Kiedy udało mi się wepchnąć przestraszonego i podnieconego Payna do
kabiny, odrazy rzucił mi się na usta. Nie był to nasz kolejny delikatny pocałunek,
był dość agresywny. Chłopak miażdżył moje usta. Po chwili polizałem jego dolną wargę, oczywiście załapał o co mi
chodzi i otworzył je szerzej. Wślizgnąłem się do nich swoim językiem. Przez
chwilę toczyliśmy nimi walkę o dominację, nasze języki tańczyły w dzikim tańcu
pożądania. Przysunąłem się bliżej niego
i teraz stykaliśmy się niemal całym ciałem. Czułem dokładnie jak jego sztywny
penis zahacza o moje udo.
Niestety zaczęło nam już brakować tleny, więc oderwaliśmy
się od siebie z głośnym mlaśnięciem. Oparłem
swoje czoło o jego i patrzyłem w jego cudowne tęczówki. Smyrgnąłem lekko jego
nos po czym szybko uklęknąłem przed nim. Zdziwiony chłopak wydał z siebie
nieznany mi dźwięk. Pogładziłem ręką wybrzuszenie w jego spodniach. Boże, ale
on jest twardy. Ugniatałem go tak chwilę, a Liam pojękiwał mi cichutko nad
uchem. W końcu nie wytrzymałem i
zacząłem ściągać z niego spodnie.
-Z-zayn co ty robisz? –spytał przestraszonym głosem.
-Cii, nic nie mów rozkoszuj się tym.
Ściągnąłem z niego spodnie, jednak miał na sobie
jeszcze bokserki. Payna patrzył na mnie z góry. Jego oczy pobłyskiwały, a usta miał
lekko rozchylone. Uśmiechnąłem się do niego chytrze i zwinnym ruchem zdarłem z
niego materiał. Chłopak momentalnie zrobił się czerwony. Zjechałem wzrokiem z
jego twarzy na dół. Moim oczom ukazał naprawdę dużych rozmiarów penis w pełnej erekcji.
Nie męczyłem go już dłużej i wziąłem go do ust i zacząłem
mu obciągać. Widać było, że Liamowi
podoba się to co robię, bo wydawał z siebie bardzo podniecające dźwięki. Cieszyło
mnie to jednak, nie chciałem, aby reszta ekipy nasz słyszała, więc na chwilę
wyjąłem go z ust.
Chłopak obdarzył mnie pełnym żalu spojrzeniem. Przyłożyłem
palec do ust dając mu znać by był ciszej, po czym znów wziąłem się do roboty.
Po kolejnych ruchach
głową poczułem jak mój chłopak się napina i po chwili dochodzi w moich
ustach, ciszo jęcząc moje imię.
Przełknąłem wszystko co mi ofiarował. Wstałem z klęczka i przelotnie
pocałowałem jego usta.
Oparłem się plecami o jedną z ścian i czekałem w
ciszy, aż mój chłopak dojdzie do siebie po orgazmie. Kiedy jego oddech był już
w normie szepnąłem mu do ucha:
-Smaczny jesteś .
-A ty naprawdę utalentowany – odparł zadowolony.
-No wiesz, to kwestia doświadczenia - Liam popatrzył na mnie przerażony, a ja
wybuchłem śmiechem.
-Ćwiczyłem na bananie.
----------------------------------------
Wiem, że ostatnio opuszczam się trochę, ale ja też mam swoje normalne życie i na prawdę nie byłam w stanie nic pisać. Nie było to związana z tym, że mam dwa blogi. Obecnie mam pewne problemy, które muszę rozwiązać, poza tym staram się też normalnie żyć. Także wybaczanie, że nic nie dodaję, ale nie jestem jakimś bogiem. Bardzo podziwiam to, że jesteście jeszcze ze mną i czekacie wytrwale. To dla mnie dużo znaczy. Proszę jedynie o trochę wyrozumiałości, naprawdę staram się wszystko pogodzić. Wybaczycie mi te długie przerwy?
Wszystkim bardzo dziękuję za komentarze.
A i taka sprawa do Cziki, możesz przetłumaczyć to co napisałaś w ostatnim komentarzu. Była bym wdzięczna. No i ty mój kochany anonimku, dzięki za miłe komentarze, a jak chcesz to mogę cię jakoś powiadamiać o kolejnych częściach. Masz może jak pocztę czy twitera? Mogę ci tam podawać info o rozdziale.
.