niedziela, 14 kwietnia 2013

Rozdział 11 (Wyjaśnień ciąg dalszy)


<oczami Zayna>

-Młody wstawaj, śniadanko czeka – z błogiego sny wyrwał mnie
głos mojego przyjaciela . Obróciłem się tylko na drugi bok i
próbowałem  spać dalej, jednak nie było mi to dane, gdyż chłopak
zaczął dźgać mnie w plecy.

-Czego – warknąłem, chciałem tylko żeby dał mi spokój. Moim
planem na dzisiejszy dzień jest lenienie się w łóżku, jak tylko się
da.

-No wiesz, takim tonem, ja tu ci pyszne śniadanko zrobiłem, a ty
jak się zachowujesz. Nie ładnie Malik, nie ładnie – w końcu się
przemogłem i obróciłem się w stronę Louis.  W rękach trzymał
talerz pełen naleśników.

- Ty je zrobiłeś? – spytałem się go ,  z całych sił próbowałem się
nie śmiać. On przy kuchni, dobre sobie. Ostatnio jak próbował
zrobić sobie jajecznice , trzeba było wzywać straż pożarną, bo
spalił pół kuchni.

-Nooo… tak jakby – widziałem, że Lo się zmieszał.

-Tak jakby? Lo przecież ty nie umiesz ugotować ziemniaków, a co
dopiero zrobić naleśniki

-No, ale Harry mi pomógł i jakoś dałem radę

-Harry ci pomógł? Ciekawe

-No dobra, to ja mu pomagałem

-Pomagałeś Harremu?

-Przestaniesz mnie powtarzać?! – nie wytrzymałem i zacząłem się
śmiać

-Z czego rżysz? – powiedział obrażony

-Eh Louis, naprawdę doceniam twoje chęci, jesteś kochany. A tak
na serio to czego ode mnie chcesz?

-Nic od ciebie nie chcę. Naprawdę nie jesteś wstanie zrozumieć, że
ja jako twój przyjaciel, chciałem zrobić dla ciebie coś miłego –
spojrzałem na niego i przystawiłem palec pod oko naciągając
skórę, robiąc gest, „jeździ mi tu czołg”

-Boże Zayn, ty jesteś jakieś medium czy co . Ledwo do ciebie
przyszedłem, a ty czytasz ze mnie jak z otwartej księgi

-Za dobrze cię znam – wziąłem od chłopaka, talerz z jedzeniem i
zacząłem jeść. Byłem już za bardzo rozbudzony żeby spać. Zresztą
Tomlinson na pewno nie da mi spokoju, dopóki nie wyciągnie ode
mnie tego czegoś.

-No to dawaj, co cię tu sprowadza – chłopak położył się koło mnie
na łóżku i zrobił minkę kota ze shrecka.

-Robiliście to? – spytał się  takim tonem jakby pytał o pogodę.
Zwątpiłem czy on na pewno ma na myśli TO.

-C-co?.

-No wiesz…. –  chłopak próbował  u dawać, że robi komuś loda,
ale nie bardzo mu to wychodziło. Mój apetyt momentalnie gdzieś
wyparował, miałem ochotę schować się pod kołdrę. Nie wierze, że
on pyta się o coś takiego

-Haha, jaki śliczny buraczek z ciebie. No więc, czekam na
odpowiedź

-Pieprz się Louis

-Nie Zayn ja nie mogę, wiesz że moja dziewczyna wyjechała

-Boże..

-Tak, więc co zaszło wczoraj między wami? Rozmawialiście ze
sobą? Pogodziliście się? Pieprzyliście się? Będziecie mieć dziecko?
– patrzyłem na niego jak na debila. Czasami jest taki nie znośny…
zazwyczaj wtedy męczy Harrego,  niestety dzisiaj padło na mnie.

-Widziałem jak się zachowywaliście wczoraj na scenie. Awww, to
było takie słodkie. Tyle ziam moments na jednym występie, wasze
shipperki* i shipperzy teraz wariują. No powiedz mi
prooooszeee….

-Uspokój się trochę

-Czyli mi powiesz – nie miałem wyjścia, męczyłby mnie przez
cały dzień, żeby tylko się dowiedzieć, zresztą chciałem się komuś
wygadać i wiadomo, że to byłaby albo moja siostra albo on. Tak
więc opowiedziałem mu całą historię nie szczędząc sobie togo jak
dobry Liam był w całowaniu. Powiedziałem mu wszystko, a
chłopak słuchał z otwartą buzią. Nie mógł uwierzyć , że Payne jest
bi. Jednak życzył nam szczęścia i powiedział , że jeszcze wszystko
się ułoży. Mam nadzieję, że tak będzie.

~*~

Dwie godziny po tym jak Tommo poszedł do siebie, nastał czas
obiadu. Byłem dość głody mimo, że zjadłem parę naleśników, to
nadal czułem nie dosyt. Tak więc udałem się do wspólnej kuchni,
w której unosił się już cudowne zapach. Za pewne to Harry był ich
sprawcą. On bardzo lubił gotować, więc zawsze robił nam pyszne
obiadki.  

W kuchni byli już wszyscy. Louis szukał czegoś w lodówce. Liam
siedział przy stole i jadł swój posiłek, kiedy mnie zobaczył wesoło
się uśmiechnął  i pomachał mi na powitanie. Odwzajemniłem oba
gesty i usiadłem koło niego , gdzie czekał na mnie już gotowy
posiłek.

-Horan oddaj mi moje jedzenie!! Nie dość , że ci je zrobiłem to ty
mi jeszcze moją porcję zżerasz! – Niall jak każdego popołudnia
droczył  się z Harry. Dziwię się, że Styles jeszcze do tego nie
przywykł. W każdym razie mi to już w ogóle nie przeszkadzało i
robiłem swoje nie przejmując się tą dwójką. Po zjedzeniu obiadku,
posiedziałem jeszcze chwilę przy stole  gadająć z chłopakami .

-No chłopaki, powiecie nam w końcu o co poszło – zagadał Harry,
kiedy już przestał przejmować się Blondynkiem. Boże znowu? Czy
oni nie mają własnego życia?

-Nie ważne – powiedziałem może trochę zbyt jadowitym tonem.
Nie chciałem mu mówić, no bo po co?

-Dobra, nie chcesz to nie mów, ale nie musisz być taki nie miły –
nic więcej nie powiedziałem, nie chciałem o tym rozmawiać nie z
nimi. Wyszedłem więc z pomieszczenia nie dziękując na wet za
posiłek. Harry mnie wkurzył, bo on nie ma prawa się o to pytać,
nikt nie ma prawa. Tylko Tommo. On mnie zrozumiał nie wyśmiał.
Nawet jak go pocałowałem to nie uciekł ode mnie. On się mnie nie
brzydzi. Inni na pewno tacy wyrozumiali by nie byli.

Byłem już w połowie drogi do mojego lokum, gdy ktoś złapał mnie
za ramię, odwróciłem się pewny że to Harry i warknąłem na niego

-Styles czy ty kurwa nie rozumiesz, dwóch prostych słów!!  - Moja
pewność siebie kiedyś mnie zgubi. Oczywiście nie był to Loczek.

-Jakbyś nie pamiętał to ja mam na nazwisko Payne – powiedział
mój przyjaciel. Kurde nie chciałem na niego krzyczeć, szczególnie
na niego. Między nami nie było tak  w 100 % dobrze i wszystko się
jeszcze może rozwalić. Przestraszyłem się, że w jakiś sposób go
obraziłem i szybko zacząłem go przepraszać.

-Sorki Li, ja myślałem… - nie dane mi było dokończyć bo moje
usta zostały zamknięte przez usta Liama. Szybko oderwałem się od
niego, przerażony tym, że ktoś może nas zobaczyć.

-Co ty wyprawiasz – spytałem zaskoczony.

-Ehm… ja … no wiesz przyjaciele też się całują. Nie chwiałem,
żebyś złościł się na Loczka, on nie zrobił nic złego. Był po prostu
ciekawy

-Aha – powiedziałem nie pewnie.

-Louis i Harry też dają sobie buzi w usta, a przecież wiesz że oni są
hetero – tak Larry często zachowuję się dosyć dwuznacznie, ale
nigdy tak naprawdę się nie przylizali, przynajmniej nie tak jak ja to
robiłem wczoraj z Liamem.

- Nie wiem czy wierz, ale dzisiaj nie mamy wolnego dnia, jak było
to na początku planowane. Simon zmienił zdanie i mamy mieć  trzy
dodatkowe wywiady

-Aż trzy!! Nie!!

-No niestety tak. Pierwszy jest za godzinę, więc powinniśmy się już
zbierać. A i Zayn proszę cię niezłość się więcej na niego, on nie
jest niczego świadomy

-Tsaa, postaram się – Laim znów musnął moje usta, ale tym razem
bardzo delikatnie, powiedział na koniec ‘pa’ i poszedł sobie. Boziu.
Czy moje życie może być normalne – mam przyjaciela od
całowania, super.


_______________________________________________________________________________

*Jak nie wiecie co to jest to wrzućcie sobie słowo shipper w google, tam wszystko jest wytłumaczone.

Rozdział pisałam tak na szybko i nie za bardzo go sprawdzałam. Jeśli są jakieś błędy to  z góry przepraszam, a i wszelkie poprawki z waszej strony mile widziane, nie miałam czasu sprawdzać a bardzo chciałam go dodać, więc oto jest. Nie jestem z niego dumna, bo taki nudnawy mi się wydaje.

czwartek, 11 kwietnia 2013

Rozdział 10 (Wyjaśnienia)


<oczami Zayna>

Liam całuje świetnie po prostu bosko. Wiele razy wyobrażałem
sobie, że z nim to robię i mogę śmiało stwierdzić, że w realu jest
dużo lepszy.

Staliśmy na środku salonu przyklejenie do siebie. Moje ręce
błądziły po jego plecach, a on nadal trzymał moją twarz. Nasze
języki wiły się w cudownym tańcu. Wszystko inne nie miało
znaczenie, nawet jeśli ktoś by tu wszedł nie przejął bym się tym.
Teraz liczył się tylko ja i on.

W końcu musieliśmy oderwać się od siebie by zaczerpnąć
powietrza.  Spojrzeliśmy sobie w ocz. Wszystko było takie nie
realne, zbyt piękne. Zatonąłem w jego czekoladowych oczach,
wybaczając mu wszystko co zrobił ostatnimi czasy.


Zacząłem go scałowywać, najpierw od twarzy, by po chwili
zjechać niżej na jego szyję. Zatrzymałem się w jednym miejscu i
zacząłem ssać i podgryza jego skórę. Czułem jak chłopak drży pod
moim dotykiem. Zamknął oczy i odchylił głowę do tyłu by dać mi
więcej miejsca.

-Zayn… ja … my … nie możemy tego robić – powiedział bardzo
wolno, nie otwierając oczu. Nie zważałem na to i dalej robiłem
swoje, tylko tym razem zatrzymałem się na jego obojczyku.
Czułem jak rośnie we mnie podniecenie, miałem ochotę rzucić się
na niego, pozbawić go ubrań tu i teraz. Jednak starałem się
opanować, mimo wszystko  jesteśmy w salonie i w każdej chwili
ktoś może tu wejść. Liam zaczął cicho pojękiwać. Podobało mu się
to. Nagle chłopak popchnął mnie na ścianę, doskoczył do mnie i
wbił się w moje usta. Czułem jak napiera na mnie całym swoim
ciałem. Jego twardy penis otarł się o moją erekcję. Automatycznie
zacząłem wykonywać ruch biodrami.  

<Oczami menadżera>

Kiedy Liam poprosił mnie, żebym na chwilę zostawił ich samych
oczywiście, że wyszedłem z pokoju. Musiałem jednak wiedzieć co
się tak naprawdę miedzy nimi dzieje, tak więc przystanąłem koło
drzwi do salony i nasłuchiwałem. Nie wiele z tego rozumiałem,
słyszałem jakieś rozmowy, ale konkretnych słów za dużo nie dało
się zrozumieć.

W pewnej chwili Malik zaczął wydzierać się na Payna i nie było by
w tym nic dziwnego gdyby nie to, że przez następne 10 min nie
słyszałem zupełnie nic.

Hm Zayn chyba nic nie zrobił Liamowi. Prawda?

Chcąc nie chcąc  musiałem tam wejść i zobaczyć co się dzieje.
Powoli na paluszkach wszedłem do pokoju. To co zobaczyłem…
rany Malik naprawdę potrafi zaskakiwać.

Chłopcy stali przy ścianie przyklejenie do siebie, namiętnie się
całując. Obrzydliwe. Nie chcąc dłużej na to patrzeć powiedziałem
pierwszą myśl jaka mi przyszła do głowy

-Chłopcy przepraszam, że przerywał wam te jakże ‘cudowną’
chwilę, ale za chwilę macie koncert i powinniście się już zbierać – 
chłopcy szybko odskoczyli od siebie. Popatrzyli na mnie
zdezorientowani i na ich twarzach pojawił się dorodny rumieniec.
Widać było, że zupełnie nie wiedzieli co się dookoła nich dzieje. 
Stali ciągle w jednym miejscu, gapiąc się na mnie z dziwnym
wyrazem twarzy. Westchnąłem  cicho.

-Idę powiedzieć reszcie, że zaraz jedziemy, a wy się ogarnijcie i
czekajcie przy wejściu – poleciłem im. Payne jakby się otrząsnął
zaczął coś gadać, chodząc we wszystkie możliwe kierunki.

-Tak jasne, tylko pójdę do łazienki, albo może najpierw do pokoju
chociaż nie sikać mi się chce, ale bez sensu i tak muszę wziąć
ubrania, ale chyba nie wytrzymam, bez sensu przecież grzebień
mam u siebie a muszę się uczesać…- chodził w te i z powrotem nie
mogąc się zdecydować gdzie ma iść. Malik tylko stał i się patrzył
co wyprawia jego przyjaciel.

-To ja idę do siebie – powiedział cichutko mulat i ruszył w
kierunku swojego lokum. Nieszczęście, że akurat Liam krążąc
wciąż po salonie, poszedł dokładnie tam gdzie on i obaj się
zderzyli, lądując na podłodze. Pokręciłem z nie dowierzaniem
głową.

-Oj dzieci, dzieci… - rzekłem i wyszedłem.
 

<oczami Zayna>

- Liam możesz, ze mnie zejść – powiedziałem, gdy menadżer się
ulotnił.

Chłopak powoli się ze mnie wyczołgał. Usiadł na podłodze.
Pocierał swoją dłonią przedranie,  krzywiąc się przy tym.
Uklęknąłem przy nim i delikatnie wziąłem jego rękę, aby ją
pooglądać.

-Bardzo boli?

-Nie jest tak źle

-Może pójść po kogoś?

-Nie trzeba. Wydaje mi się, że to nic poważnego

-Mam nadzieję – po moich słowach, zapanowała niezręczna cisza,
chciałem coś powiedzieć, ale nie wiedziałem co. Wstałem więc i
już chciałem wyjść z pomieszczenia, gdy zatrzymał mnie jego głos.

-Wiesz, że to nie powinno się dziać…. kurwa podobało mi się to…
to przed chwilą , ale ja mam Danielle nie zostawię jej – patrzyłem
na niego jak na idiotę. Nie wierzę, że on to znowu robi. On się
najnormalniej w świecie mną bawi.

-CZEMU TY MI TO ROBISZ?!!- wydzierałem się, miałem to
gdzieś, że wszyscy mnie słyszą. Może to i dobrze, tak niech
wszyscy słyszą jakim on jest wielkim chujem.

-Lubisz bawić się ludźmi, prawda? Danielle pewnie też jest twoją
zabawką, ale ci się znudziła i teraz zająłeś się mną?!!!

-Z, uspokój się i nie krzycz – poprosił mnie a ja go wyśmiałem

-Ha, nawet nie próbujesz zaprzeczać!!

-To nie tak. Ja kocham cię…- drugie zdanie powiedział szepnę, a
głos mu się łamał.

-To jest tak cholernie trudne, a ty tego nie ułatwiasz. Kocham
ciebie i Daniell. Nie umiem tego zrozumieć. Zawsze akceptowałem
to, że jestem biseksualny, ale nigdy nie czułem czegoś takiego do
chłopaka. To jest takie dziwne.  Zawsze było to tylko pożądanie
cielesne. Kiedy patrzę na ciebie jak się uśmiechasz uśmiecham się
razem z tobą, kiedy ci smutno chcę cie pocieszyć, chciałbym być
zawsze przy tobie i nie opuszczać cię nawet na minutę. Jednak nie
umiem się do ciebie zbliżyć, bo się boje. A do tego jeszcze Daniell,
czuję się przy niej tak samo, tylko z tą różnicą, że potrawie przy
niej normalnie funkcjonować. Ostatnio, przechodziłem przez
trudny okres i wiem, że najmilszy nie byłem. Oddaliłem się od niej,
jak i od ciebie.  Zrozumiem jeśli mnie znienawidzisz, jeśli już tego
nie zrobiłeś – chłopak mówił, a ja słuchałem go z otwartą buzią.
Nadal byłem na niego zły, ale trochę w mniejszym stopniu. Może
to dziwne, ale wierzyłem mu. Jakoś czułem, że mówi prawdę.

-Nie nienawidzę cię -  warknąłem oschle. Liam patrzył na mnie

tymi brązowymi ślepkami.

-Ja czuję to samo, Liam. Kocham cię

                                              ~*~

Jak się okazało nasz menadżer trochę przesadził, mówiąc że mamy
koncert i powinniśmy się już zbierać. Mieliśmy jeszcze kupę czasu.
Oczywiście, przeznaczyłem go na poważną rozmowę z Liamem, po
tym jak chwilę ochłonęliśmy (daliśmy sobie chwilę przerwy, aby
na spokojnie wszystko przemyśleć i pozbyć się negatywnych
emocji), poszliśmy do jego pokoju i zaczęła się rozmowa. Jestem
totalnie zszokowany tym, że on jest bi. Nigdy nie wydawał się taki.
W każdym razie. Mimo, że obydwaj czujem coś więcej do siebie
nie jesteśmy razem. On nadal jest z Danielle. Postanowiliśmy, że
zachowamy się jak dorośli i wrócimy do starych relacji. Trochę
zajęło poukładanie sobie tego wszystkiego w głowie, ale po wielu 
tłumaczeniach Liama, jakoś dałem radę. Nadal jestem na niego zły,
że zachowywał się tak a nie inaczej ostatnimi czasy. Ciągle mnie
przepraszał, mimo że nie jestem w stanie zrozumieć, to
wybaczyłem mu. Jego przepraszające i pełne pokory oczy,
namówiły mnie do tego.

Wiem, że jestem okropny, ale cieszę się jak głupi z tego
wszystkiego. Liam mnie kocha i to jest najważniejsze. Co z tego
wyniknie, nie wiem. Możliwe, że nigdy nie będziemy razem.

~

Dzisiejszy koncert był najlepszym jaki kiedykolwiek przeżyłem.
Fanki i fani byli po prostu nieziemscy. Atmosfera w ogóle taka
przyjemna. Ciągle z Liamem wygłupialiśmy się, było ekstra. Kiedy
przez Twitera fani spytali nas którą postacią z serialu FRIENDS,
chcieliśmy być odpowiedziałem że Reachel, na to Liam popatrzył
się na mnie chwilę się zastanowił i powiedział że Ross. Nie wierzę,
że on to powiedział i to przy wszystkich. Przecież Reachel i Ross w
tym serialu są parą!!* Ale i tak nie to było najlepsze. Po tym Payne
podszedł do mnie i mnie przytulił. Na scenie! Przy fanach!

To było naprawdę cudowne z jego strony. Dobrze jest widzieć, że
odzyskałem swojego starego Liama.

 

 

*Taka sytuacja naprawdę miała miejsce. Odbyła się ona  09/04/2013

No to dziesiątkę mam za sobą. Nie długo mam egzaminy gimnazjalne (23,24,25 kwietnia) i muszę wsiąść się do powtarzania, także nie będę miała czasu pisać. Od razu po testach 'uciekam' ze szkoły i jadę na tydzień nad może i tam nie będę miała komputera, więc rozdziału tak szybko nie będzie.  

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Rozdział 9 (Ziam)

<oczami Louisa>

-Zayn co ty robisz? - spytałem się, delikatnie odsuwając się od
niego. Chłopak zmieszał się troszkę i zrobił się cały czerwony.
Próbował coś powiedzieć, ale go nie zrozumiałem.
 

Ten widok wywołał u mnie falę niepochamowanego śmiechu.
Rechotałem jak głupi do sera, a Zayn patrzył na mnie całkowicie
zdezorientowany.

-Z czego się śmiejesz. To nie jest zabawne - niepewność chłopaka,
jest naprawdę słodka. To oczywiście wywołało, że zacząłem
rechotać jeszcze bardziej. W końcu Mali nie wytrzymał i krzyknął
na mnie obrażony.

-Przestań!! - zero reakcji z mojej stronu

-No co !? – nic

-Powiedź mi w końcu co cię tak bawi!?- widać było, że jest już
wściekły. Podniosłem ręce w przepraszającym geście, jednocześnie
dając mu znak by dał mi chwilę.

Wziąłem parę głębokich wdechów, kiedy się już uspokoiłem
powiedziałem:

-Ty mnie tak bawisz, Z. Jesteś tak naiwnie słodki

-…- Zayn popatrzył na mnie z mordem w oczach. Przez chwilę
myślałem, że się na mnie żuci.

-Przepraszam, po prostu….ja wcześniej nie miałem na myśli siebie.
Mówiłem tak ogólnie. Pochlebiasz mi, ale ty mnie nie pociągasz.
Stary ty..hihi.. gratuluję odwagi- powiedziałem i poklepałem go po
plecach. On tylko zamruczał wściekle.

-A tak sumie to czemu to zrobiłeś. Ty chyba się we mnie nie…- nie
zdążyłem dokończyć

-Nie, oczywiście, że nie. Ja to zrobiłem bo… w sumie to sam nie
wiem.. tak jakoś wyszło. Ty na wet nie jesteś w moim typie

-Dzięki

-Ostatnio robię dużo głupich rzeczy – powiedział ze smutkiem.

-No to racja. Chyba wiem czemu

-….

-Miłość, stary, miłość

-Tylko szkoda, że nie odwzajemniona – Malik popatrzył na mnie
smutno. Nagle do moich uszu dobiegł dźwięk dzwoniącego
telefonu

-To mój!! – wrzasnął Zayn

-Menadżer mnie wzywa, muszę iść do salonu

 
<oczami Zayna>

Nie wiem po co on chce się ze mną widzieć. Mam nadzieję, że to
nic ważnego.

Tak więc przeprosiłem Louisa i poszedłem do umówionego
miejsca. Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że nasz
menadżer już z kimś rozmawia.

-Liam, tak nie  może by. Myślałem, że się lubicie - kiedy wszedłem
do salonu, mężczyzna nagle przerwał.

-O wilku mowa, no to siadaj - grzecznie usiadłem na kanapie koło
Liama.

-O co poszło - pytanie jakie mężczyzna nam zadał było dość…hm
trudne po co miałem niby mu powiedzieć. Zrobiło mi się strasznie
gorąco, ręce zaczęły mi się kleić od potu.

-Nie rozumiem was zawsze byliście jak papużki nierozłączki a
teraz co? W ogóle nie odzywacie się do siebie – spojrzałem na
Payna, który uparcie wpatrywał się w swoje nogi. On raczej
tłumaczyć się nie zacznie. Tak więc postanowiłem przejąć
inicjatywę i powiedzieć mu całą prawdę. Chcę pokazać mu, że
jestem silny i  mam gdzie to co o mnie myśli (to drugie oczywiście
nie jest prawdą).

-Jestem ciotą – powiedziałem silnie akcentując drugi wyraz, Liam
jak oparzony podniósł głowę i popatrzył się na mnie. 


-No no no… Czegoś takiego się po tobie nie spodziewałem, ale nie
ważne.  To dla tego się do siebie nie odzywacie?- Payne cały czas
się we mnie wpatrywał, jakbym go sobą zahipnotyzował.


-Chłopaki, ja nie chcę mieszać się w sprawy między was, ale
naprawdę powinniście ze sobą chociaż porozmawiać. Wasi fani już
zauważyli, że coś się dzieje. …Liam popatrz na mnie – chłopak
powoli jakby się czegoś bał odwrócił głowę w stronę menadżera -
Naprawdę przeszkadza ci jego orientacja? Serio? Zawsze
uważałem cię za najdojrzalszego chłopaka z tej piątki. Kto jak 
kto , ale ty powinieneś zrozumieć Zayna.

-Mi to nie przeszkadza - Liam w końcu obudził się z tego dziwnego
transu i zaczął mówić.

-Więc w czym tkwi pro…. – nie  dałem mu dokończyć. Wkurzyłem
się cholernie się wkurzyłem, jak on śmie mówić, że mu to nie
przeszkadza, ja widziałem jak on na mnie reaguje, przecież sam
mnie wyzywał.

-Nie przeszkadza!!? – Wydarłem się, jednocześnie wstając z
kanapy.

-Więc, kurwa czemu się tak zachowywałeś!!

-…..

-Ej chłopaki spokojnie, bez krzyków proszę, a ty Malik usiądź jak
możesz - popatrzyłem się wściekle na mojego ‘przyjaciele’ i
wykonałem polecenie mojego przełożonego.

-Liam masz może coś do powiedzenia - chłopak wypuścił głośno
powietrze i zaczął powoli mówić.

-Tak mam, ale mógłbyś nas na chwilę zostawić samych. Chciałbym
z Zaynem porozmawiać w cztery oczy.

-Tak, oczywiście- odpowiedział nasz menadżer i pokierował się w
stronę wyjścia.

-A Malik co do twojej orientacji to dla mnie to żaden problem.
Tylko oczywiście masz się z tym nie afiszować, a i jeśli pozwolisz
to powiadomię Simona o zaistniałej sytuacji

-Taa jasne- rzuciłem na pożegnanie. Poczekaliśmy chwilę aż
mężczyzna wyjdzie z pokoju i dałem znać Liamowi, aby mówił.

-No Payne, tłumacz się tłumacz – mówiłem wściekły

                                                            ~*~

<oczami Liama>

 Dużo, dużo wcześniej

-Oddaj to jest mój naleśnik!!- dzień jak co dzień, Niall kłócący się
 
o jedzenie. Norma.

-Ale ty tego i tak nie zjesz!

-Ale on jest mój i należy się on MI! Zresztą nie prosiłeś mnie o
 
pozwolenie!

-Zamknijcie się ,łeb mi pęka- kiedy Zayn wszedł do stołówki w
samych bokserkach moje serce zaczęło bić szybciej, dużo szybciej.
Widok jego pięknego ciała jest dla mnie najpiękniejszym widokiem
na świecie. Hhm… mógłbym wgapiać się w niego przez całą
wieczność. Gdy go zobaczyłem od razu przypomniała mi się nasz
nocna rozmowa.

-Wiesz Li, ja chyba jestem gejem – pamiętał te słowa bardzo
dobrze, jakby zostały wypowiedziane przed chwilą. Nie wiem, czy
to prawda, czy nie bo kiedy mi to mówił był pijany, ale mam
WIELKĄ nadzieję że to jest prawda. Chociaż pewnie nie, bo czy
możliwe jest, że aż dwójka ‘pięknych chłopaków z 1D’ może
okazać się innej orientacji niż heteroseksualizm. Mało możliwe .

 

Dużo wcześniej

Gdy się obudziłem, zauważyłem, że Zayn też już nie śpi. Było
 
dosyć wcześnie a chłopka siedział na swoim łóżku całkiem ubrany.
 
Popatrzyłem na Nialla który spał sobie smacznie.  

-Pamiętasz naszą nocną rozmowę? – zacząłem rozmowę. Musiałem
 
się upewnić. Muszę wiedzie czy osoba którą kocham, może być w
 
jakikolwiek sposób mną zainteresowana.

-Louis z tobą gadał?- chłopak tak jak wcześniej odpowiedział mi
 
jedynie przekręceniem głowy.

-Zi, ja ciebie przepraszam nie miałem pojęcia że ty tak naprawdę,
 
trochę dziwnie się zachowywałem, wiem i za to też przepraszam.
 
Po prostu musiałem to przemyśleć, I to nie chodzi że mi to
 
przeszkadza. Broń boże! Wiedz że popieram każdą twoją decyzję

-ee fajnie, tylko ja nie wiem co ja ci powiedziałem i czy to w ogóle
 
jest prawdą. Więc jak byś mógł to przybliż mi naszą rozmowę

-A no tak, zapomniałem, że ty nic nie pamiętasz. Tak więc,
 
wyznałeś mi, że zerwałeś z Periee bo tak naprawdę jesteś gejem i
 
zakochałeś się w taki jednym chłopaku, ale nie wiesz co
 
powinieneś zrobić bo ten chłopak ma dziewczynę.

-O, wow

-Czyli..? To prawda

-Taa – Gdy on to powiedział myślałem, że zaraz się poryczę ze
 
szczęścia. Rzuciłem się na niego, mocno go przytulając.


-Zayn, kocham cię!! – wypaliłem, czego od razu pożałowałem. Nie
 
mam to jak wyznawanie swoich uczuć w przypływie emocji. Super.
 
Żeby podratować trochę sytuację. Powiedziałem to jeszcze raz
 
tylko w trochę inny sposób.

-Kocham cię bracie – reszta rozmowy przebiegła w miarę
 
normalnie. Starałem się jak mogłem opanować swoje emocje, ale
 
naprawdę cieszyłem się z zaistniałej sytuacji. W pewnej chwili
 
poczułem, że zaraz nie wytrzymam i chyba rzucę się na niego ze
 
szczęścia. Żeby nie zrobić z siebie głupka powiedziałem mu, że
 
muszę iść do łazienki i ulotniłem się z pokoju.

 

Wcześniej

-Dobra chłopcy, teraz puszczamy waszą piosenkę, a po niej
wchodzimy na antenę. Proszę stańcie przy mikrofonach, mamy 
 tylko trzy mikrofony. Tak więc, Harry stań z Louisem. Liam
będziesz z Zaynem, a ty Niall stań ze mną - powiedział
prowadzony.


-Wszystkim wszystko pasuje? Tak, ok., Wchodzimy
za..1..2..Witam s powrotem, a teraz….-kontynuował. Drugi
mężczyzna podał nam słuchawki i pod suną mam krzesła.


Zayn przysunął się bliżej mikrofonu, a co za tym idzie, był bliżej
mnie. Zrobiło mi się cholernie gracą. Nienawidziłem tego co ten
chłopak ze mną robi. Wystarczył jego mały gest, ruch ręki, czy
spojrzenie, a ja odchodziłem od zmysłów. Starałem się jak mogłem
unikać chłopaka, żeby tylko nie zrobić przy nim czegoś głupiego.
Odkąd powiedział mi, że woli chłopców, mój świat zmienił się nie
do poznania. Nie umiem normalnie się przy nim zachowywać.
Bardzo chciałbym pokazać mu jak ważny jest dla mnie, bo kocham
go. Tak wiem to dziwne kochać chłopaka, a jeszcze dziwniej
przyjaciela, ale co się dziwić ja jestem dziwny, bo jestem bi.  Mam
dziewczynę  i kocham ją jednocześnie kochając swojego
przyjaciela. To wszystko mnie przerasta,  nie wiem co mam robić.
Ostatnio oddalam się od Danielle i chyba od Zayna też, ale ja po
prostu nie potrawie przy nich funkcjonować. Oboje są dla mnie
bardzo ważni, ale kiedy widzę jak na mnie patrzą czy słyszę ich
głos od razu uświadamiam sobie, że ja muszę wybrać między nimi.
Wiem że co do Malika to mam małe szanse, ale to mnie jeszcze
bardziej nakręca. Jest dla mnie jak zakazany owoc. Czym bardziej
nie mogę go mieć, tym bardziej go pragnę.

Nawet nie wiem kiedy skończył się wywiad, całkowicie
odpłynąłem swoimi myślami. Nie wiem na wet co się podczas
niego działo, mam nadzieję, że nic ważnego mnie nie ominęło.


Kiedy wychodziliśmy z sali Zayn poprosił mnie, żebym został z
nim na chwilę. Okropnie się denerwowałem, nie lubię zostawać z
nim sam na sam. Nie panuję w tedy nad sobą.

Malik stuknął mnie swoją ręką, a po moim cielę przebiegły
przyjemne dreszcze. Przez chwilę zapragnąłem dotknąć go
bardziej, ale szybko wyrzuciłem to z głowy. Zły na siebie, chciałem
zwrócić Malikowi uwagę, żeby mnie nie dotykał, ale to co
wypłynęło z moich ust cholernie mnie zaskoczyło


-Nie dotykaj mnie Pedale!! – nie mam pojęcia czemu to
powiedziałem. Przerażony własną głupotą uciekłem by nie
wyrządzić mu jeszcze większej krzywdy.

                                                                 ~*~

 

<oczami Zayna>

Teraz

-No to tłumacz się, tłumacz – warknąłem wściekle. Trochę dziwi
mnie, że odważyłem się na to wszystko.


-No bo ja… nie zrozumiesz…

-Może jednak – powiedziałem pewnie. Nie dam się tak łatwo
poddać. O nie.

-Zyan, wiesz że ja ciebie bardzo lubię i szanuję  - prychnąłem. Jak
on może coś takiego mówić.

-Jakoś ostatnio tego nie widać

-Ja wiem przepraszam – Liam zaczął bawić się swoimi rękoma.
Wziął głęboki wdech i kontynuował.

-No bo to wszystko dla tego… bo… bo ja się zakochałem

-Ehe – popatrzyłem na niego jak na wariata, nie wiedziałem czy
mam się śmiać, czy płakać

-Na dal nie wiem co to ma wspólnego ze mną

-Botociebiekocham – wystrzelił jak z procy. Kurwa czy go do
reszty pogięło. Bo  co jak co, ale ja sobie kurwa takie żarty
wypraszam!!

-JAK ŚMIESZ TAK KURWA MÓWIĆ!! Czy do ciebie debilu nie
dociera, że ty mnie kurwa ranisz. A to w  kurwa ogóle nie jest
śmieszne!! – wrzeszczałem jak oszalały. W tej chwili miałem
ochotę mu , najnormalniej w świecie przywali. Raz a dobrze.

Znowu wstałem, a ręce zacisnąłem w pięści. Cały się trząsłem.

Przysięgał, jeśli ktoś mi zaraz nie przeszkodzi, to rozwalę mu łeb.

-Ale ja… - próbował coś powiedział, ale głos uwiązł mu w gardle.
Widziałem  jak do oczu podpływają mu łzy. Nie przejmowałem się
tym, byłem za bardzo wściekły.


-Zrozum to jest dla mnie trudne. Nigdy nie czułem do chłopaka coś
takiego – zaraz to on to mówi na poważnie?

-To żart? – Byłem już opanowany. Liam pokręcił głową. Chłopak
cały czas uciekał gdzieś wzrokiem, byle tylko nie spojrzeć na mnie.

Nastało milczenie, nie wiedziałem co powiedzieć. Niby mogę mu
powiedzieć, że ja też coś do niego  czuję, ale co jeśli on się ze mnie
nabija?

Chłopak w końcu wstał z kanapy i stanął twarzą twarz ze mną.
Popatrzyłem w jego czekoladowe  oczy, które były przesiąknięte
smutkiem, strachem i niepewnością. Nie wyglądały jak oczy
kłamcy. Więc on mówił prawdę… on mnie kocha… mój Liam
mnie… nie zaraz to na pewno jest kolejny sen.

Zamknąłem oczy i uszczypnąłem się, a  kiedy je otworzyłem….

Liam  wziął moją twarz w swoje ręce i zaczął gładzić kciukiem,
mój policzek. Zamknąłem oczy rozkoszując się jego dotykiem.  Po
chwili poczułem czyjś oddech na swojej twarzy,  jego malinowe
usta naparły na moje. Odpływałem, czułem się jak w niebie.

                      


 


Przepraszam, przepraszam i jeszcze raz przeprasza was, że tak długo  nie dodawałam tego rozdziału. Okropnie przykro mi z tego powodu, ale co tu ukrywać ten rozdział był dla mnie bardzo trudny do napisania.  Męczyłam się z początkiem, mam chyba z osiem różnych wersji po pocałunku Zouisa. Kłótnia, sen, cięcie się, unikanie się nawzajem, ale wszystkie wydawały mi się za smutne. Kupę czasu zajęło mi przygotowanie tego (samego początku) i to był powód dla czego nie dodawałam tak długo tej części. Reszta opowiadania poszła w mirę gładko, ale początek – masakra.
Drugą rzeczą, za którą chcę przeprosić to błędy i powtarzanie się. Naprawdę staram się tego nie robić, ale i tak zawsze coś pokręcę.
Mam nadzieję, że cieszycie się bo w końcu są (przynajmniej dla mnie upragnione) ziam moments, które na dodatek nie są snem ,
Powtarzane słowa ‘dziwny’ i ‘kurwa’ są użyte specjalnie. No to chyba tyle :)