sobota, 26 stycznia 2013

Rozdział 4 (Ona)


Nareszcie jest!
Przepraszam, że tak długo nie dodawałam rozdziału, ale nie miałam czasu go napisać. Nałożyło się wiele spraw. Najpierw w szkole wszyscy naraz przypomnieli sobie, że muszą nam zrobić jakieś głupie testy, później dopadła mnie choroba i nie byłam wstanie pisać .W każdym razie rozdział jest i mam nadzieję, że jako tako mi wyszedł.
Aha następny będzie dopiero (koło 11-14) w lutym. Od dzisiaj mam ferie,  mam zaplanowane obozy i nie będzie mnie w domu = brak dostępu do internatu.

 __________________________________________________

<oczami Zayn’a>
(Niemcy; tydzień po wypadku przy bilardzie; Ten sam hotel)

Spałem sobie z smacznie, gdy ktoś bezczelnie zaczął się śmiać. Nie chciało mi się jeszcze wstawać. Jednak śmiech stawał się coraz bardziej nie znośny. Leniwie otworzyłem jedno oko. Przekląłem w duchy, gdy zobaczyłem ostre światło. Chłopaki nie zasłonili żaluzji. Cudownie. Otworzyłem drugie oko. Ale nie wiele to dało bo nadal nic nie wiedziałem. Przetarłem oczy rękom. Po chwili moje oczęta przyzwyczaiły się do światła, jednak to co ujrzałem przyprawiły mnie o  mały atak serca.
-Oh, obudziliśmy cię?- Spytał mnie dobrze znany mi damski głos. Boże co to za pytanie „Obudziliśmy cię’’, oczywiście że mnie obudzili. Tym śmiechem można by umarlaka przebudzić! Wstałem z łóżka już całkiem przebudzony, nie chciało mi się już spać za to miałem ochotę porozwalać wszystko dookoła. Co TA osoba robi w moim pokoju!? Jak on śmie być tak bezczelnym i JĄ ty przyprowadzać!? Mógł się chodziarz o zgodę spytać, albo przynajmniej, mnie o tym poinformować. Ja go zatłukę łeb mu rozwalę, poćwiartuję na kawałki…Nie stop co ja bredzę przecież ja go nie mogę zabić, za bardzo go kocham, nie przeżyłbym bez niego.
-Nic się nie stało.- Odpowiedziałem na wcześniej zadane pytanie.
-Przepraszam, nie mieliśmy się gdzie podziać a Danielle dopiero co przyjechała. Była zmęczona i musiała chwilę odsapnąć. Jeszcze raz przepraszam.- Liam odezwał się do mnie dziś pierwszy raz. Siedziała na swoim wyrku, przytulony do swej dziewczyny. Obydwoje uśmiechali się. Widać po nich było że bardzo się za sobą stęsknili.
-Wiesz co, ja już odpoczęłam, więc ja z Liasiem pójdziemy się przejść żeby ci nie przeszkadzać.-Chryste, czy ona musi na niego tak mówić, Liaś ? Serio? Brzmi to tak słodko, że aż mi się rzygać chce
-Nie trzeba, przez czyjeś śmiechy, już mi się spać nie chce.-Odparłem chłodno, mam nadzieje że to wyczuła. Chciałem żeby jej się zrobiło głupio. Wiem jestem okropny. Ja po prosty nie mogę znieść myśli, że ona go ma i będzie mieć. A mi nigdy to nie będzie dane. Oh, może gdybym był dziewczyną maiłbym jakiekolwiek szanse. Jednak los chciał inaczej i urodziłem się chłopcem.
Nie miałem więcej ochoty przyglądać się szczęśliwej parze, więc zabrałem jakieś ubrania i poszedłem do królestwa Larry’ego. Mam tylko nadzieję, iż pozwolą mi się u nich ogarnąć. Stanąłem przed ich drzwiami i zapukałem. Po chwili usłyszałem ciche ‘proszę’ więc wpadłem do pokoju. Boże jaki tu syf panował, nigdy bym nie przypuszczał, że dwoje ludzi może tak nabałaganić. Ale jak widać moi chłopcy są zdolni do wszystkiego.
Harry siedział na swoim łóżku i bawił się telefonem. Louis stał przed szafą i wyciągał z nie ubrania, oglądał je po czym wyrzucał za siebie. Robiąc jeszcze większy bajzel. Na podłodze nie było, zbyt dozo wolnej przestrzeni i zastanawiałem się jak oni są w stanie się przemieszczać. Leżało na niej dosłownie wszystko: nie dokończone jedzenie, wyrzucone ubrania Louis’a, jakieś dziwne kartki, puste butelki po niemieckim piwie, kable, pasta do zębów i wiele innych dziwnych rzeczy. Które na pewno nie powinny się tu znajdować.
-Hej chłopaki, mógłbym się u was ubrać? – Wystękałem kiedy już udała mi się jakość wejść do pokoju i zamknąć za sobą drzwi. Starałem się jak mogłem nie podeptać przy tym jakiś rzeczy, jednak nie bardzo mi to wyszło.
Styles oderwał się od telefonu i kiwnął mi głową, że się zgadza. Louis na wet na mnie nie popatrzył, burknął coś tylko pod nosem jednak w ogóle go nie zrozumiałem. Przyjąłem to jako zgodę. Spróbowałem przedostać się w dalszą część pokoju, jednak nie miałem zbyt dużo szczęścia, zahaczyłem o ładowarkę do telefonu i glebnąłem
-Cholera-Wydarłem się kiedy poczułem silny ból. Harry zaczął się śmiać jak głupi.
-Hahaha może najpierw naucz się chodzić,-Powoli wstałem, starałem się nie zwracać uwagi na docinki Harolda. Louis jednak nie był w zbyt dobrym humorze i wydarł się na swojego przyjaciela.
-Zamknij się głowa mnie boli!!-
-Hehe, śnisz kochanieńki… Zayn nie zwracaj na nie go uwagi, Wiesz to jest ten dzień
-EE, co?
- No wiesz okres ma, współczuję biedakowi.
- STYLES!! Jeszcze słowo, a jutro będziesz spał na korytarzu!!
-Mówiłem, to jest TO.
- Zabiję cię. – Nerwy LoLo nie wytrzymały. Chłopak wziął do ręki pierwszą napotkaną przez siebie rzecz i rzucił w nią chłopaka. Harry zwinie unikną pocisku, jednak starszy celował już w niego kolejnym. Młodszy w ramach  samoobrony, zaczął robić to samo co Louis. Przedmioty latały po pokoju i bałem się o swoje bezpieczeństwo, więc nie zważając na to co podeptam pobiegłem do łazienki.
Byłem w połowie ubierania się, gdy usłyszałem głośny trzask. Szybko wbiegłem do chłopaków, aby zobaczyć czy żyją. Wszystko wskazywało na to że nic się nikomu nie stało. Harry, jedynie wyglądał jakby zobaczył ducha. Po chwile się ockną i zaczął wrzeszczeć.
-Powaliło Cię!! Na prawdę aż tak mnie nie lubisz, że chcesz się mnie pozbyć!?.. –poparzył się po nas i zaczął dalej nawijać
-PrzecieżjamogłemzginąćBożecozaidiotazemnąmieszkaJamogłem zg inąćmogłeśmniezranićkochaszmnie
jeszczepowiedzżetakproszeciępowiecOmatkomogłemzginaćczemutozrobiłeśczytymniejeszczekochasz…-nie rozumiałem co on mówi, musi być w szoku, bidak się nieźle przestraszył. Nie wiele myśląc podszedłem do Harrego i mocno go przytuliłem. Harreh wtulił się we mnie i  zaczął płakać. Lo nic nie robił stał cały czas koło szafą cały zesztywniały, wyglądał jakby ktoś go spetryfikował.
-cii spokojnie, już nic ci nie grozi.-Szeptałem mu do ucha łagodnym tonem. Młody popłakał jeszcze chwilkę, mocząc mi koszulę, Ale co tam trzeba się poświęcić, w końcu to mój przyjaciel.
-D-dzięki-powiedział łamiącym się tonem, wytarł nos o swój rękach, odsunął się ode mnie i ( ku mojemu zaskoczeniu) wybuchnął śmiechem.
-haha Malik, nie no hhaha dziwię się że się haha wcześniej nie chwaliłeś haha..- mówił coś  między saldami śmiechy, Nie za bardzo wiedziałem o co mu chodzi . Spojrzałem po sobie i… i zrobiłem się cały czerwony. Zapomniałem, że wybiegłem ‘do połowy ubrany’ i teraz stałem przed chłopakami w samej koszuli, z gołą dupą.
Stwierdziłem, iż sytuacja jest już opanowana i szybko pobiegłem do łazienki.

Kiedy już byłem Całkiem ubrany, poszedłem do chłopaków.  Obydwoje  siedzieli na jednym łóżku i mówili coś do siebie . (Lous uspokajał i przepraszał Hazzę). Młody wtulony był w swojego przyjaciela, ten natomiast bawił się jego lokami. Wyglądali cholernie słodko, jak taka zakochana para nastolatków.
-Już jest ok?-Spytałem a Lo popatrzył na mnie i zaczął się tłumaczyć.
-Tak teraz tak, Ja… wieź to było przez przypadek ..ja chciałem .. chciałem żeby on się tylko zamknął, Nie chciałem go zranić rzucałem wszystkim co natknęło mi się do ręki, Harru ..przepraszam ..wiesz, że ja..-Lo był tak samo przerażony jak Młody.
-Cii LoLo, ju jest wszystko w porządku, nikomu nic się nie stało, tak? No więc nie smuć się już-
-Zayn, a ty czemu nie jesteś u siebie? Stało się coś?
-Tak jakby, Danielle przyjechała i jak to mówiła nie mieli się gdzie podziać więc wparowali do mojego/naszego pokoju. Rozmawiali dość głośno i mnie obudzili. Musiałem się trochę ogarnąć a nie miałem zamiaru obierać się przy niej…
- Oh Daniell przyjechała!
-Ooo jak ja dawno jej nie widziałem, idę się przywitać, idziecie ze mną?
-No oczywiście, kocham tą dziewczynę, ona jest po prosty stworzona dla Liam’a
-A Zayn jak chcesz możesz zostać tutaj tylko nie rozwal nam pokoju.-Larry wybiegł z pokoju, zostałem sam. Oni kochali tę dziewczynę, wszyscy ją kochają. Nie powiem jest ładną i mądrą dziewczyną, ma wszystko czego mógłby zapragnąć facet. Ale nikt mnie nie zmusi do lubienie jej. Nie i koniec.

<oczami Louis’a>
(Wieczór; Ten sam dzień)

Aktualnie znajdowaliśmy się w Niemczech i był to nasz ostatni dzień w tym państwie i nie mieliśmy nic do roboty. Żadnych koncertów, wywiadów, czy czego tam jeszcze. Kochałem takie dni, możemy wtedy robić co chcemy. Tak więc umówiliśmy się całą piątką na wyjście wieczorem do jakiegoś klubu.
Danielle przyjechała dzisiaj do swojego ‘Liasia’, niestety  tylko na jeden dzień bo musiała jechać do swojej pracy. A przyjazd tutaj pasował jej bo miała po drodze. Miała wyjechać o 17:00 i nie mogła pójść z nami do klubu a Dan chciała też spędzić trochę czasu z nami (całym 1D) więc poszliśmy z nią do parku. Świetnie się z nią tam bawiliśmy, gadaliśmy, śmialiśmy się , wygłupialiśmy się i ogólnie było bardzo przyjemnie. Nawet fanki dały nam trochę spokoju i nie rzucały się na nas co chwilę. Jedynie na co mogę narzekać to na zachowanie Mulata. Cały czas siedział cicho i patrzył się na wszystkich (a szczególnie na Danielle) z mordem w oczach. Kiedy już raczył się odezwać, robił przykrość dziewczynie, mówiąc jej niezbyt miłe rzeczy. Na pierwszy rzut oka było widać że on ją nie lubi. Chociaż nie ‘nie lubi’ to za mało. On jej nienawidzi. Naprawdę nie rozumiem  go,  Danielle jest wspaniała, jej nie da się nie lubić. Jedynym beznadziejnym wyjątkiem jest  Zayn. Ale on zawsze idzie w drugą stronę co wszyscy.
Próbowaliśmy się go jakoś pozbyć , ale on uparcie chciał zostać z nami. Nie mam pojęcia po kiego grzyba, bo nie wyglądał jak osoba której podoba się nasze towarzystwo. Ostatecznie aby nie ranić jeszcze bardziej dziewczyny  wrzuciliśmy  ‘przypadkowo’ Malik’a  do fontanny. Mokry chłopka nie miał innego wyjścia i wrócił do hotelu aby się osuszyć. Kiedy już zostaliśmy sami zrobiło się bardzo przyjemnie. Niestety wszystko co dobre szybko się kończy. Po półgodzinie musieliśmy wracać aby Danielle zdążyła  się ogarnąć i wyjechać.
A co do Malika to ja sobie z nim jeszcze porozmawiam. Chłopak pożałuje, że się urodził.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

-Papa!!
 Daniell siedziała już w autobusie, miejsce miała przy oknie więc nas widziała i mam nadzieje słyszała. Staliśmy przed pojazdem i machaliśmy jej i  wywrzaskiwali miłe rzeczy na pożegnanie. Uśmiechnęła się kiedy zobaczyła nas jak się dla niej wydurniamy i odmachała nam.
Usłyszałem jak kierowca odpala silnik i chwilę później auto odjechało. Ja Niall, Liam i Harry ruszyliśmy w stronę naszego hotelu. Całe szczęście było już dość ciemnawo i fanki nie widziały nas. Ha jesteśmy jak nindża, nikt nas nie widzi, nit nas nie słyszy.
 -No chłopcy zostaliśmy już sami, więc chyba nadeszła pora żeby urządzić ten męski wieczór, który sobie zaplanowaliśmy.-Zaproponowałem.
-no jasne, już nie mogę się doczekać!
-Ja też!
-No dawno nie Mieliśmy dobrej imprezy. Czasu nigdy nie było. Szkoda tylko, że twoja laska tak szybko pojechała. Naprawdę ją polubiłem.
-No..
-tylko chodźcie najpierw do hotelu, trzeba jeszcze naszego pięknisia wyciągnąć.-Chłopakom bardzo spodobała się moja propozycja. Nic dziwnego wszyscy od dawna mieliśmy ochotę trochę poszaleć. Sam tez cieszyłem się bardzo, że w końcu pójdziemy do jakiegoś baru. Mam dziką ochotę, upić się a potem tańczyć do białego rana.
-Eh ja chyba nie idę, nie mam ochoty- Liam wyraził sprzeciw,  w sumie to mu się nie dziwie. Przez to co gadał  Zayn, każdy straciłby humor na robienie czegokolwiek.
Złapałem chłopaka za ramię i poprosiłem go aby się za trzymał, a Niall’owi i Harry’emu powiedziałem że zaraz do nich dojdziemy. Musiałem porozmawiać z Payne’m. Widać było że męczyły go słowa Malika. W sumie  to też bym był teko podminowany, gdyby  mój przyjaciel nazwał moją dziewczynę dziwką.
-Li, nawet nie waż się ta mówić!
-Ale ja…
-To Zayn?
-…
-Nie przejmuj się nim. Wiesz że nie dawno Perrie z nim zerwała. Pewno jest zazdrosny, że ci się udaje a mu nie,
-Nie wydaje mi się, on się na mnie tak dziwnie patrzył, takim spojrzeniem jakbym mu coś zrobił i...
-Cii, nic nie mów, Nie ma co się zadręczać słowami jakiegoś idioty.
-Nie waż się tak mówić!!  Zayn nie jest idiotą!!-Payne wydarł się na mnie jakbym nie wiadomo co zrobił. Ja przecież chciałem mu pomóc. Matko co się dzisiaj dzieje z tymi ludźmi!
-eee Ok, to było trochę dziwne,
-Przepraszam poniosło mnie trochę.
-Nom, to co idziesz z nami? Nie wydaje mi się żebyś wolał siedzieć sam w hotelu i zamęczać się całą noc.
-To może ze mną zostaniesz?- Zaproponował mi młodszy.
-Hehe chciałbyś.
-No
-Liam proszę cię. Wiesz że ktoś nas musi później pozaciągać do łóżek jak my będziemy pijani. Tylko ty nie pijesz. Proszeeeeee…
-Szczery do bólu.
-No a co, mam cię okłamywać?
-Dobra niech ci będzie pójdę ale pod jednym warunkiem
-Jakim?
-Pogadasz z Malikiem i wydobędziesz z niego informację, czemu się tak dziwnie zachowywał i przekażesz mi ją potem.
-Mi pasi i tak miałem do niego iść.-Podałem mu rękę na znak zawarcia naszej umowy i pognaliśmy  do reszty chłopaków.


<oczami  Zayn’a>
(Wieczór; Ten sam dzień;  Hotel w Niemczech; Pokój Niall’a, Liam’a, Zayn’a)

Ten dzień można zaliczyć do najgorszych za wszystkich. Nie dość, że Lo o mało nie zabił Harry’ego, to jeszcze Danielle musiałem przyjechać. Kobitka bardzo chciała spotkać się z nami, więc umówiliśmy się z nią na wspólny spacer. Nie wiem czemu ona tego chciała bo ciągle obściskiwała się z Liam’em . Czasem zachowywali się  tak obleśnie że mnie aż odrzucało. Jeśli chcieli się pieprzyć do mogli zostać w hotelu, a nie umawiać się z nami na jakimś głupim spacerze.
Początkowo nie chciałem z nimi iść, widok szczęśliwej pary nie był dla mnie zbyt miły. Ostatecznie stwierdziłem, że jednak z nimi pójdę, aby ich pilnować.
Chłopakom coś zaczęło odwalać i po jakiejś godzinie próbowali się mnie pozbyć. Nie wiem o co im chodziło, ale ja nie miałem zamiaru ich zostawiać. I kiedy…
-Łup, Łup- Moje przemyślania, przerwało walenie w drzwi.
-Malik! Otwieraj! –Matko, co oni chcą ode mnie.
-Otwarte.-Wrzasnąłem, a do pokoju wparował wściekły Louis.
-Co ci odbiło! Rozumiem, że ty jej nie lubisz. Ale czy mógłbyś trzymać swój niewyparzony język za zębami. Choćby ze względu na Liam’a. To twój przyjaciel. A ranisz go swoim zachowaniem tak samo jak ją. Pomyślałeś o tym chociaż?!
-Oj weź daj mi spokój, nie chce mi się z tobą rozmawiać
-Jesteś beznadziejny wiesz, czy ty…
-Tak wiem, a teraz wyjdź.
-Nie skończyłem mówić!
-Ale ja skończyłem
-Malik, czy to ciebie naprawdę nie dociera co ty odpierdalasz!?- Docierało i to bardzo dobrze, jednak nie potrafiłem znieść widoku szczęśliwej pary. To mnie zabijało od środka.
-Lo proszę nie teraz..
-Nie! Teraz! Przecież to twój przyjaciel, nie widzisz jak go ranisz?
-A czy on widzi, co on mi robi?!-Nie wytrzymałem,  zacząłem płakać. Bolało mnie to, że on nie widzi ile ja dla niego znaczę. A te docinki ze strony starszego w cale nie pomagały. Lo widząc że jest ze mną coś nie tak podszedł do mnie i przytulił.
-Cii…Zayn nie płacz, ja przepraszam. –Nic nie mówiłem wtuliłem się tylko w starszego i płakałem. Łzy lały się litrami. Nie podtrawiłem przestać. Tak bardzo to bolało. To głupie, marzyć o czymś, co wiesz że się nie spełni. A mino to pragniesz tego najbardziej na świecie.
-Co się stało?
-Ja… hlip.. nie …hlip…mogę…hlip…tak…hlip..dłużej…- Próbowałem coś powiedzieć, ale płacz mi to utrudniał. Lo cały czas gładził rękom moje plecy w celu uspokojenia. Nie powiem trochę pomagał.
-Liam ci coś zrobił?- Pokręciłem przecząco głową, nie byłem w stanie wydobyć z siebie jakiegokolwiek słowa.
-Nic z tego nie rozumiem. Możesz mówić jaśniej?- Przez chwilę zastanawiałem się czy to dobry pomysł, by wyznać chłopakowi prawdę. Co jeśli nie zrozumie mnie i wyśmieje.
-Ja cię kocham i cokolwiek by nie było zawsze będziesz moim braciszkiem, cokolwiek by nie było nigdy cię nie odtrącę-No dobra, raz kozie śmierć- pomyślałem, po czym wziąłem głęboki oddech i powiedziałem cicho.
-Jestem gejem-
-Możesz powtórzyć, mówisz za cicho
-Jestem gejem.
-Oh, to jeszcze nie koniec świata-Poparzył na mnie, uśmiechał się chyba nie docierało do niego co związku z tym
-aa, ty..on.
-I co ja mam niby zrobić, ja tak dłużej nie wytrzymuje.- Nie płakałem już, czułe gesty przyjaciela uspokajały mnie. Oderwałem się z jego uścisku i popatrzyłem mu w oczy. nie było w nich ani krzty obrzydzenie czy nienawiści. Widziałem z nich zrozumienie i troskę.
-Nie mam pojęcia, ale wiesz dla mnie nadal jesteś tym kim byłeś 5 sekund temu.
-Dzięki
-Ale mimo wszystko nadal mam ochotę cię zamordować za to co powiedziałeś Danielle, to było takie dziecinne z twojej strony. Bądź już sobie tym gejem tylko  nie chrzań takich głupot .ok – Nagle ktoś zastukał do drzwi, próbował wejść ale  były zamknięte, więc nie miał  jak tego zrobić. Ktoś cicho wetknął, po czym  do moich uszu doszedł  głos Harry’ego.-
-Ej, chłopaki my już idziemy, będziemy czekać pod hotelem! Macie OBAJ przyjść, to ma być nasza wspólna noc i nie przyjmuję odmów!
-Ok, Już idziemy!- Krzyknął dość głośno straszy i posłał mi uprzejmy uśmiech.
-Chyba nie mamy wyjścia.
-Chyba nie..-Odparłem cicho, nie miałem ochoty na nic, a już szczególnie na jakąś dziką imprezę, ale wiedziałem że Harry mi nie odpuści i choćby siłą mnie tak zaciągnie. Jak już coś sobie zaplanuje to nic mu w tym nie przeszkodzi. Chociaż może  jest dobra strona, mogę przynajmniej utopić moje smutki w alkoholu. Tak to zdecydowanie dobry pomysł. Narąbię się i będę miał wszystko gdzieś. Milutko. Zapowiada się ciekawa noc.


                   

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Rozdział 3

<oczami Liam'a>
Wszedłem na lotnisko i zacząłem szukać przyjaciół. Mam nadzieję, że nie będę musiał czekać na nich za długo, zawsze się spóźniają, a ja później muszę za nich się tłumaczyć menadżerom. Nienawidziłem ich za to, ale za to mógłbym wymienić tysiące powodów dla których ich uwielbiam i kocham jak braci.
Spojrzałem zza siebie i ujrzałem Zayn'a. Stał sam, jego głowa obracała się w wszystkich możliwych kierunkach. Wyglądał jak takie małe zagubione dziecko. Zrobiło mi się go okropnie żal. Biedy chłopak, nie mogę uwierzyć, że się rozstali z Periee. Malik nic nam o tym nie mówił, ale w intrenecie nieźle o tym huczy. Sam nawet o tym napisał na twiterze . Próbowałem do niego dzwonił, lecz nie odbierał. Bidok musi być nieźle załamany.
Podszedłem do niego, stał do mnie tyłem, więc mnie nie widział. Zlustrowałem jego sylwetkę. Ma naprawdę piękne ciało-Pomyślałem. Nie czekałem dłużej, chciałem już dać Zayn’owi znać, że tu jestem i wspieram go. Chciałem po prostu sprawić by poczuł się lepiej. W końcu byłem Bigg Daddy’m. Musiałem spełnić swój obowiązek. Położyłem swoje ręce na jego pasie.
-Tęskniłem-powiedziałem cicho. Poczułem jak lekko podskakuje z zaskoczenia. Odwrócił się i popatrzył się na mnie jakby zobaczył ducha. Przytuliłem się do niego, aby dodać mu otuchy. Mulat wtulił się we mnie. Staliśmy tak chwilę nic nie mówiąc, jednak z czasem zacząłem czuć na sobie dziwne spojrzenia. No tak ciekawie musiało wyglądać, jak dwóch mężczyzn przytula się do siebie na środku lotniska. Pewnie sporo osób wzięło nas za parę. A przecież, ani ja, ani Zayn nie jesteśmy gejami.
Po chwili chłopak odsunął się ode mnie. Na jego twarzy zawitał piękny rumieniec, chyba do niego też dotarło, że to nie jest najlepsze miejsce na takie czynności.
-Współczuję stary, naprawdę współczuję, nie wierzę że ona ciebie mogła zostawić. Nigdy nie zasługiwała na ciebie.
- O-o czym ty mówisz?
-O tobie i Periee.
-A no tak. Ona mnie nie rzuciła, to była wspólna decyzja.- powiedział nie pewnym głosem. Widać było, że kłamał. To było dziwne. Nigdy nie umiałem rozróżnić czy mówi prawdę czy nie. Z resztą chłopaków szło gładko, ale jego nigdy nie umiałem rozszyfrować. A teraz, teraz nie miałem z tym najmniejszego problemu. Przyjrzałem się jego twarzy. Widać było na niej zaskoczenie i strach jakby się czegoś bał. Popatrzyłem na oczy. Które są naprawdę urokliwe. Brązowe tak samo jak moje. Ale jego są znacznie ładniejsze. Przez chwilę zatopiłem się w tych tęczówkach. Boże co za piękności, a ta twarz piękne męskie rysy i lekki zarost. Zayn jest naprawdę piękny,
-Wyrazy Współczucia Zayn… a Liam przestań tak się ślinić ludzie patrzą.-Z transu wyrwał mnie głos Niall’a. Nawet nie wiem jak on się tu znalazł tak szybko.
-Harry już jest, poszedł do ubikacji ale zaraz do nas dołączy. A na Louis'a musimy jeszcze trochę poczekać samolot się spóźnia. A tak w ogóle to cześć. -Niall gadał jak nakręcony, widać było, że ma dobry humor. Może wykupił sobie  jakąś restaurację. Nie wiem co jeszcze oprócz jedzenia mogło by go wprawić w tak dobry nastrój.


<oczami Zayn'>
Kiedy wreszcie Louis przyleciał, zgromadziła się koło nas spora grupka fanek. Lepiej by było, gdyby każdy sam udał się na ustalone miejsce. No ale cóż ja o wszystkim nie decyduję. Większość dziewczyn które do mnie podbiegały po autograf,  mówiły mi jak strasznie mi współczują po 30min czekania na Lou miałem tego po uszy dość. Wszystkie fanki krzyczały, skakały, piszczały. Miałem okropną ochotę przywalić co nie której. Ale jakoś się powstrzymałem. Kiedy juz byliśmy wszyscy razem, udaliśmy się do busika. Chłopaki zachowywali się w stosunku do mnie jak te dziewczyny na lotnisku. Wszyscy robili koło mnie tyle zamieszania a wszystko przez te głupie rozstanie.
Po powrocie od Paula, pojechaliśmy do naszego nowego miejsca zamieszkania, czyli hotelu. Dostaliśmy pokoje 2 i 3 osobowe. Harry z Louis’em wzięli dwójkę, więc ja miałem pokój z Daddy’m i Głodomorkiem. Zazwyczaj dostajemy jedynki, ale taki obrót sytuacji jak najbardziej mi pasował. Będę mógł gapić się na niego kiedy będzie spał.
Po wzięciu kluczy z recepcji, pobiegłem do pokoju. Chciałem jak najszybciej się w nim znaleźć, aby wybrać dobre łóżko. W pokoju stały 3 wyrka. Wszystkie było pod ścianą położone równolegle do siebie. Wybrałem to po środku. Gdybym wybrał te po lewej lub prawej, nie miał bym pewności, że Liam wybierze to łóżku koło mnie. Tak to mam pewność, że koło mnie będzie spał pewien przystojniak. Po pożyłem się na wyrku, było dość wygodne. Choć nie pobije tego, które mam w domu. Zrobiło mi się przyjemnie i sennie. Obróciłem się i spróbowałem zasnąć.
-Ja biorę te po lewej! – Usłyszałem krzyk Nallia, wbiegającego do pokoju. Po chwili do nas dołączył też Liam z zrzedniętą miną.
-No pięknie, dostałem najgorsze. – Wyżalił się nam. Ja uśmiechnąłem się zwycięsko.
-Trzeba było przyjść wcześniej.- Stwierdziłem, po czym kilkakrotnie poruszałem brwiami.
-Ta. Chciałem ale szukałem klucza. Recepcjonistka strasznie długo go szukała. Nie mogła go znaleźć i myślała że go zgubiła. Po 15 nim przypomniała sobie, że tobie już dawała. Tak więc drodzy panowie mamy tylko jeden klucz i ja się nim zaopiekuje bo znając was to pewnie zaraz go zgubicie.
- Super. Łazienkę też mamy wspólną.- Wtrącił się nagle Niall. Chłopaki spojrzeli na mnie i posmutnieli.
- No to pięknie. I proszę cię Zayn jak będziesz się kopał czy robił inne rzeczy w łazience to staraj się streszczać . Już raz miałem z tobą pokój i nie zdążyłem się raz wykapać na jeden wywiad przez ciebie.
- Oj nie przesadzaj tak. Raz się zdarzyło i teraz będziesz mi to wypominał. – Trochę mnie to zezłościło, jeszcze 30 min temu chodził przymnie jak na szpilkach, żebym tylko czuł się dobrze. A teraz już mi wypomina rzeczy z przed roku.
- Ej Liam jak ci tak na czasie zależy to może bierzcie prysznic razem. Na pewno będzie szybciej.- Usłyszałem głos blondyna, a serce gwałtownie mi podskoczyło. Nie powiem ten pomysł przypadł mi do gustu. Ja i Daddy nadzy w ciasnej kabinie…Sama myśl nieźle mnie podnieciła. Miałem na sobie spodnie dresowe i trochę się przestraszyłem, że będzie widać moją erekcję, dlatego też usiadłem po turecku i zakryłem się poduszką.
-Może to nie jest taki zły pomysł- Powiedział Liam po czym zaczął się śmiać jak głupi, Niall do niego dołączył, a moja twarz przybrała kolor dojrzałego pomidora natomiast mój penis podniósł się jeszcze bardziej. Uff jak to dobrze, że wziąłem poduszkę. Dopiero by było gdyby to zobaczyli.
Gdy chłopaki ogarnęli się po głupawce, stwierdzili że idą do sklepu po coś do jedzenia. Ja niestety nie mogłem wstać przy nich. Więc nie poszedłem z nimi.
---------------------------------------------------------------------------------
Leżałem już sam w pokoju prze około półtorej godziny i nie mogłem się nadziwić co można tyle robić w sklepie spożywczym. Mam nadzieję, że są tam tylko na zakupach i nie robią tam żadnych dziwnych rzeczy. Najlepszym wyjściem by było jakby źle się ukrywali i po prostu fanki ich dorwały. Tak to na pewno przez to . –pomyślałem, jednak szybko odrzuciłem tę myśl, pewnie po prostu dobrze się bawią są teraz razem i jest im dobrze. A ja leże samotnie. Życie jest okropne. Zrobiło mi się okropnie smutnie, mój Daddy mnie zostawił –samego. Przecież dobrze wiedział, ze do Larrego nie pójdę. Jak ci dwaj są razem , to im się nie przeszkadza, Bardzo nie lubią jak im się przerywa ich ‘wspólne chwile’. Nikt z nas nie wiem co oni t wtedy robią, ale nie wnikam ich sprawa.
-Oh Proszę cię.-Znowu krzyki, czyli już przyszli. Podniosłem się z łóżka. Zobaczyłem jak moi współlokatorowie wchodzą do pokoju. Niall bym widocznie wściekły. Zaczęli się o coś kłócić. Dokładnie nie wiem o co . Z ich dzikich wrzasków dosłyszałem tylko tyle, że Niall nie zdążył coś kupić ( jakiś swój przysmak) , bo Liam’owi bardzo się spieszyło. W duchu się uśmiechnąłem. Wiem że to złe ale bardzo cieszyłem , że nie spędzili tych wspólnych chwil przyjemnie. Teraz mogłem zająć się pocieszaniem Liam’a. Wiem jestem okropny –Mówiłem w myślach sam do siebie.
Krzyki robiły się coraz bardziej nieznośne. Chłopakom z pokoju obok też zaczęły one przeszkadzać i w końcu się do nas pofatygowali, aby ich uciszyć.
-Ej. Spokojnie chłopaki. Co się stało?- Louis, podszedł do Niall’a i położył mu rękę na ramieniu, aby go uspokoić.
-Mamy wynajętą świetlice. A ja wziąłem parę filmów, jak chcecie trochę się wyluzować. To zapraszam.- Zaproponował. Wszystkim ten pomysł się spodobał i 10 min później byliśmy na miejscy. Świetlica nie była zbyt duża, ale dla naszej 5 idealna. Była tam kanapa i dwa fotele. Usiadłem na kanapie, chciałem mieć jak najlepsze miejsce do oglądania. Louis dobrał się do odtwarzacza i próbował go uruchomić. Harry usiadł na kanapie obok mnie, a Niall z przekąskami koło Loczka. Czekałem na to co zrobi Liam, lecz on jak na złość stwierdził , że musi iść do toalety. Nie czekaliśmy z nim na odpalenie filmu, bo pono już go oglądał. Jak się okazało Lou wybrał jakąś przygotówkę. Nie kręciły mnie jakoś specjalnie takie filmy, ale chciałem spędzić trochę czasu, ze swoimi przyjaciółmi. Po chwili dołączył do nas Daddy. Na moje szczęście usiadł koło mnie. Przez pierwsze pół godziny wszyscy oglądaliśmy w skupieniu, od czasu do czasu coś przegryzając. Później wszystkim film zaczął się nudzić. Larry i Niall zaczęli się rzucać popcornem.
-Zayn. Wszystko w porządku?- spytał mnie mój ukochany. Patrzył się na mnie wesoło, jednak w jego oczach było można dostrzec też troskę. Kiwnąłem mu głową, że wszystko ok.
-No bo wiesz martwiłem się o ciebie. Zostawiliśmy cię samego, a powinienem być przy tobie. Dopiero co zerwałeś z Periee. Nie powinienem cię opuszczać w takich chwilach. Przepraszam cię. – był zły na siebie. Nie mogę uwierzyć, że on się tak o mnie troszczy i jak tu go nie kochać.
-Wszystko w jak najlepszym porządku. Naprawdę nie cierpię po tym rozstaniu. Może to trochę dziwne, ale na prawdę jest ok-Odpowiedziałem. I uśmiechnąłem się do niego.
-Mam tylko malutką prośbę.
-Jaką?
-Mogę się do ciebie przytulić, ta kanapa jest wyjątkowo nie wygodna.- Cały czas miałem na to ochotę, więc chciałem skorzystać z okazji. Liam nic nie powiedział. Rozłożył tylko ręce, dając mi znać abym się wtulił. Położyłem się na jego wyrzeźbionym torsie. Nie trudno się dziwić, on bardzo dużo trenuje.


<Oczami Liam’a>
Film właśnie się skończył, a ja siedziałem na kanapie z śpiącym Mulatem na kolanach. Reszta chłopaków już zbierała się do swoich pokoi. Zayn spał tak słodko, że nie miałem serca go budzić. Pożegnałem więc chłopaków, wyjąłem słuchawki i puściłem jakąś muzykę. Popatrzyłem się w jego piękną twarz. Nie mogłem się przeć jego urokowi i lekko musnąłem ją swoją ręką. Była bardzo przyjemna w dotyku. Zjechałem ręką nieco niżej, dotknąłem jego warg.. pełnych cudownych warg. Przez chwilę zastanawiałem się jak one smakują ..Boże człowieku o czym ty myślisz, zachwycasz się twoim kumplem. Podskoczyłem gwałtownie gdy dotarło do mnie co robię, przez co obudziłem Zayn’a.
-Gdzie jest reszta?-Spytał zaspany, cały czas leżąc mi na kolanach.
-Poszli do siebie. A ty zasnąłeś i nie chciałem cię budzić.... Naprawdę słodko spałeś. –Nie mogłem się powstrzymać by my tego nie powiedzieć. Wiedziałem, że to jak o nim myślę jest złe, no bo przecież nie jestem gejem i mam dziewczynę, którą naprawdę kocham.
-Emh. Przepraszam.- Mrukną zażenowany i zrobił się cały czerwony. Uwielbiałem kiedy to robił, wyglądał tak niewinnie i słodko.
-Liam?
- Co?
-Zabierzesz tą rękę?-
-ohh- Całkiem o niej zapomniałem, zrobiło mi się głupio. Zayn wstał z moich kolan i przeciągnął się.
-wiesz ja już się wyspałem, to pewnie przez tą wygodą poduszkę- powiedział i obaj zachichotaliśmy. Bo jego poduszką były moje kolana.
- Nie masz ochoty pograć w bilarda ja teraz nie zasnę, a samemu grać do nie  to samo.- Popatrzyłem na zegarem, była 00:00. Jutro mamy koncert więc nie możemy za długo balować, chociaż pewnie nic by się nie stało jakbyśmy godzinkę pograli. A mnie też jakoś nie specjalnie ciągnęło do łóżka.
-Jasne, czemu nie.- bilard był w stołówce, więc było ryzyko, że ktoś nas tam dopadnie, ale miałem nadzieję że jest już na tyle późno, że nikomu nie będzie się chciało tu schodzić. A swoją drogą jest to dosyć dziwne miejsce na takie gry.

<oczami Zayn’a>
-Proszę przestań!- wydzierałem się najgłośniej jak potrawie.
-Pomocy, ratunku!!-Wykrzyczałem, chciałem, że by przestał lecz on nie wzruszony dalej kontynuował swoje tortury.
- Liam…haha… ja cię.. haha.. zabiję…hahaha.- Bardzo dobrze wiedział, że mam łaskotki i wykorzystywał ten fakt zawsze jak mieliśmy problem z ustaleniem ‘kto ma rację’. Tym razem poszło o to że podczas gry pomylił się i wrzucił moją kulę* i jeszcze chciał za to punkty. Sprzeciwiłem się mu i przez to wylądowałem na podłodze zalany łzami od śmiechu.
-p-r-e-t-a-ń-wysapałem ostatkiem sił i o dziwo poskutkowało Payne przestał mnie męczyć.
-Ok, ale jak przyznasz, że wygrałem i nie drzyj się tak jeszcze ktoś usłyszy.- Powiedział z tak uradowanym wyrazem twarzy jakiego dawno nie widziałem. Miał niezła zabawę znęcając się nade mną.
-Nigdy- Powiedziałem i od razu tego pożałowałem. Liam znów rzucił się na mnie. Zacząłem się, wić ,kręcić, kopać. Próbowałem zrobić wszystko byle tylko dał mi spokój. Jedna ręką trawiłem go dosyć w żebra i chyba trochę za mocno bo Daddy upadł ma mnie wydając siebie ciche ‘ohhm’. Nie czułem już łaskotek, za to czułem aż nazbyt wyraźnie przygniatające mnie ciało Liam’a. Był BARDZO blisko mnie. Podobało mi się to że czuję go na sobie, ale obawiałem się że mogę nie wytrzymać tego i stanie się coś bardzo złego.
-Oh, czemu mnie bijesz, co ja ci zrobiłem.-Podniósł się na rękach tak, że jego twarz była nad moją.
- Głupie pytanie-starałem się powiedzieć to jak najnormalniej, ale nie wiem czy mi to wyszło. Jego usta znajdujące się tuż nad moimi, okropnie mnie rozpraszały.
-Zostaw go zboczeńcu!!- Usłyszeliśmy za sobą krzyki. Liam nie zrzedł za mnie, ciągle był tak niebezpiecznie blisko. Zobaczyłem trzy postacie biegnące w naszym kierunku. Jeden z nich zatrzymał się nagle. Nie widziałem kto to był, Liam wszystko mi zasłaniał. Dwie pozostałe osoby także się zatrzymały.
-ee..chłopaki co wy robicie?- spytał nas znajomy głos, Payne zrzedł ze mnie odsłaniając mi widok. Zobaczyłem trójkę naszych przyjaciół, patrzącą się na nas z osłupieniem. Louis który stał najdalej trzymał lampkę mocną w taki sposób jakby chciał nią w coś przyłożyć. Niall stał z Harry’m jakieś 3 metry ode mnie. Nagle wszyscy burknęli śmiechem, oczywiście nie wliczając mnie i Liam’a.
- wow. Od dawna ze sobą kręcicie.
-Hehe. Ja tu myślałem że ktoś cię krzywdzi?
-W sumie to on był molestowany, więc chyba też się zalicza.
- No nie wiem wyglądał jakby mu się to podobało.
- Ładnie razem wyglądacie.
-Trzeba było nas uprzedzić że chcecie trochę poświntuszyć, nieźle nas przestraszyliście tymi krzykami.- Niall, Louis i Harry przekrzykiwali sami siebie wygłaszając zaczepki z naszym kierunku a głownie do mnie bo to ja tak krzyczałem. Przez 10 dobrych minut pozwoliliśmy im na wykłaszanie swoich komentarzy.
-Dobra dajcie se już siana. -Payne zaczął nas tłumaczyć. Dałem mu wolną rękę mnie i tak by nie słuchali.
-A tak na serio to co się tu stało, nawet nie wiesz jak się przestraszyłem.- Widać było, że nie wzięli do siebie teko co przed chwilą zobaczyli (i usłyszeli).
-Graliśmy sobie, ale oczywiście Zayn nie znał zasad, wykłócał się ze mną że niby złą kule wbiłem. To mu pokazałem że mam rację i zacząłem go łaskotać. I ot to cała historia.
- aha. Wszystkich pobudziliście w hotelu nawet ludzie powychodzili z pokoi aby zobaczyć co się stało. Josch zajął się uspokojeniem ludzi a my poszliśmy zobaczyć co się stało i...
-..I uratować mnie lampką nocną?- Wtrąciłem się w wypowiedź Louis’a. Ten parsknąłem śmiechem.
- Dobra koniec tego dobrego , trzeba zbierać się już jest 2:00 juro my koncert pamiętacie!?-Daddy ziewnął i poszedł do pokoju. Wszyscy zgodziliśmy się z nim i powędrowaliśmy do siebie. Byłem zmęczony. Cholernie chciało mi się spać. Wszytko było to winą Payne bo to on się tak na dem mną znęcał.  Ale mimo to bardzo dobrze się dzisiaj bawiłem. Przeciecz nawet spałem z Liam'em, w sumie to na nim, ale to też się liczy.


_____________________________________________________________________

Za błędy interpunkcyjne i ortograficzne ogromnie przepraszam. Żadna z tych rzeczy nie była nigdy moją dobrą stroną.
Dziękuję wam za komentarze wasza opinia jest dla mnie bardzo ważna. Nie wiem kiedy dodam następny rozdział, w tym tygodniu mam bardzo dużo nauki, więc jak już to następna część ukarze się dopiero po 13(w styczniu).
Mam nadzieję że rozdział wam się spodobał.
  
                                                                                                                         Marcia