sobota, 29 grudnia 2012

Rozdział 2 (Jestem gejem i mi to nie przeszkadza)


Uwaga ten rozdział (jako jedyny)zawiera sceny erotyczne damsko-męskie.

Czas spędzony z rodziną mijał mi bardzo przyjemnie, ale też szybko. Zostały mi tylko 3 dni do wyjazdu do pracy. Czas leciał nie ubłaganie, a ja ciągle przekładałem tą jakże ważną dla mnie rozmowę z siostrami. Cała rodzina widziała, że coś się ze mną dzieje, ale nie naciskali na mnie. Czekali aż sam im powiem. Tak bardzo ich kochałem, bardzo dobrze wiedzieli co jest dla mnie najlepsze.
-Doniyah!! możesz przyjść na chwilę!?-Krzyknąłem.
-Czego!?-Spytała, wchodząc do mojego pokoju.
-Widziałaś może moją bluzkę?
-Którą?
-No wiesz, tą co wczoraj kupiłem, chciałbym ją założyć.
-Tą różową?
-Yhm- mruknąłem
-Wyglądasz w niej jak pedał - stwierdziła, a mnie po prostu zamarło, Jak ona mnie nazwała?.. Jej słowa mnie zraniły. Wiem, że siostrzyczka nie chciała mnie urazić, no bo z kąt miała wiedzieć, że ja chyba nim jestem. CHYBA!
-Oj braciszku nie przejmuj się tak,  ja tylko żartowałam.-Powiedziała kiedy zobaczyła moją reakcję.
- Jest tam gdzie ja zostawiłeś, czyli w salonie.... A ty po co się tak stroisz?- Dodała aby zmienić temat.
-Periee przychodzi.
- Aha, ja z dziewczynami idziemy (w sensie że z resztą sióstr) do miasta na parę godzin, a rodzice idą na jakąś imprezę do sąsiadów, także macie cały dom dla siebie... Tylko proszę nie rozrabiajcie za bardzo.- Uśmiechnęła się zadziornie i wyszła. Mimo wcześniejszego smutku także się uśmiechnąłem. Kochana jest, jednak po tym co powiedziała zwątpiłem czy mimo wszystko mogę jej zaufać. Po chwili do tarło do mnie, że cały czas stoję bez górnej garderoby i zaczęło mi się robić zimno. Zarzuciłem na siebie jakąś bluzę i poszedłem do salony po moje nowe ubranie. Bluzka leżała na kanapie, w pokoju nie było nikogo, więc się przebrałem.
--------------------------------------------------------------------------------
-Ding dong- Usłyszałem dzwonek do drzwi. Pobiegłem do przedpokoju aby je otworzyć. Zobaczyłem Periee, uśmiechnąłem się do niej sztucznie na powitanie. Nie miałem ochoty się z nią spotykać, ale nie widziałem się z nią tak długa, że mogłaby się czegoś do myśli, a tego bardzo nie chciałem.
- Cześć Zayn. Boże jak ja się za tobą stęskniłam. - Wykrzyczała kiedy mnie zobaczyła. Podbiegła do mnie, rzuciła się na szyję i zaczęła mnie całować. Poczułem jej ciepłe wargi na moich. Były bardzo delikatne. Aż za bardzo-pomyślałem, Niechętnie zacząłem oddawać jej pocałunek na co ona zamruczała. Uśmiechnąłem się, zabawnie to robiła.
-A ty kociaku, stęskniłeś się?- Kiwnąłem głową na potwierdzenie.
-No to opowiadaj co tam u ciebie.
- W porządku- Stwierdziłem-Choć do kuchni przywitasz się z rodzicami.- Periee zrobiła zdziwioną minę.
- Myślałam, że spędzimy ten czas tylko we dwoje.
-Nie martw się, zaraz wszyscy wyjdą, no choć- Złapałem moją dziewczynę za rękę i poszliśmy do mojej rodzinki.
-Witaj Periee-Powiedziała moja mama kiedy ją ujrzała. Dziewczyny ( mama z Periee) od razu się na siebie rzuciły i zaczęły się przytulać.
-Ej bo robię się zazdrosny- Powiedziałem, no co dziewczyny zaczęły chichotać.
-Wybacz Periee, ale my już musimy się zbierać, zaraz się spóźnimy, a Zayn twoje siostry wyszły na miasto, także jakbyście chcieli gdzieś wyjść, tu musicie wziąć klucz. Jakbyś nie pamiętał to leżą one na lodówce.
- Tak wiem, dzięki mamo.
- Dziękujemy za troskę pani Miller, ale my raczej zostaniemy w domy- Powiedziała Perrie przytulając się do mnie.
-Dobrze zrobicie jak chcecie. To my już wychodzimy- Stwierdziła wychodząc z domu.

 --------------------------------------------------------------------------------

Siedziałem z Periee już prawie 2 godziny. Gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Bardzo przyjemnie mi wtedy z nią było. Co chwila śmialiśmy się jak głupi, opowiadając różne zdarzenia z 'pracy'. W sumie to czemu ja tak bardzo unikałem spotkania z nią , to wspaniała dziewczyna - Pomyślałem. Cały czas Periiee siedziała wtulona w mój tors .Opowiadałem jej właśnie jak to pewnego razu na koncercie, o mało nie spadłem ze sceny. Wydawało mi się że ona w ogóle mnie nie słucha, parzyła tylko na mnie, nic nie mówiła, ja też przestałem, a po chwili milczenia dziewczyna usiadła na mnie okrakiem zaczęła mnie namiętnie całować. Ja również to zrobiłem i nie całą chwilę później pogłębiliśmy pocałunek. Sprawiało mi to nie małą przyjemność, jednak denerwowało mnie to że ona była okropnie delikatna. Położyliśmy się na łóżku, ciągłe przyklejeni do swoich ust. Mała zaczęła mnie rozbierać. Ja posłusznie robiłem to co ona chciała. Leżałem nagi na łóżku, ona całowała moje ciało. Mój przyjaciel w ogóle nie przejmował się tym co ona ze mną robi, mi również było to obojętne. W końcu i ona to zauważyła.
-Co się dzieje. Od dawna masz problemy z penisem?- Powiedziała, obejmując mojego kolege lewą ręką.
-Nie nam, to nic, zaraz będzie jak trzeba- powiedziałem i w końcu zacząłem ją rozbierać. Całowałem całe jej ciało jej ciało, gdy znowu wzniosłem się do jej ust zacząłem wyobrażać sobie jak to by było gdybym teraz całował Liam’a. Na samą myśl o pocałunku z nim mój członek się obudził. Ułożyłem się na plecach i pozwoliłem jej zrobić sobie loda. Cały czas wyobrażając sobie jak to by Liam robił. Mój kolega wariował coraz bardziej.. Było mi coraz przyjemniej i wiedziałem że to nie dzięki Periee tylko dzięki mojej chorej wyobraźni. Doszedłem , ona bardzo się ucieszyła i powiedział że teraz moja kolej. Położyła się, rozszerzyła nogi i czekała aż zacznę się jej odwdzięczać. A ja po prostu nie mogłem. Miałem przed sobą cholernie napaloną dziewczynę, a ja nie miałem na to ochoty. Miałem ochotę na coś innego, coś co zupełnie nie przypomina ciała Periee.
-Zayn co znowu nie tak- Dziewczyna strasznie się nie cierpliwi.
-Ja.. ja nie mogę, nie dam rady .... przepraszam- Wysapałem.
-Powiesz mi co się dzieje. Od dłuższego czasu mnie unikasz, a jak już cię widzę to ty nawet nie chcesz..... masz kogoś?, Zayn proszę powiedz coś- Poruszyło to nią. Nic nie mówiłem. Nie wiedziałem co. No bo wiesz ja cb lubię, ale już ciebie nie kocham, a no i zakochałem się w swoim najlepszym przyjacielu w Liamie, nie mówiłem ci tego, na prawdę, aha no to już wiesz, fajnie nie? Nie zdecydowanie powiedzenie prawdy nie wchodziło w grę. Jednak mam kłamać co niby miałbym powiedzieć. Wiem że jestem dobrym kłamcą.zawsze przychodziło mi to tak łatwo.. Tylko ja jej nie chciałem okłamywać. Tak więc milczałem. Wydało mi się to najlepszym rozwiązaniem.
-Aha to chyba znaczy tak. Jak tu kurwa mogłeś mi to zrobić. Jak ty mogłeś się tak mną bawić. Jak ci nie wstyd. Jak długo to trwa. Jak!!- Zacząłem chichotać. Nie mogłem się powstrzymać. Wiem, że to jest najgorsza rzecz, jaką mogłem zrobić, ale gdy ona dodawała do każdego zdania słowo jak, wydawało mi się to okropnie śmieszne.
-Ciebie to śmieszy? Ty potworze. Jak ty możesz być tak nie czułym debilem, nie wierzę że ciebie może śmieszyć zabawa czyimiś uczuciami. Wydawałem mi się inny. Pewnie sława uderzyła ci do głowy. Widziałam, że od paru tygodni jest coś nie tak, ale ja udawałam że tego nie widzę, nie chciałam tego widzieć.-Periee zaczęła płakać. Dopiero jak mi wszystko powytykała dotarło do mnie co najlepszego zrobiłem. Skrzywdziłem ją, boleśnie skrzywdziłem, a ja tylko patrzyłem jak się ubierała. W pokoju była głucha cisza, nie miałem odwagi się odezwać.
-A i żeby było jasne, teraz już możesz zmienić sobie status na singel. Chyba że masz już kogoś innego.- Mówiła, a jej głos łamał się. Po chwili usłyszałem trzask zamykanych drzwi. Byłem zupełnie sam. Po woli docierało do mnie, że ona właśnie ze mną zerwała, a ja dałem całkowicie ciała. Mój mózg nie funkcjonował dziś tak jak trzeba. Nie powiem chciałem z nią zerwać, ale nie w taki sposób, nie żeby tak cierpiała, nie chciałem jej skrzywdzić. Brawo Malik ty wszystko potrafisz spieprzyć. Przeklinałem w duchu sam siebie a raczej własną głupotę.



-Puk puk-obudziło mnie pukanie do drzwi (od mojego pokoju). Sam nie wiem kiedy zasnąłem.
-Proszę- Wysapałem zaspany.
-Hej obudziłam cię?
-Nie- skłamałem.
-A to dobrze, gdzie jest Periee, myślałam że zostanie u nas aż do twojego wyjazdu.
-Miała ale.. Ja.. Spieprzyłem- powiedziałem i zacząłem szlochać. Sam nie wiem czemu może od nadmiaru emocji. Doniyah podeszła do mnie i mocno mnie przytuliła. Wtuliłem się w moją siostrę, mocząc jej bluzkę.
-Cii, spokojnie. Wszystko się ułoży.- Spojrzałem na nią, w jej oczach widziałem troskę. Spróbowałem się uspokoić i mówiłem dalej.
-Nie jest dobrze, ja ją okropnie skrzywdziłem.
-Zayn wiesz jeśli chcesz mi coś powiedzieć, wysłucham cię. Cokolwiek zrobiłeś wiedz,  że ja ciebie kocham i będę kochać bez względu na wszystko-Uwolniłem się z uścisku siostry, popatrzyłem jej w oczy i zacząłem opowiadać najszybciej jak potrawie.
-Od paru tygodni strasznie się od niej oddaliłem bałem się z nią spotkać, bałem się że ja może ... sam nie wiem, to głupie, ja przecież nie mogę, to nie jest normalne, chociaż tak bardzo mi się podoba, ale ja nie mógłbym, to jest złe.
-Uspokój się i powiedz mi, o co chodzi, ja nic z tego nie rozumiem.- Położyła mi swoją rękę na moim ramieniu i dała mi chusteczki. Po chwili przestałem płakać i mówiłem dalej.
- Ja przestałem kochać Periee, Bardzo ją lubię, ale o nie jest to co było kiedyś. Zakochałem się w kimś. Nie chciałem jej krzywdzić, więc ją unikałem. Ale wczoraj potraktowałem ją okropnie. Nie chciałem tego tak jakoś wyszło. Boże jaki ja jestem głupi...
-Zayn spokojnie nie rycz, co jej zrobiłeś?- westknąłem wiedziałem, że jeśli dzisiaj jej tego nie powiem, to nigdy tego nie zrobię.
-Wczoraj zostaliśmy sami. Na początku było dobrze bo tylko rozmawialiśmy. Jednak później ona zaczęła dobierać się do mnie. Kiedy ona robiła mi dobrze to było ok, bo wyobrażałem sobie że robi to ta osoba, która tak bardzo mi się podoba. Lecz kiedy ja miałem jej dogadzać wystąpił problem. Bo to nie była ta osoba z która chciałem to robić. Ona to zauważyła spytała się czy mam kogoś, myślała że ją zdradzam. Ja nic nie mówiłem bo nie mogłem jej powiedzieć prawdy, ani tego w kim się podkochuję. Ona wzięła moje milczenie jako potwierdzenie jej pytania. Zaczęła się złościć na mnie, Nie mogła uwierzyć że ją zdradzam,  Ja się uśmiechnąłem bo podczas swojej przemowy Periee robiła coś śmiesznego. Ona pomyślała że to mnie bawi i zerwała ze mną. A ja nie odezwałem się ani słowem. Bałem się jej powiedzieć prawdę.
-Nie zbyt rozumiem, a jak jest prawda?
-No bo tą osobą która mi się tak podoba jest...jest...
- Jeśli nie chcesz nie mów, ale wydaje mi się że lepiej się poczujesz jeśli się wygadasz.
-ZAKOCHŁEM SIĘ W LIAM'IE!-powiedziałam to najszybciej jak potrafię i chyba wyszło troszeczkę za głośno, bo usłyszałem prośbę siostry.
-Ciiii nie krzycz tak.
-Przepraszam
-To co jesteś gejem czy jak, może bi. To też spoko. Zawsze chciałam mieć brata geje. Mógłby mi doradzać w 'pewnych' sprawach- Powiedziała i się uśmiechnęła się do mnie wesoło. Od razu poczułem się lepiej. Wiedziałem, że mogę jej zaufać.
-Sam nie wiem, wcześniej interesowały mnie tylko dziewczyny. W łóżku było mi z nimi bardzo dobrze. Dopiero od jakiegoś czasu zacząłem zwracać uwagę na Liam'a. Tylko on mi się podobał, ale później zacząłem zwracać uwagę także na innych mężczyzn... dziewczyny nie są dla mnie tym o wcześniej. Ja nie chcę tego, chcę żeby było jak wcześniej. Doniyah przecież ja nie mogę być taki. To jest dziwne, inne, ja nie chcę być inny- Znów zacząłem płakać. W całym życiu nie naryczałem się tyle co dzisiaj.
-Zayn, wiesz że dla mnie zawsze będziesz moim kochanym braciszkiem. A wmawianie sobie, że jesteś kimś innym, nie pomoże, czym bardziej będziesz sobie zaprzeczał tym bardziej będziesz cierpiał. Bycie gejem nie jest czymś złym. Wiadomo, że zawsze znajdzie się ktoś, komu to przeszkadza. Ale jeśli ktoś nie potrafi kochać/lubić cię takiego jakim jesteś, nie zasługuje na ciebie. Zayn na prawdę nie jesteś kimś gorszym, bo podobają ci się osoby tej samej płuci, a co do Peiree, spróbuj z nią porozmawiać, wytłumaczyć jej co się dzieje. Nie możesz zostawić tego tak jak jest.
-Oh dzięki- Już nie płakałem, myślałem nad tym co powiedziała mi siostra. Jej słowo nie powiem były kojące, ale pogodzenie się z myślą tak od razu że jestem gejem nie była łatwa.

---------------------------------------------------------------------------------

Czas wolny dobiegł końca. Przez ostatnie dwa dni, spędzone w domu, Doniyah ciągle tłumaczyła mi że homoseksualiści to też ludzie, albo kazała mi za sobą powtarzać takie zwroty jak:" Jestem gejem i mi to nie przeszkadza". Na początku miałem problemy z tym, ale teraz jest już w porządku. Pogodziłem się już z tą myślą, że tak jestem gejem i teraz muszę sobie poszukać chłopaka a nie dziewczynę . Wczoraj zadzwoniłem do Periee i wytłumaczyłem jej wszystko. Dalej się na mnie wścieka, ale nie aż tak jak wcześniej. Nawet życzyła mi powodzenia z Liam'em. Nie przeszkadzała jej moja orientacja, obiecała że nikomu o mnie nie powie. A oficjalną wersją naszego zerwania jest to że przestaliśmy do siebie czuć to co kiedyś. To wspaniała dziewczyna.
Teraz stoję na lotnisku czekając na resztę chłopaków. Umówiliśmy się że będziemy tam na siebie czekać. Dopiero wszyscy razem pójdziemy spotkać się z naszymi menadżerami.
-Hej tutaj Zayn.-Usłyszałem głos zza pleców. Obróciłem się aby zobaczyć kto to. Był to Niall. Machał do mnie. Uśmiechnął się i ruchem ręki poprosił abym do niego podszedł. Jednak nie mogłem tego zrobić, gdyż ktoś obejmował mnie w pasie rękoma. Odwróciłem się i zdziwiłem się jeszcze bardziej, gdyż ujrzałem Liam'a.
-Tęskniłem-Powiedział cichym i smutnym głosem.


piątek, 21 grudnia 2012

Rozdział 1 (Kociaki Harrego)


Kiedy obudziłem się, zauważyłem, że koło mnie ktoś leży. Przewróciłem się na drugą stronę aby zobaczyć kto to. Był to Liam. Patrzył się na mnie z iskrą w oku ,a na jego twarzy malował się zadziorny uśmiech. Leżał na boku, był przykryty, jednak gdy zobaczył, że nie śpię zrzucił z siebie kołdrę odsłaniając swoje nagie ciało. Serce mi zamarło. to był cudowny widok. Pierwszy raz widziałem go w stroju Adama, czasem dawał przyłapać się bez koszulki, ale to rzadko się zdarzało bo Liam nie lubił się przed nami obnażać. Nie to co Harry, ten to całe życie mógłby przeżyć bez ubrań. Co ranek Loczek schodził do kuchni nagi i tak też jadł śniadanie. Na początku trochę się dziwiłem ale Harrego nie dało się przekonać by tego nie robił, więc w końcu się przyzwyczaiłem. Nigdy jednak nie czułem pożądania do jego ciała. Nie to co do ciała Liama. ono jest piękne jak żadne inne, pociąga mnie, kusi nawet bardziej od ciała kobiecego. Co mnie trochę przeraża, ale nic z tym nie mogłem zrobić. Nagle z rozmyślań wyciągnął mnie cichy lecz namiętny glos.- i jak podoba ci się? -powiedział Daddy wskazując na siebie. Dopiero po chwili dotarło do mnie, że on tu jest na prawdę . Nie odpowiedziałem, bo zauważyłem, że ja też jestem bez ubrań .
- Czy my.. no wiesz… zrobiliśmy to ? -spytałem cicho nie mogą uwierzyć, że to czego tak bardzo pragnąłem mogło się spełnić, jednocześnie trochę żałując, że tego nie pamiętam.
- nie ... jeszcze nie - odpowiedział wyraźnie akcentując 2 ostatnie słowa. Uśmiechnął się jeszcze szerzej po czym zbliżył się do mnie i lekko musnął swoimi wargami o moje usta. Poczułem naglą fale ciepła i miłe ukucie w podbrzuszu. Liam zaczął mnie całować a ja zamarłem nie mogłem uwierzyć w to co się dzieje. Zamknąłem oczy i powoli zacząłem oddawać mu pocałunek. Było mi naprawdę przyjemnie lecz on nie zamierzał na tym skończyć. Lewą rękom wziął moje przyrodzenie i zaczął wykonywać z początku powolne ruch, jednak z czasem przybierały na sile. Odpłynąłem było mi naprawdę dobrze. Otworzyłem oczy i od razu tego pożałowałem . Bo na de mną nie zobaczyłem Liama tylko kota liżącego mnie po ustach. Szybko go odepchnąłem. Zastanawiałem się gdzie jest Liam. Rozejrzałem się ale oczywiście w pokój nie było nikogo. Spojrzałem no swoje ciało, miałem na brzuchu pełno białej substancji. No tak to był tylko sen. sam sobie robiłem dobrze ,a całowałem się z kotem. Pomyślałem. Harry to na pewno wina Harrego, niby jak inaczej wytłumaczyć to ze w moim pokoju jest kociak a jeszcze wczoraj go tam nie było, a on ma bzika na punkcie kotów. Wytarłem sobie brzuch, założyłem na siebie czyste bokserki i wyszedłem z swojego pokoju, aby poszukać Hazze. Jednak nim wyszedłem rozejrzałem się czy ktoś nie czai się na korytarzu jestem przecież w hotelu morze się tu kręcić wielu ludzi, a jeszcze tego brakowało żeby mnie ktoś przyłapał biegającego po piętrach w samych gaciach. Na szczęście nikogo nie było więc czmychnąłem do pokoju Loczka. Wparowałem do niego, zostając go śpiącego w łóżku, jednak nie spał on sam, koło niego leżał kociak a jeszcze 2 biegały po pokoje rozrzucając wszystko co napotkały. W pokoju był straszny syf .W duchu się uśmiechnąłem. Cudownie wyglądały bawiąc się ze sobą. Szybko wyrzuciłem ten obraz z głowy, i zająłem się tym po co tu przyszedłem. Szybko ściągnąłem kołdrę z Hazzy. On nawet tego nie zauważył, więc wskoczyłem na jego łóżko i zacząłem śpiewać piosenkę której nienawidził

-I’m a Barbie girl…- Ledwo wydobyłem z siebie pierwsze wersy, a Loczek od razu zareagował. Zerwał się na równe nogi, nie wiedząc co się dzieje. Wyglądał strasznie, musiał wczoraj naprawdę dużo imprezować
-C-co się dzieje?- Spytał nie przytomny, ja nie zwracałem na to uwagi tylko dalejśpiewałem cieniutkim tonem.
-…Life In plastic it’s fantastic…-
-Przestańgłowa mnie boli- Ryknął Harry- Ja chcę spać, o co ci chodzi?- Spytał , ale chyba nie oczekiwał, że mu odpowiem. Bo narzucił na siebie kołdrę i próbowałdalej spać.
-…Come on Barbie, let’s go party…- Nie dawałem za wygraną
-Dobra, czego chcesz- Syknął Loczek. Przestałem śpiewać i usiadłem na łóżku.
-Możesz mi powiedzieć co do diabła kot robi w moim pokoju?-
- Eee kot jaki kot?- Spytał z nie udawanym zdziwieniem. Ja tylko machnąłem rękom wskazując mu zwierzaki bawiące się na jego dywan-
-A te…No wiesz wracaliśmy wczoraj z klubu, no i zaczęliśmy błądzić, trafiliśmy do jakiegoś dziwnego zaułka. Tam było tyle kotów. Zaczęły się z nami bawić , no i ostatecznie zabrałem je ze sobą, żeby nie zmarzły w nocy.
- A czemu jeden wylądował u mnie?-
-No bo Tomuś gryzł Puszka, Musiałem je jakoś rozdzielić , chyba rozumiesz- Boże nie mogłem uwierzyć w to co Styles mówił. Chociaż on zawsze dziecinniał przy kotach.
- To teraz mogę już iść spać? Która w ogóle jest godzina?- Sięgnął po komórkę, która leżała na szafce nocnej.
-Jest 4:03, po cholerę budzisz mnie w środku nocy!?.- Wrzasnął na mnie, był nieźle zdenerwowany. Nie zamierzałem się z nim wykłócać. Już zrobiłem to po co tu przyszedłem, więc wystawiłem mu język i poszedłem do swojego pokoju. Kidy do niego wszedłem zobaczyłem kota śpiącego na moim łóżku. Nagle zachciało mi się okropnie spać. Położyłem się koło kociaka i momentalnie zasnąłem.

---------------------------------

-Zayn wstawaj coś ty w nocy robił?- usłyszałem głos Daddy'ego, który wyrwał mnie ze snu.
-bffr- odpowiedziałem tylko bo nie chciało mi się wstawać
- Zayn do cholery, przez ciebie się spóźnimy na wywiad. - odpowiedział , trochę poddenerwowany.
Wywiad, hmmyy co to jest wywiad. do mojej rozespanej głowy jeszcze nie docierały słowa wypowiedziane prze kolegę. Niechętnie się podniosłem. Zobaczyłem postać stojącą nade mną z założonymi rękoma. Ujrzawszy Liam'a przypomniał mi się mój sen. Na wspomnienie o jego pocałunku zrobiło mi się ciepło w podbrzuszu.
- Na co czekasz, masz 15 min. aby się ogarnąć i wyjść przed hotel. tam już czekają na nas samochody.- rzucił po czym wyszedł pokoju
. 15 min on chyba żartuje przecież dobrze wie, że potrzebuje przynajmniej godziny. Westknąłem. Nie mogłem dużej zwlekać. Wziąłem szybki prysznic ( który zajęło mi 10 min, wow jestem z siebie dumny nigdy bym nie pomyślał ze mogę to zrobić tak szybko.) i podszedłem do szafy szukając czegoś do narzucenia. mhhy i co ja mam niby założyć . Przeczesałem swoją szafę . Wyciągnąłem jakieś spodnie i zacząłem dopierać do nich pasujące ubrania. po jakimś czasie w końcu się ubrałem . znów poszedłem do łazienki by ułożyć włosy. Nie wiem ile czas mi to zajęło. ale musiałem je przecież jakoś wyglądać. Gdy już miałem wychodzić Niall wparował do pokoju, wrzeszcząc że mam się pośpieszyć. Kiedy byliśmy w aucie Niall oznajmił mi, że zjadł moje śniadanie bo nie przyszedłem na czas do kuchni. No pięknie pół dnia będę głodny siedział, jakby nie mogli mi wsiąść jedzenie do samochodu. Reszta chłopaków nie odzywała się do mnie, byli źli ,że przeze mnie się spóźnimy. Niespecjalnie się tym przejąłem wiedziałem że zaraz o tym zapomnął i znów będziemy kochającą się piątkom braci. Jechaliśmy około godziny. Byłem strasznie głodny. Burczało mi w brzuchu jednak zjeść mogłem coś dopiero po wywiadzie. Sam wywiad odbył się tak jak zawsze czyli oni (osoby prowadzące program)zadawali pytania a ja odpowiadałem tylko wtedy jak nie miałem innego wyjścia. Zazwyczaj dawałem mówić moim kolegą z zespołu mi się nigdy jakoś nie chce gadać. Czasem się zdarzało że mówiłem naprawdę dużo, ale teraz mi się nie chciało byłem za bardzo głodny. Na początku wywiadu musiałem przeprosić za spóźnienie ( spóźniliśmy się jakieś 30 min), przez resztę czasu prawie w ogóle nie mówiłem, poświęciłem go na gapienie się na Liam'a, jednak cały czas byłem skupiony na tym co do mnie mówiono, jego nieziemska uroda mnie rozpraszała, ale nie aż tak jak wczorajszego wieczoru. Nigdy jeszcze Liam nie zawładnął moim umysłem tak jak wtedy. Mam nadzieję, że to się nie będzie zbyt często powtarzać. bo miałbym wtedy problem z odzywaniem się do niego. Normalnie, kiedy podziwiam jego uroki, jestem wstanie z nim rozmawiać, czy wygłupiać się. O śnie starałem się w ogóle nie myśleć, chciałem o tym jak najszybciej zapomnieć. Nie to żeby mi to się nie podobało, tylko czy normalnemu facetowi powinny się podobać takie obrazy. Odpowiedź jest oczywista, dlatego pozwoliłem sobie jedynie na podziwianie postaci Liam'a. Po wywiadzie chłopaki już nie pamiętali za co się na mnie gniewali, wiec wszystko wróciło do normy. Namówiłem ich nawet na wypad do KFC, Nie było z ty dużych problemów bo Niall'owi także ten pomysł przypadł do gustu. Czasem się dziwie ile ten farbowany pajac potrafi zjeść. Kiedy już napełniłem swój biedny brzuszek całą piątką wróciliśmy do samochodu. Podczas drogi powrotnej atmosfera była bardzo rozluźniona.
-Co się działo w nocy, słyszałem jakieś rozmowy -Spytał Louis Hazzę.
- ah nic takiego, Zayn do mnie wpadł, o coś się pytał, nie pamiętam już o co chodziło-Odpowiedział mu. Ja uśmiechnąłem się na wspomnienie jego zdziwionej miny, kiedy mu śpiewałem. Ciekawe czy naprawnie pamięta czy tylko udaje.
-aha - burknął Loi.
- a Harry co z zrobiłeś z kotami, nadal są w twoim pokoju?- Spytałem, nie zapytałem co zrobił z tym co jest w moim pomieszczeniu, bo zostawiłem go tam samego, mam nadzieje, że mi pokoju nie rozwali(w sensie że kot).
-Wyrzuciłem je na podwórko, a co miałem zrobić-
-Ty potworze jęk mogłeś im to zrobić, przez ciebie będą biedactwa marznąć w nocy- zacząłem mu wytykać
-Hahaha....-Styles buchną śmiechem. aha czyli jednak pamięta. Pozostała trójka patrzyła na nas dziwnie, nie wiedzieli o co chodzi, ja dołączyłem do Loczka i zaniosłem się donośnym śmiechem.

---------------------------

Pół godziny później wróciliśmy do hotelu. Musiałem szybko pobiec do siebie aby zając się kotem. Kiedy Otworzyłem drzwi od pokoju usłyszałem miałczenie. Biedactwo był zamknięty w jednym pomieszczeniu już od nocy. Widać było, że mu to nie pasuje, Zabrałem go na rączki. Kitek strasznie mi się wyrywał, ale jakoś udało mi się go wynieść na dwór. ledwo go puściłem na chodnik, a on wystartował jak z procy i zniknął gdzieś za budynkiem. Odwróciłem się aby wrócić do siebie. Zobaczyłem idącego w moją stronę Liam'a. On Uśmiechnął się do mnie Boże jak ja kocham jego uśmiech.
-Pójdziesz ze mną na zakupy mamy wolne i dzisiaj wracam do domu .Muszę kupić coś rodzince.-Spytał się. Na samą myśl o spędzeniu z nim kilka godzin sam na sam zrobiło mi się ciepło.
- Z wielką chęciom - Odpowiedziałem i uśmiechnąłem się do niego- A gdzie chcesz iść?
- Myślałem o jakiejś galerii, tylko musimy założyć kaptur, żeby na nikt nie zawarzył.- Powiedział Liam. Jednak jego pomysł nie był idealny, ledwo weszliśmy do jakiegoś sklepu w galerii a 2 fanki przybiegły do nas krzycząc nasze nazwiska. Wszystko się wydało i po chwili cały stos dziewczyn okrążył nas prosząc o autograf. Byłem wściekły miałem ochotę wydrzeć się na nie żeby nas zostawiły. Ale nie mogłem tego zrobić. Bardzo liczyłem na przeżycie z Liam'em paru fajnych chwil, jednak nasza sława nam to uniemożliwiła. Lubiłem nasze fanki, ale czasem były po prostu nie znośne. Tak było tym razem. Oczywiście nic nie kupiliśmy. a w towarzystwie piszczących dziewczyn nie dało się rozmawiać . Cały nasz wpatrywał 30 min. i okazał się wielką klapą.
Jak wspominał Liam dostaliśmy wolne (cały tydzień), także po nie udanych zakupach, poszedłem do pokoju się pakować. Wieczorem wszyscy się pożegnaliśmy i każdy poszedł w swoją stronę. Tak ja reszta chłopaków chciałem przeznaczyć wolny czas na odwiedziny rodziny. Bardzo się za nią, stęskniłem. Choć trochę będzie mi brakować widoku Liam to bardzo się cieszę że w końcu jadę do Bradford. Chciałbym z siostrami pogadać o moim problemie związanym z Daddym, wiem że mogę im powiedzieć wszystko, one na pewno mnie zrozumieją.

____________________________

Nie jestem zadowolona z tego rozdziału, nie wyszedł tak jak chciałam, ale jest to dopiero pierwszy rozdział, może następne pójdą lepiej. Przepraszam za błędy i proszę komentujcie.

niedziela, 16 grudnia 2012

Komiks (Ziam)...1

Liam: Moja reakcja kiedy widzę przystojniaka przechodzącego po drugiej stronie ulicy:



On kiedy idzie:




Ja kiedy zauważa, że odwraca się do mnie i idzie w moją stronę:
 


On gdy widzi moją reakcję:

A kiedy on śię pyta czy mam ogień, ja na to:



On Kiedy to słyszy:

A gdy mówie mu że mój kolega ma zapalniczkę, on  cieszy się jak dziecko:


Kiedy wkońcu zapalił dał mi buziak, dziękując za ogień:


Moja reakcja:
1)

2)

3)
Tumblr_m363f7plp51rqlf2fo1_250_large

4)





Krotkie ale jest. Jest to robione prze ze mnie i mam nadzieje,że wam się spodobał. jak natkie mnie wena to dodam jeszcze jakieś. Nie wiem kiedy dodam 1 rozdział, chyba w tym tygodniu, ale napewno nie dzisiaj. 
                                 
                                                                                                                                    Marcia :))

sobota, 15 grudnia 2012

Prolog

(od razu uprzedzam, że tekst morze zawierać rzeczy typu +18 i jest o homoseksualizmie, czytasz na własną odpowiedzialność. dotyczy to wszystkich rozdziałów jakie się ukarzą, a ostrzeżenie pisze tylko raz)


Po skończonym koncercie marzy mi się tylko jedno, pójść do łóżka i zasnąć na wieki. Taki też plan miałem na dzisiaj, oczywiście reszta chłopaków z 1D chciała pójść gdzies poimprezować, także po występie somotnie powlokłem się do samochodu i pojechałem do hotelu. Nie mam z kąd oni biorą siły na to wszystko. Droga okropnie mi się dłurzyła. myślałem że zaraz zasne przed kierownicom, ale w końcu jakoś dojechałem na miejsce, a na niebie zaczynało się chmurzyć. Wszedłem do hotely, doczołgałem się  na 1 piętro gdzie miałem mieć pokój, lecz mój klucz nie pasował do zamka w drzwiach. Moje łóżko było tak blisko a ja nie mogłem się do niego dostać. Nie wiem czy byłem bardziej wściekły na te drzwi za to ze nie chcą się otworzyć, czy bardziej zmęczony. Oparłem się plecami o drzwi, zamknołem oczy i zaczołem się zastanawiać co teraz powinienem zrobić. Z rozmyślań wyciągnął mnie odgłos czyiś kroków na schodach. Otworzyłem oczy i zobaczyłem Liam’a idącego w moją stronę. Był cały mokry, chyba zaczęło już padać. O jeju jak on pięknie wyglądał taki mokry. Zresztą on zawsze pięknie wygląda pięknie. Szedł powoli a ja bacznie munsię przyglądałem. Miła na sobie zwykły T-shirt, który przyklei się do jego cudownego ciała. Na jego twarzy malować się uśmiech, a jego ciemnobrązowe oczy spoglądały na mnie z zaciekawieniem. Po chwili się odezwał.
-A ty co. Czemu jeszcze nie śpisz?-  Nie mogłem odpowiedzieć jego nieziemska uroda całkowicie mnie rozproszyła, więc wyciągnołem tylko rękę z kluczami i pomachałem nimi przed jego nosem. Liam wziol je i spróbował otworzyć dzwi. Nie udało mu się to.
-Jesteś pewien że to te drzwi, morze pomyliłeś pokój?-spytał mnie. Pokręciłem przecząco głową. Słodziak podniósł lekko jedną brew popatrzył się znów na mnie, poczym poszedł do drzwi obok i spróbował je otorzyć. O dziwo udało mu się  to. Liam zaczoł się śmiać ze mnie. Ja tylko burknołem ”Dzięki” , poszedłem po swojego pokoju i walnąłem się na łóżko. Boże nie mogę uwierzyć, że on na mnie tak działa strasznie mnie to denerwuje, on jest przecież chłopakiem tak samo jak ja. Mimo, że byłem obecnie w związu z Perrie, wiedziałllem jednak, że długo on nie przetrwa bo coraz bardziej zaczołem się od niej oddalać i coraz barziej zakochiwałem się z Liam'ie. Podobały mi się dziewczyny, sex z nimi mi opdowiadał, więc czemu niby nagle on tak na mnie działa. Podoba mi się to wiem na pewno. Nie było tak, od zawsze topiero od niedawna zaczoł mi się podobać i z czasem coraz cięzej jest mi oderwać od niego wzrok. Boję się, że się  zorjętuje, że mnie znienawidz bo jestem pedałem i wogle. Chociaż ja sam nie wiem czy nim jestem. Ohhh Malik, czemu życie musi być takie skąplikowane .Musiałem przerwać moje rozmyślania, bo coraz bardzie chciało mi się spać a nie byłem przebrany. W ubraniach bym nie zasnął jeszcze by się pogniotły. Wstałem więc zdjąłem z siebie wszystko co miałem, poskładałem ubrani a do szały i poszedłem spać, próbując wyrzycić Liam'a z mojej głowy.


-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest to moje pierwsze opowiadanie i mam nadzieje, że wam się spodoba. proszę piszcie komętarze, bardzo interesuje mnie wasze zdanie. :)

Na początek...


Witajcie!
Na początek chciałam poinformować was, że blog poświęcony będzie mojej zmyślonej historii o miłości Zayn’a  do Liam’a. Będzie ona ukazana oczami Zayn’a. Prolog powinien się ukazać już dziś. Coś oprócz tego na pewno się znajdzie. Jakieś ciekawostki o chłopakach czy coś w tym stylu. Z góry przepraszam za błędy ortograficzne czy interpunkcyjne. Mam straszny problem z ortografią. W każdym razie zapraszam do czytania. J