Wszedłem na lotnisko i zacząłem szukać przyjaciół. Mam nadzieję, że nie będę musiał czekać na nich za długo, zawsze się spóźniają, a ja później muszę za nich się tłumaczyć menadżerom. Nienawidziłem ich za to, ale za to mógłbym wymienić tysiące powodów dla których ich uwielbiam i kocham jak braci.
Spojrzałem zza siebie i ujrzałem Zayn'a. Stał sam, jego głowa obracała się w wszystkich możliwych kierunkach. Wyglądał jak takie małe zagubione dziecko. Zrobiło mi się go okropnie żal. Biedy chłopak, nie mogę uwierzyć, że się rozstali z Periee. Malik nic nam o tym nie mówił, ale w intrenecie nieźle o tym huczy. Sam nawet o tym napisał na twiterze . Próbowałem do niego dzwonił, lecz nie odbierał. Bidok musi być nieźle załamany.
Podszedłem do niego, stał do mnie tyłem, więc mnie nie widział. Zlustrowałem jego sylwetkę. Ma naprawdę piękne ciało-Pomyślałem. Nie czekałem dłużej, chciałem już dać Zayn’owi znać, że tu jestem i wspieram go. Chciałem po prostu sprawić by poczuł się lepiej. W końcu byłem Bigg Daddy’m. Musiałem spełnić swój obowiązek. Położyłem swoje ręce na jego pasie.
-Tęskniłem-powiedziałem cicho. Poczułem jak lekko podskakuje z zaskoczenia. Odwrócił się i popatrzył się na mnie jakby zobaczył ducha. Przytuliłem się do niego, aby dodać mu otuchy. Mulat wtulił się we mnie. Staliśmy tak chwilę nic nie mówiąc, jednak z czasem zacząłem czuć na sobie dziwne spojrzenia. No tak ciekawie musiało wyglądać, jak dwóch mężczyzn przytula się do siebie na środku lotniska. Pewnie sporo osób wzięło nas za parę. A przecież, ani ja, ani Zayn nie jesteśmy gejami.
Po chwili chłopak odsunął się ode mnie. Na jego twarzy zawitał piękny rumieniec, chyba do niego też dotarło, że to nie jest najlepsze miejsce na takie czynności.
-Współczuję stary, naprawdę współczuję, nie wierzę że ona ciebie mogła zostawić. Nigdy nie zasługiwała na ciebie.
- O-o czym ty mówisz?
-O tobie i Periee.
-A no tak. Ona mnie nie rzuciła, to była wspólna decyzja.- powiedział nie pewnym głosem. Widać było, że kłamał. To było dziwne. Nigdy nie umiałem rozróżnić czy mówi prawdę czy nie. Z resztą chłopaków szło gładko, ale jego nigdy nie umiałem rozszyfrować. A teraz, teraz nie miałem z tym najmniejszego problemu. Przyjrzałem się jego twarzy. Widać było na niej zaskoczenie i strach jakby się czegoś bał. Popatrzyłem na oczy. Które są naprawdę urokliwe. Brązowe tak samo jak moje. Ale jego są znacznie ładniejsze. Przez chwilę zatopiłem się w tych tęczówkach. Boże co za piękności, a ta twarz piękne męskie rysy i lekki zarost. Zayn jest naprawdę piękny,
-Wyrazy Współczucia Zayn… a Liam przestań tak się ślinić ludzie patrzą.-Z transu wyrwał mnie głos Niall’a. Nawet nie wiem jak on się tu znalazł tak szybko.
-Harry już jest, poszedł do ubikacji ale zaraz do nas dołączy. A na Louis'a musimy jeszcze trochę poczekać samolot się spóźnia. A tak w ogóle to cześć. -Niall gadał jak nakręcony, widać było, że ma dobry humor. Może wykupił sobie jakąś restaurację. Nie wiem co jeszcze oprócz jedzenia mogło by go wprawić w tak dobry nastrój.
<oczami Zayn'>
Kiedy wreszcie Louis przyleciał, zgromadziła się koło nas spora grupka fanek. Lepiej by było, gdyby każdy sam udał się na ustalone miejsce. No ale cóż ja o wszystkim nie decyduję. Większość dziewczyn które do mnie podbiegały po autograf, mówiły mi jak strasznie mi współczują po 30min czekania na Lou miałem tego po uszy dość. Wszystkie fanki krzyczały, skakały, piszczały. Miałem okropną ochotę przywalić co nie której. Ale jakoś się powstrzymałem. Kiedy juz byliśmy wszyscy razem, udaliśmy się do busika. Chłopaki zachowywali się w stosunku do mnie jak te dziewczyny na lotnisku. Wszyscy robili koło mnie tyle zamieszania a wszystko przez te głupie rozstanie.
Po powrocie od Paula, pojechaliśmy do naszego nowego miejsca zamieszkania, czyli hotelu. Dostaliśmy pokoje 2 i 3 osobowe. Harry z Louis’em wzięli dwójkę, więc ja miałem pokój z Daddy’m i Głodomorkiem. Zazwyczaj dostajemy jedynki, ale taki obrót sytuacji jak najbardziej mi pasował. Będę mógł gapić się na niego kiedy będzie spał.
Po wzięciu kluczy z recepcji, pobiegłem do pokoju. Chciałem jak najszybciej się w nim znaleźć, aby wybrać dobre łóżko. W pokoju stały 3 wyrka. Wszystkie było pod ścianą położone równolegle do siebie. Wybrałem to po środku. Gdybym wybrał te po lewej lub prawej, nie miał bym pewności, że Liam wybierze to łóżku koło mnie. Tak to mam pewność, że koło mnie będzie spał pewien przystojniak. Po pożyłem się na wyrku, było dość wygodne. Choć nie pobije tego, które mam w domu. Zrobiło mi się przyjemnie i sennie. Obróciłem się i spróbowałem zasnąć.
-Ja biorę te po lewej! – Usłyszałem krzyk Nallia, wbiegającego do pokoju. Po chwili do nas dołączył też Liam z zrzedniętą miną.
-No pięknie, dostałem najgorsze. – Wyżalił się nam. Ja uśmiechnąłem się zwycięsko.
-Trzeba było przyjść wcześniej.- Stwierdziłem, po czym kilkakrotnie poruszałem brwiami.
-Ta. Chciałem ale szukałem klucza. Recepcjonistka strasznie długo go szukała. Nie mogła go znaleźć i myślała że go zgubiła. Po 15 nim przypomniała sobie, że tobie już dawała. Tak więc drodzy panowie mamy tylko jeden klucz i ja się nim zaopiekuje bo znając was to pewnie zaraz go zgubicie.
- Super. Łazienkę też mamy wspólną.- Wtrącił się nagle Niall. Chłopaki spojrzeli na mnie i posmutnieli.
- No to pięknie. I proszę cię Zayn jak będziesz się kopał czy robił inne rzeczy w łazience to staraj się streszczać . Już raz miałem z tobą pokój i nie zdążyłem się raz wykapać na jeden wywiad przez ciebie.
- Oj nie przesadzaj tak. Raz się zdarzyło i teraz będziesz mi to wypominał. – Trochę mnie to zezłościło, jeszcze 30 min temu chodził przymnie jak na szpilkach, żebym tylko czuł się dobrze. A teraz już mi wypomina rzeczy z przed roku.
- Ej Liam jak ci tak na czasie zależy to może bierzcie prysznic razem. Na pewno będzie szybciej.- Usłyszałem głos blondyna, a serce gwałtownie mi podskoczyło. Nie powiem ten pomysł przypadł mi do gustu. Ja i Daddy nadzy w ciasnej kabinie…Sama myśl nieźle mnie podnieciła. Miałem na sobie spodnie dresowe i trochę się przestraszyłem, że będzie widać moją erekcję, dlatego też usiadłem po turecku i zakryłem się poduszką.
-Może to nie jest taki zły pomysł- Powiedział Liam po czym zaczął się śmiać jak głupi, Niall do niego dołączył, a moja twarz przybrała kolor dojrzałego pomidora natomiast mój penis podniósł się jeszcze bardziej. Uff jak to dobrze, że wziąłem poduszkę. Dopiero by było gdyby to zobaczyli.
Gdy chłopaki ogarnęli się po głupawce, stwierdzili że idą do sklepu po coś do jedzenia. Ja niestety nie mogłem wstać przy nich. Więc nie poszedłem z nimi.
---------------------------------------------------------------------------------
Leżałem już sam w pokoju prze około półtorej godziny i nie mogłem się nadziwić co można tyle robić w sklepie spożywczym. Mam nadzieję, że są tam tylko na zakupach i nie robią tam żadnych dziwnych rzeczy. Najlepszym wyjściem by było jakby źle się ukrywali i po prostu fanki ich dorwały. Tak to na pewno przez to . –pomyślałem, jednak szybko odrzuciłem tę myśl, pewnie po prostu dobrze się bawią są teraz razem i jest im dobrze. A ja leże samotnie. Życie jest okropne. Zrobiło mi się okropnie smutnie, mój Daddy mnie zostawił –samego. Przecież dobrze wiedział, ze do Larrego nie pójdę. Jak ci dwaj są razem , to im się nie przeszkadza, Bardzo nie lubią jak im się przerywa ich ‘wspólne chwile’. Nikt z nas nie wiem co oni t wtedy robią, ale nie wnikam ich sprawa.
-Oh Proszę cię.-Znowu krzyki, czyli już przyszli. Podniosłem się z łóżka. Zobaczyłem jak moi współlokatorowie wchodzą do pokoju. Niall bym widocznie wściekły. Zaczęli się o coś kłócić. Dokładnie nie wiem o co . Z ich dzikich wrzasków dosłyszałem tylko tyle, że Niall nie zdążył coś kupić ( jakiś swój przysmak) , bo Liam’owi bardzo się spieszyło. W duchu się uśmiechnąłem. Wiem że to złe ale bardzo cieszyłem , że nie spędzili tych wspólnych chwil przyjemnie. Teraz mogłem zająć się pocieszaniem Liam’a. Wiem jestem okropny –Mówiłem w myślach sam do siebie.
Krzyki robiły się coraz bardziej nieznośne. Chłopakom z pokoju obok też zaczęły one przeszkadzać i w końcu się do nas pofatygowali, aby ich uciszyć.
-Ej. Spokojnie chłopaki. Co się stało?- Louis, podszedł do Niall’a i położył mu rękę na ramieniu, aby go uspokoić.
-Mamy wynajętą świetlice. A ja wziąłem parę filmów, jak chcecie trochę się wyluzować. To zapraszam.- Zaproponował. Wszystkim ten pomysł się spodobał i 10 min później byliśmy na miejscy. Świetlica nie była zbyt duża, ale dla naszej 5 idealna. Była tam kanapa i dwa fotele. Usiadłem na kanapie, chciałem mieć jak najlepsze miejsce do oglądania. Louis dobrał się do odtwarzacza i próbował go uruchomić. Harry usiadł na kanapie obok mnie, a Niall z przekąskami koło Loczka. Czekałem na to co zrobi Liam, lecz on jak na złość stwierdził , że musi iść do toalety. Nie czekaliśmy z nim na odpalenie filmu, bo pono już go oglądał. Jak się okazało Lou wybrał jakąś przygotówkę. Nie kręciły mnie jakoś specjalnie takie filmy, ale chciałem spędzić trochę czasu, ze swoimi przyjaciółmi. Po chwili dołączył do nas Daddy. Na moje szczęście usiadł koło mnie. Przez pierwsze pół godziny wszyscy oglądaliśmy w skupieniu, od czasu do czasu coś przegryzając. Później wszystkim film zaczął się nudzić. Larry i Niall zaczęli się rzucać popcornem.
-Zayn. Wszystko w porządku?- spytał mnie mój ukochany. Patrzył się na mnie wesoło, jednak w jego oczach było można dostrzec też troskę. Kiwnąłem mu głową, że wszystko ok.
-No bo wiesz martwiłem się o ciebie. Zostawiliśmy cię samego, a powinienem być przy tobie. Dopiero co zerwałeś z Periee. Nie powinienem cię opuszczać w takich chwilach. Przepraszam cię. – był zły na siebie. Nie mogę uwierzyć, że on się tak o mnie troszczy i jak tu go nie kochać.
-Wszystko w jak najlepszym porządku. Naprawdę nie cierpię po tym rozstaniu. Może to trochę dziwne, ale na prawdę jest ok-Odpowiedziałem. I uśmiechnąłem się do niego.
-Mam tylko malutką prośbę.
-Jaką?
-Mogę się do ciebie przytulić, ta kanapa jest wyjątkowo nie wygodna.- Cały czas miałem na to ochotę, więc chciałem skorzystać z okazji. Liam nic nie powiedział. Rozłożył tylko ręce, dając mi znać abym się wtulił. Położyłem się na jego wyrzeźbionym torsie. Nie trudno się dziwić, on bardzo dużo trenuje.
<Oczami Liam’a>
Film właśnie się skończył, a ja siedziałem na kanapie z śpiącym Mulatem na kolanach. Reszta chłopaków już zbierała się do swoich pokoi. Zayn spał tak słodko, że nie miałem serca go budzić. Pożegnałem więc chłopaków, wyjąłem słuchawki i puściłem jakąś muzykę. Popatrzyłem się w jego piękną twarz. Nie mogłem się przeć jego urokowi i lekko musnąłem ją swoją ręką. Była bardzo przyjemna w dotyku. Zjechałem ręką nieco niżej, dotknąłem jego warg.. pełnych cudownych warg. Przez chwilę zastanawiałem się jak one smakują ..Boże człowieku o czym ty myślisz, zachwycasz się twoim kumplem. Podskoczyłem gwałtownie gdy dotarło do mnie co robię, przez co obudziłem Zayn’a.
-Gdzie jest reszta?-Spytał zaspany, cały czas leżąc mi na kolanach.
-Poszli do siebie. A ty zasnąłeś i nie chciałem cię budzić.... Naprawdę słodko spałeś. –Nie mogłem się powstrzymać by my tego nie powiedzieć. Wiedziałem, że to jak o nim myślę jest złe, no bo przecież nie jestem gejem i mam dziewczynę, którą naprawdę kocham.
-Emh. Przepraszam.- Mrukną zażenowany i zrobił się cały czerwony. Uwielbiałem kiedy to robił, wyglądał tak niewinnie i słodko.
-Liam?
- Co?
-Zabierzesz tą rękę?-
-ohh- Całkiem o niej zapomniałem, zrobiło mi się głupio. Zayn wstał z moich kolan i przeciągnął się.
-wiesz ja już się wyspałem, to pewnie przez tą wygodą poduszkę- powiedział i obaj zachichotaliśmy. Bo jego poduszką były moje kolana.
- Nie masz ochoty pograć w bilarda ja teraz nie zasnę, a samemu grać do nie to samo.- Popatrzyłem na zegarem, była 00:00. Jutro mamy koncert więc nie możemy za długo balować, chociaż pewnie nic by się nie stało jakbyśmy godzinkę pograli. A mnie też jakoś nie specjalnie ciągnęło do łóżka.
-Jasne, czemu nie.- bilard był w stołówce, więc było ryzyko, że ktoś nas tam dopadnie, ale miałem nadzieję że jest już na tyle późno, że nikomu nie będzie się chciało tu schodzić. A swoją drogą jest to dosyć dziwne miejsce na takie gry.
<oczami Zayn’a>
-Proszę przestań!- wydzierałem się najgłośniej jak potrawie.
-Pomocy, ratunku!!-Wykrzyczałem, chciałem, że by przestał lecz on nie wzruszony dalej kontynuował swoje tortury.
- Liam…haha… ja cię.. haha.. zabiję…hahaha.- Bardzo dobrze wiedział, że mam łaskotki i wykorzystywał ten fakt zawsze jak mieliśmy problem z ustaleniem ‘kto ma rację’. Tym razem poszło o to że podczas gry pomylił się i wrzucił moją kulę* i jeszcze chciał za to punkty. Sprzeciwiłem się mu i przez to wylądowałem na podłodze zalany łzami od śmiechu.
-p-r-e-t-a-ń-wysapałem ostatkiem sił i o dziwo poskutkowało Payne przestał mnie męczyć.
-Ok, ale jak przyznasz, że wygrałem i nie drzyj się tak jeszcze ktoś usłyszy.- Powiedział z tak uradowanym wyrazem twarzy jakiego dawno nie widziałem. Miał niezła zabawę znęcając się nade mną.
-Nigdy- Powiedziałem i od razu tego pożałowałem. Liam znów rzucił się na mnie. Zacząłem się, wić ,kręcić, kopać. Próbowałem zrobić wszystko byle tylko dał mi spokój. Jedna ręką trawiłem go dosyć w żebra i chyba trochę za mocno bo Daddy upadł ma mnie wydając siebie ciche ‘ohhm’. Nie czułem już łaskotek, za to czułem aż nazbyt wyraźnie przygniatające mnie ciało Liam’a. Był BARDZO blisko mnie. Podobało mi się to że czuję go na sobie, ale obawiałem się że mogę nie wytrzymać tego i stanie się coś bardzo złego.
-Oh, czemu mnie bijesz, co ja ci zrobiłem.-Podniósł się na rękach tak, że jego twarz była nad moją.
- Głupie pytanie-starałem się powiedzieć to jak najnormalniej, ale nie wiem czy mi to wyszło. Jego usta znajdujące się tuż nad moimi, okropnie mnie rozpraszały.
-Zostaw go zboczeńcu!!- Usłyszeliśmy za sobą krzyki. Liam nie zrzedł za mnie, ciągle był tak niebezpiecznie blisko. Zobaczyłem trzy postacie biegnące w naszym kierunku. Jeden z nich zatrzymał się nagle. Nie widziałem kto to był, Liam wszystko mi zasłaniał. Dwie pozostałe osoby także się zatrzymały.
-ee..chłopaki co wy robicie?- spytał nas znajomy głos, Payne zrzedł ze mnie odsłaniając mi widok. Zobaczyłem trójkę naszych przyjaciół, patrzącą się na nas z osłupieniem. Louis który stał najdalej trzymał lampkę mocną w taki sposób jakby chciał nią w coś przyłożyć. Niall stał z Harry’m jakieś 3 metry ode mnie. Nagle wszyscy burknęli śmiechem, oczywiście nie wliczając mnie i Liam’a.
- wow. Od dawna ze sobą kręcicie.
-Hehe. Ja tu myślałem że ktoś cię krzywdzi?
-W sumie to on był molestowany, więc chyba też się zalicza.
- No nie wiem wyglądał jakby mu się to podobało.
- Ładnie razem wyglądacie.
-Trzeba było nas uprzedzić że chcecie trochę poświntuszyć, nieźle nas przestraszyliście tymi krzykami.- Niall, Louis i Harry przekrzykiwali sami siebie wygłaszając zaczepki z naszym kierunku a głownie do mnie bo to ja tak krzyczałem. Przez 10 dobrych minut pozwoliliśmy im na wykłaszanie swoich komentarzy.
-Dobra dajcie se już siana. -Payne zaczął nas tłumaczyć. Dałem mu wolną rękę mnie i tak by nie słuchali.
-A tak na serio to co się tu stało, nawet nie wiesz jak się przestraszyłem.- Widać było, że nie wzięli do siebie teko co przed chwilą zobaczyli (i usłyszeli).
-Graliśmy sobie, ale oczywiście Zayn nie znał zasad, wykłócał się ze mną że niby złą kule wbiłem. To mu pokazałem że mam rację i zacząłem go łaskotać. I ot to cała historia.
- aha. Wszystkich pobudziliście w hotelu nawet ludzie powychodzili z pokoi aby zobaczyć co się stało. Josch zajął się uspokojeniem ludzi a my poszliśmy zobaczyć co się stało i...
-..I uratować mnie lampką nocną?- Wtrąciłem się w wypowiedź Louis’a. Ten parsknąłem śmiechem.
- Dobra koniec tego dobrego , trzeba zbierać się już jest 2:00 juro my koncert pamiętacie!?-Daddy ziewnął i poszedł do pokoju. Wszyscy zgodziliśmy się z nim i powędrowaliśmy do siebie. Byłem zmęczony. Cholernie chciało mi się spać. Wszytko było to winą Payne bo to on się tak na dem mną znęcał. Ale mimo to bardzo dobrze się dzisiaj bawiłem. Przeciecz nawet spałem z Liam'em, w sumie to na nim, ale to też się liczy.
_____________________________________________________________________
Za błędy interpunkcyjne i ortograficzne ogromnie przepraszam. Żadna z tych rzeczy nie była nigdy moją dobrą stroną.
Dziękuję wam za komentarze wasza opinia jest dla mnie bardzo ważna. Nie wiem kiedy dodam następny rozdział, w tym tygodniu mam bardzo dużo nauki, więc jak już to następna część ukarze się dopiero po 13(w styczniu).
Mam nadzieję że rozdział wam się spodobał.
Marcia
Błędami się nie przejmuj! Jak to mówią- liczy się wnętrze a nie opakowanie. Kiedyś też robiłam dużo błędów. Co do opowiadania, Liam i Zayn "pragną się" ale żaden niechce zrobić pierwszego kroku.
OdpowiedzUsuńCzekam na next!
http://we-london-love.blogspot.com/
podoba mi się ;)
OdpowiedzUsuńGratulacje! nominowałam cie do Liebster Awards! więcej info tu: http://narry-storan.blogspot.com/ :>
OdpowiedzUsuń