<oczami Zayna>
Liam całuje świetnie po prostu bosko. Wiele razy
wyobrażałem
sobie, że z nim to robię i mogę śmiało stwierdzić, że w realu jest
dużo lepszy.
Staliśmy na środku salonu przyklejenie do siebie.
Moje ręce
błądziły po jego plecach, a on nadal trzymał moją twarz. Nasze
języki
wiły się w cudownym tańcu. Wszystko inne nie miało
znaczenie, nawet jeśli ktoś
by tu wszedł nie przejął bym się tym.
Teraz liczył się tylko ja i on.
W końcu musieliśmy oderwać się od siebie by
zaczerpnąć
powietrza. Spojrzeliśmy sobie
w ocz. Wszystko było takie nie
realne, zbyt piękne. Zatonąłem w jego
czekoladowych oczach,
wybaczając mu wszystko co zrobił ostatnimi czasy.
Zacząłem go scałowywać, najpierw od twarzy, by po
chwili
zjechać niżej na jego szyję. Zatrzymałem się w jednym miejscu i
zacząłem
ssać i podgryza jego skórę. Czułem jak chłopak drży pod
moim dotykiem. Zamknął
oczy i odchylił głowę do tyłu by dać mi
więcej miejsca.
-Zayn… ja … my … nie możemy tego robić – powiedział
bardzo
wolno, nie otwierając oczu. Nie zważałem na to i dalej robiłem
swoje,
tylko tym razem zatrzymałem się na jego obojczyku.
Czułem jak rośnie we mnie
podniecenie, miałem ochotę rzucić się
na niego, pozbawić go ubrań tu i teraz.
Jednak starałem się
opanować, mimo wszystko
jesteśmy w salonie i w każdej chwili
ktoś może tu wejść. Liam zaczął
cicho pojękiwać. Podobało mu się
to. Nagle chłopak popchnął mnie na ścianę,
doskoczył do mnie i
wbił się w moje usta. Czułem jak napiera na mnie całym
swoim
ciałem. Jego twardy penis otarł się o moją erekcję. Automatycznie
zacząłem wykonywać ruch biodrami.
<Oczami menadżera>
Kiedy Liam poprosił mnie, żebym na chwilę zostawił
ich samych
oczywiście, że wyszedłem z pokoju. Musiałem jednak wiedzieć co
się
tak naprawdę miedzy nimi dzieje, tak więc przystanąłem koło
drzwi do salony i
nasłuchiwałem. Nie wiele z tego rozumiałem,
słyszałem jakieś rozmowy, ale
konkretnych słów za dużo nie dało
się zrozumieć.
W pewnej chwili Malik zaczął wydzierać się na Payna
i nie było by
w tym nic dziwnego gdyby nie to, że przez następne 10 min nie
słyszałem zupełnie nic.
Hm Zayn chyba nic nie zrobił Liamowi. Prawda?
Chcąc nie chcąc
musiałem tam wejść i zobaczyć co się dzieje.
Powoli na paluszkach wszedłem
do pokoju. To co zobaczyłem…
rany Malik naprawdę potrafi zaskakiwać.
Chłopcy stali przy ścianie przyklejenie do siebie,
namiętnie się
całując. Obrzydliwe. Nie chcąc dłużej na to patrzeć powiedziałem
pierwszą myśl jaka mi przyszła do głowy
-Chłopcy przepraszam, że przerywał wam te jakże ‘cudowną’
chwilę, ale za chwilę macie koncert i powinniście się już zbierać –
chłopcy szybko odskoczyli od siebie.
Popatrzyli na mnie
zdezorientowani i na ich twarzach pojawił się dorodny
rumieniec.
Widać było, że zupełnie nie wiedzieli co się dookoła nich
dzieje.
Stali ciągle w jednym miejscu,
gapiąc się na mnie z dziwnym
wyrazem twarzy. Westchnąłem cicho.
-Idę powiedzieć reszcie, że zaraz jedziemy, a wy się
ogarnijcie i
czekajcie przy wejściu – poleciłem im. Payne jakby się otrząsnął
zaczął coś gadać, chodząc we wszystkie możliwe kierunki.
-Tak jasne, tylko pójdę do łazienki, albo może
najpierw do pokoju
chociaż nie sikać mi się chce, ale bez sensu i tak muszę wziąć
ubrania, ale chyba nie wytrzymam, bez sensu przecież grzebień
mam u siebie a
muszę się uczesać…- chodził w te i z powrotem nie
mogąc się zdecydować gdzie ma
iść. Malik tylko stał i się patrzył
co wyprawia jego przyjaciel.
-To ja idę do siebie – powiedział cichutko mulat i
ruszył w
kierunku swojego lokum. Nieszczęście, że akurat Liam krążąc
wciąż po
salonie, poszedł dokładnie tam gdzie on i obaj się
zderzyli, lądując na
podłodze. Pokręciłem z nie dowierzaniem
głową.
-Oj dzieci, dzieci… - rzekłem i wyszedłem.
<oczami Zayna>
- Liam możesz, ze mnie zejść – powiedziałem, gdy
menadżer się
ulotnił.
Chłopak powoli się ze mnie wyczołgał. Usiadł na
podłodze.
Pocierał swoją dłonią przedranie,
krzywiąc się przy tym.
Uklęknąłem przy nim i delikatnie wziąłem jego
rękę, aby ją
pooglądać.
-Bardzo boli?
-Nie jest tak źle
-Może pójść po kogoś?
-Nie trzeba. Wydaje mi się, że to nic poważnego
-Mam nadzieję – po moich słowach, zapanowała
niezręczna cisza,
chciałem coś powiedzieć, ale nie wiedziałem co. Wstałem więc
i
już chciałem wyjść z pomieszczenia, gdy zatrzymał mnie jego głos.
-Wiesz, że to nie powinno się dziać…. kurwa podobało
mi się to…
to przed chwilą , ale ja mam Danielle nie zostawię jej – patrzyłem
na
niego jak na idiotę. Nie wierzę, że on to znowu robi. On się
najnormalniej w
świecie mną bawi.
-CZEMU TY MI TO ROBISZ?!!- wydzierałem się, miałem
to
gdzieś, że wszyscy mnie słyszą. Może to i dobrze, tak niech
wszyscy słyszą
jakim on jest wielkim chujem.
-Lubisz bawić się ludźmi, prawda? Danielle pewnie też
jest twoją
zabawką, ale ci się znudziła i teraz zająłeś się mną?!!!
-Z, uspokój się i nie krzycz – poprosił mnie a ja go wyśmiałem
-Ha, nawet nie próbujesz zaprzeczać!!
-To nie tak. Ja kocham cię…- drugie zdanie
powiedział szepnę, a
głos mu się łamał.
-To jest tak cholernie trudne, a ty tego
nie ułatwiasz. Kocham
ciebie i Daniell. Nie umiem tego zrozumieć. Zawsze
akceptowałem
to, że jestem biseksualny, ale nigdy nie czułem czegoś takiego do
chłopaka.
To jest takie dziwne. Zawsze było to
tylko pożądanie
cielesne. Kiedy patrzę na ciebie jak się uśmiechasz uśmiecham
się
razem z tobą, kiedy ci smutno chcę cie pocieszyć, chciałbym być
zawsze przy
tobie i nie opuszczać cię nawet na minutę. Jednak nie
umiem się do ciebie
zbliżyć, bo się boje. A do tego jeszcze Daniell,
czuję się przy niej tak samo,
tylko z tą różnicą, że potrawie przy
niej normalnie funkcjonować. Ostatnio,
przechodziłem przez
trudny okres i wiem, że najmilszy nie byłem. Oddaliłem się
od niej,
jak i od ciebie. Zrozumiem
jeśli mnie znienawidzisz, jeśli już tego
nie zrobiłeś – chłopak mówił, a ja
słuchałem go z otwartą buzią.
Nadal byłem na niego zły, ale trochę w mniejszym
stopniu. Może
to dziwne, ale wierzyłem mu. Jakoś czułem, że mówi prawdę.
-Nie nienawidzę cię - warknąłem oschle. Liam patrzył na mnie
tymi brązowymi ślepkami.
-Ja czuję to samo, Liam. Kocham cię
~*~
Jak się okazało nasz menadżer trochę
przesadził, mówiąc że mamy
koncert i powinniśmy się już zbierać. Mieliśmy
jeszcze kupę czasu.
Oczywiście, przeznaczyłem go na poważną rozmowę z Liamem,
po
tym jak chwilę ochłonęliśmy (daliśmy sobie chwilę przerwy, aby
na spokojnie
wszystko przemyśleć i pozbyć się negatywnych
emocji), poszliśmy do jego pokoju
i zaczęła się rozmowa. Jestem
totalnie zszokowany tym, że on jest bi. Nigdy nie
wydawał się taki.
W każdym razie. Mimo, że obydwaj czujem coś więcej do siebie
nie jesteśmy razem. On nadal jest z Danielle. Postanowiliśmy, że
zachowamy się
jak dorośli i wrócimy do starych relacji. Trochę
zajęło poukładanie sobie tego wszystkiego
w głowie, ale po wielu
tłumaczeniach
Liama, jakoś dałem radę. Nadal jestem na niego zły,
że zachowywał się tak a nie
inaczej ostatnimi czasy. Ciągle mnie
przepraszał, mimo że nie jestem w stanie
zrozumieć, to
wybaczyłem mu. Jego przepraszające i pełne pokory oczy,
namówiły mnie
do tego.
Wiem, że jestem okropny, ale cieszę się jak głupi z tego
wszystkiego. Liam mnie kocha i to jest najważniejsze. Co z tego
wyniknie, nie
wiem. Możliwe, że nigdy nie będziemy razem.
~
Dzisiejszy koncert był najlepszym jaki kiedykolwiek
przeżyłem.
Fanki i fani byli po prostu nieziemscy. Atmosfera w ogóle taka
przyjemna. Ciągle z Liamem wygłupialiśmy się, było ekstra. Kiedy
przez Twitera
fani spytali nas którą postacią z serialu FRIENDS,
chcieliśmy być odpowiedziałem
że Reachel, na to Liam popatrzył
się na mnie chwilę się zastanowił i powiedział
że Ross. Nie wierzę,
że on to powiedział i to przy wszystkich. Przecież Reachel
i Ross w
tym serialu są parą!!* Ale i tak nie to było najlepsze. Po tym Payne
podszedł
do mnie i mnie przytulił. Na scenie! Przy fanach!
To było naprawdę cudowne z jego strony. Dobrze jest
widzieć, że
odzyskałem swojego starego Liama.
*Taka sytuacja naprawdę miała miejsce. Odbyła się
ona 09/04/2013
No to dziesiątkę mam za sobą. Nie długo
mam egzaminy gimnazjalne (23,24,25 kwietnia) i muszę wsiąść się do powtarzania,
także nie będę miała czasu pisać. Od razu po testach 'uciekam' ze szkoły i jadę na
tydzień nad może i tam nie będę miała komputera, więc rozdziału tak szybko nie
będzie.






Nie wiem co napisać ;D
OdpowiedzUsuńSię porobiło... w każdym razie podoba mi się, bardzo mi się podoba ;)
Mhm bardzo genialny rozdział :D I pocieszę cię ja też mam egzaminy :( powodzenia na egzaminach :D buziak :P
OdpowiedzUsuńOjoj jak słodko *-*
OdpowiedzUsuńMrrr... ♥
OdpowiedzUsuń