-No, ale Harry mi pomógł i jakoś dałem radę

-Harry ci pomógł? Ciekawe

-No dobra, to ja mu pomagałem

-Pomagałeś Harremu?

-Przestaniesz mnie powtarzać?! – nie wytrzymałem i zacząłem się
śmiać

-Z czego rżysz? – powiedział obrażony

-Eh Louis, naprawdę doceniam twoje chęci, jesteś kochany. A tak
na serio to czego ode mnie chcesz?

-Nic od ciebie nie chcę. Naprawdę nie jesteś wstanie zrozumieć, że
ja jako twój przyjaciel, chciałem zrobić dla ciebie coś miłego –
spojrzałem na niego i przystawiłem palec pod oko naciągając
skórę, robiąc gest, „jeździ mi tu czołg”

-Boże Zayn, ty jesteś jakieś medium czy co . Ledwo do ciebie
przyszedłem, a ty czytasz ze mnie jak z otwartej księgi

-Za dobrze cię znam – wziąłem od chłopaka, talerz z jedzeniem i
zacząłem jeść. Byłem już za bardzo rozbudzony żeby spać. Zresztą
Tomlinson na pewno nie da mi spokoju, dopóki nie wyciągnie ode
mnie tego czegoś.

-No to dawaj, co cię tu sprowadza – chłopak położył się koło mnie
na łóżku i zrobił minkę kota ze shrecka.

-Robiliście to? – spytał się  takim tonem jakby pytał o pogodę.
Zwątpiłem czy on na pewno ma na myśli TO.

-C-co?.

-No wiesz…. –  chłopak próbował  u dawać, że robi komuś loda,
ale nie bardzo mu to wychodziło. Mój apetyt momentalnie gdzieś
wyparował, miałem ochotę schować się pod kołdrę. Nie wierze, że
on pyta się o coś takiego

-Haha, jaki śliczny buraczek z ciebie. No więc, czekam na
odpowiedź

-Pieprz się Louis

-Nie Zayn ja nie mogę, wiesz że moja dziewczyna wyjechała

-Boże..

-Tak, więc co zaszło wczoraj między wami? Rozmawialiście ze
sobą? Pogodziliście się? Pieprzyliście się? Będziecie mieć dziecko?
– patrzyłem na niego jak na debila. Czasami jest taki nie znośny…
zazwyczaj wtedy męczy Harrego,  niestety dzisiaj padło na mnie.

-Widziałem jak się zachowywaliście wczoraj na scenie. Awww, to
było takie słodkie. Tyle ziam moments na jednym występie, wasze
shipperki* i shipperzy teraz wariują. No powiedz mi
prooooszeee….

-Uspokój się trochę

-Czyli mi powiesz – nie miałem wyjścia, męczyłby mnie przez
cały dzień, żeby tylko się dowiedzieć, zresztą chciałem się komuś
wygadać i wiadomo, że to byłaby albo moja siostra albo on. Tak
więc opowiedziałem mu całą historię nie szczędząc sobie togo jak
dobry Liam był w całowaniu. Powiedziałem mu wszystko, a
chłopak słuchał z otwartą buzią. Nie mógł uwierzyć , że Payne jest
bi. Jednak życzył nam szczęścia i powiedział , że jeszcze wszystko
się ułoży. Mam nadzieję, że tak będzie.

~*~

Dwie godziny po tym jak Tommo poszedł do siebie, nastał czas
obiadu. Byłem dość głody mimo, że zjadłem parę naleśników, to
nadal czułem nie dosyt. Tak więc udałem się do wspólnej kuchni,
w której unosił się już cudowne zapach. Za pewne to Harry był ich
sprawcą. On bardzo lubił gotować, więc zawsze robił nam pyszne
obiadki.  

W kuchni byli już wszyscy. Louis szukał czegoś w lodówce. Liam
siedział przy stole i jadł swój posiłek, kiedy mnie zobaczył wesoło
się uśmiechnął  i pomachał mi na powitanie. Odwzajemniłem oba
gesty i usiadłem koło niego , gdzie czekał na mnie już gotowy
posiłek.

-Horan oddaj mi moje jedzenie!! Nie dość , że ci je zrobiłem to ty
mi jeszcze moją porcję zżerasz! – Niall jak każdego popołudnia
droczył  się z Harry. Dziwię się, że Styles jeszcze do tego nie
przywykł. W każdym razie mi to już w ogóle nie przeszkadzało i
robiłem swoje nie przejmując się tą dwójką. Po zjedzeniu obiadku,
posiedziałem jeszcze chwilę przy stole  gadająć z chłopakami .

-No chłopaki, powiecie nam w końcu o co poszło – zagadał Harry,
kiedy już przestał przejmować się Blondynkiem. Boże znowu? Czy
oni nie mają własnego życia?

-Nie ważne – powiedziałem może trochę zbyt jadowitym tonem.
Nie chciałem mu mówić, no bo po co?

-Dobra, nie chcesz to nie mów, ale nie musisz być taki nie miły –
nic więcej nie powiedziałem, nie chciałem o tym rozmawiać nie z
nimi. Wyszedłem więc z pomieszczenia nie dziękując na wet za
posiłek. Harry mnie wkurzył, bo on nie ma prawa się o to pytać,
nikt nie ma prawa. Tylko Tommo. On mnie zrozumiał nie wyśmiał.
Nawet jak go pocałowałem to nie uciekł ode mnie. On się mnie nie
brzydzi. Inni na pewno tacy wyrozumiali by nie byli.

Byłem już w połowie drogi do mojego lokum, gdy ktoś złapał mnie
za ramię, odwróciłem się pewny że to Harry i warknąłem na niego

-Styles czy ty kurwa nie rozumiesz, dwóch prostych słów!!  - Moja
pewność siebie kiedyś mnie zgubi. Oczywiście nie był to Loczek.

-Jakbyś nie pamiętał to ja mam na nazwisko Payne – powiedział
mój przyjaciel. Kurde nie chciałem na niego krzyczeć, szczególnie
na niego. Między nami nie było tak  w 100 % dobrze i wszystko się
jeszcze może rozwalić. Przestraszyłem się, że w jakiś sposób go
obraziłem i szybko zacząłem go przepraszać.

-Sorki Li, ja myślałem… - nie dane mi było dokończyć bo moje
usta zostały zamknięte przez usta Liama. Szybko oderwałem się od
niego, przerażony tym, że ktoś może nas zobaczyć.

-Co ty wyprawiasz – spytałem zaskoczony.

-Ehm… ja … no wiesz przyjaciele też się całują. Nie chwiałem,
żebyś złościł się na Loczka, on nie zrobił nic złego. Był po prostu
ciekawy

-Aha – powiedziałem nie pewnie.

-Louis i Harry też dają sobie buzi w usta, a przecież wiesz że oni są
hetero – tak Larry często zachowuję się dosyć dwuznacznie, ale
nigdy tak naprawdę się nie przylizali, przynajmniej nie tak jak ja to
robiłem wczoraj z Liamem.

- Nie wiem czy wierz, ale dzisiaj nie mamy wolnego dnia, jak było
to na początku planowane. Simon zmienił zdanie i mamy mieć  trzy
dodatkowe wywiady

-Aż trzy!! Nie!!

-No niestety tak. Pierwszy jest za godzinę, więc powinniśmy się już
zbierać. A i Zayn proszę cię niezłość się więcej na niego, on nie
jest niczego świadomy

-Tsaa, postaram się – Laim znów musnął moje usta, ale tym razem
bardzo delikatnie, powiedział na koniec ‘pa’ i poszedł sobie. Boziu.
Czy moje życie może być normalne – mam przyjaciela od
całowania, super.


_______________________________________________________________________________

*Jak nie wiecie co to jest to wrzućcie sobie słowo shipper w google, tam wszystko jest wytłumaczone.

Rozdział pisałam tak na szybko i nie za bardzo go sprawdzałam. Jeśli są jakieś błędy to  z góry przepraszam, a i wszelkie poprawki z waszej strony mile widziane, nie miałam czasu sprawdzać a bardzo chciałam go dodać, więc oto jest. Nie jestem z niego dumna, bo taki nudnawy mi się wydaje.

7 komentarzy:

  1. Oj tam, oj tam, jest jaki jest, mi się podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Taaaaaki cudowny
    Ale niech Liam wreszcie się zdecyduje bo Zayn jeszcze w depresję wpadnie xd

    OdpowiedzUsuń
  3. Ziam jest taki uroczy *-* Niech całują się częściej xD

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale słodkoo ♥ Pisz dalej, jestes świetna!!! ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo fajny, czekam na nastepny rozdział =)

    OdpowiedzUsuń
  6. KIEDY NASTĘPNY?!?!?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem w trakcie pisania i jak dobrze wyjdzie to dzisiaj wieczorem (lub w nocy) go dodam.

      Usuń